Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: VfB Friedrichshafen na (dobry?) początek

LM: VfB Friedrichshafen na (dobry?) początek

Już w środę mistrzów Polski czeka pierwszy w tym sezonie pojedynek w Lidze Mistrzów. Przeciwnikiem PGE Skry będzie VFB Friedrichshafen – drużyna, która dwa sezony temu sięgnęła po trofeum tych rozgrywek.

Drużyna z Friedrichshafen prowadzona przez Steliana Moculescu od wielu lat stanowi o sile niemieckiej siatkówki. Niemiec (urodzony w Rumunii) prowadzi VfB od 1997 roku. Tak naprawdę u naszych zachodnich sąsiadów tylko Friedrichshafen prezentuje siatkówkę na najwyższym europejskim poziomie. Nic więc dziwnego, że ostatnie trzy mistrzostwa tego kraju powędrowały właśnie do tego niewielkiego niemieckiego miasta położonego nad jeziorem Bodeńskim. Cała kolekcja krajowych trofeów VfB opiewa na osiem tytułów mistrzowskich oraz dziesięć pucharów Niemiec (cztery zdobyte w ostatnich sezonach).

Wszystkie sukcesy drużyna zaczęła święcić, gdy stanowisko trenera objął Moculescu. Szkoleniowiec z drużyny bez gwiazd światowego formatu potrafił stworzyć równorzędnych przeciwników dla najsilniejszych drużyn w Europie. Gdy w 2007 roku VfB Friedrichshafen sięgnęło po tytuł mistrzowski w Lidze Mistrzów wydawało się, że jest to mało znana, średniego formatu drużyna z Niemiec. Jednak już w latach wcześniejszych podopieczni trenera Moculescu dawali znać o sobie. W 1999 roku zajęli 3 lokatę, a w 2000 sięgnęli po srebro Ligi Mistrzów. Dwa lata przed największym sukcesem w europejskich pucharach. Niemcy również zakwalifikowali się do Final Four Ligi Mistrzów. Jednak nie udało im się wskoczyć na podium. Wtedy nikt nie przypuszczał, że ekipa z małego miasteczka na samym południu Niemiec może tak namieszać w europejskiej siatkówce. Zwłaszcza, że rzeczywiście próżno było w niej szukać jakichś znaczniejszych siatkarskich nazwisk.



W ostatnim czasie VfB pozyskało Koreańczyka Sung-Min Moon. Trener Moculescu prawdopodobnie na niego postawi. W końcu był on najlepiej punktującym zawodnikiem podczas ostatniej edycji Ligi Światowej. W ostatnich dwóch spotkaniach Koreańczyk był najlepiej punktującym. W każdym z nich zdobył po 15 punktów. Poza nowym nabytkiem gra Friedrichshafen ważnymi członami zespołu są Portugalczyk, Joao Jose, Brazylijczyk Idner Faustino Lima Martins oraz Georg Grozer. Przyjęcie oparte jest na libero, Markusie Steuerwaldzie – 37-krotnym reprezentancie Niemiec. Wszystko zapowiada, że Stelian Moculescu do Bełchatowa zabierze swój najmocniejszy skład.

Niestety, bełchatowianie już najmocniejszą drużyną nie będą mogli pochwalić się Niemcom. Największym osłabieniem mistrzów Polski jest brak Stephane’a Antigi, który dochodzi już do siebie po artroskopii kolana, jednak potrzebuje jeszcze czasy by powrócić do normalnej dyspozycji. Tuż przed rozpoczęciem sezonu kontuzji nabawił się fiński środkowy, Janne Heikkinen. Nie miało to większego wpływu, gdyż jeszcze niedawno Skra podpisała kontrakt z reprezentacyjnym środkowym – Marcinem Możdżonkiem. Niestety, i on w ostatnim czasie doznał niegroźnego urazu i jego występ w meczu z Friedrichshafen stoi pod dużym znakiem zapytania. Na szczęście w drużyna z Bełchatowa dysponuje na tej pozycji dwoma świetnymi zawodnikami. Reprezentant Polski, Daniel Pliński i Radosław Wnuk od początku tego sezonu stanowią podstawową parę środkowych i spisują się naprawdę dobrze.

W przyjęciu natomiast brak Francuza skutecznie jest zastąpiony młodym Bartoszem Kurkiem, który bardzo dobrze wkomponował się w zespół i stanowi godne zastąpienie dla o wiele bardziej doświadczonego i utytułowanego kolegi. Pewnym jest występ Dawida Murka. Przyjmujący mistrzów Polski nie rozegrał ostatnio w Olsztynie dobrego spotkania w przyjęciu, jednak takie mecze zdarzają mu się niezwykle rzadko i można być pewnym, że w kolejnym będzie już tylko lepiej. W razie problemów trener Castellani ma w zapasie Michała Bąkiewicz, który niejednokrotnie udowadniał swoją przydatność. W ataku z pewnością liczyć będzie można na Mariusza Wlazłego, którego też najbardziej obawiają się Niemcy.

W zeszłym sezonie Skra odniosła swój największy sukces na arenie międzynarodowej – wskoczyła na podium Ligi Mistrzów. VfB Friedrichshafen swój udział zakończyło na piątym miejscu. Po niezwykle zaciętej walce z udziału w Final Four niemiecką drużynę wyeliminował Sisley Treviso. O awansie decydowały małe punkty. Podobnie było dwa lata wcześniej w przypadku Skry, która uległa zespołowi Drac Palma de Mallorca (wtedy VfB sięgnęło po mistrzostwo). W tym sezonie obie drużyny mierzą wysoko. Bełchatowianie wzmocnieni przed sezonem chcą poprawić swoją ostatnią lokatę. Niemcy chcą powrócić do czołowej czwórki. Jak zwykle pierwsze spotkanie jest niezwykle ważne, zwłaszcza w aspekcie psychologicznym.

Drużyna Friedrichshafen słynie z bardzo trudnej hali i … kibiców, którzy nie zawsze są uprzejmi dla ekip przyjezdnych. Arena Friedrichshafen jest bardzo specyficzną, małą halą, która pomieści trochę ponad 4000 widzów. Na jej niewielkie gabaryty narzekają wszystkie grające tam drużyny z całej Europy. Na szczęście pierwszy mecz bełchatowianie rozegrają przed własną publicznością, która w Bełchatowie z pewnością będzie utrudniała gościom grę. Podopieczni trenera Castellaniego mając przed sobą wizję występu na trudnym terenie muszą wykorzystać w pierwszym meczu atut własnej hali by jadąc do Niemiec, czuć się pewnie i grać bez dodatkowego obciążenia.

O tym jak poradzą sobie bełchatowianie z mistrzami Niemiec przekonamy się w środowe popołudnie. Początek spotkania zaplanowany jest na godzinę 18.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved