Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Wojciech Szczurowski: Wróciłem do domu

Wojciech Szczurowski: Wróciłem do domu

- Zjawiłem się we Wrocławiu wcześniej niż planowałem. Brałem pod uwagę powrót po tym sezonie – powiedział nowy przyjmujący Gwardii Wrocław, w rozmowie przeprowadzonej przed piątkowym treningiem.

Dlaczego Wrocław? I dlaczego teraz, a nie przed rozpoczęciem sezonu?

Zjawiłem się we Wrocławiu i tak wcześniej niż planowałem. Brałem pod uwagę powrót po tym sezonie. Na przedsezonowym turnieju w Bielsku-Białej rozmawiałam z trenerem Maciejem Jaroszem i panem Stanisławem Łopacińskim, że jeśli będzie taka możliwość to chętnie przyjdę do Gwardii w przyszłym roku. Nie myślałem, żeby przenosić się do innego klubu teraz ze względu na moją córkę, która poszła do pierwszej klasy do szkoły w Gdańsku.



Jednak trzeba było się przenieść.

Tak wyszło. Mam mądrą córeczkę, zrozumiała po rozmowie. Ona chce wrócić do Wrocławia, bo tutaj spędziła większość swojego dzieciństwa, chodziła do przedszkola i ma pare koleżanek. W najbliższym tygodniu będę bardzo zajęty, bo trzeba przewieźć rzeczy z Gdańska do Wrocławia.

Czyli mieszkanie już jest.

Mieszkanie mam już od 5. lat, a od 12 jestem mieszkańcem Wrocławia. Tutaj mam sporą część rodziny. Czuję się w tym mieście jak w domu. Nawet moja żona i córka mówią, że wracamy do domu, a nie jedziemy do następnego klubu. Na pewno będzie to ostatnia przeprowadzka w mojej karierze.

Na jak długo podpisałeś umowę?

Związałem się z Gwardią na dwa sezony. Jeśli zdrowie pozwoli, to na pewno będzie to dłużej. Jestem takim zawodnikiem, który nigdy nie narzekał ani nie miał poważnych kontuzji.

Jak przyjęli Cię zawodnicy?

Z większością się znam. Trudno oczekiwać przyjęcia, dopiero trzeba zorganizować spotkanie integracyjne, żeby wkupić się do drużyny. A na serio, z większością grałem. Młodych zawodników znam tylko z widzenia, z tego turnieju przedsezonowego, gdy graliśmy przeciwko sobie. Mają papiery na granie. Potencjał jest, ale musi się przekształcić w ogranie meczowe. Między wiekiem juniora a seniora jest wielki przeskok.

Byłeś już na jednym treningu, jak to wygląda? Ile potrzebujesz czasu, żeby się zgrać?

Z Mariuszem Dutkiewiczem porozumiewamy się praktycznie bez słów. Wie jakie piłki lubię. Janosik widzi, z których piłek lepiej mi idzie. Wszystko to kwestia czasu. Nie ma co ukrywać, w pierwszym i drugim meczu cudów nie będzie. Postaramy się, żeby czas zgrania był jak najkrótszy.

Wrocław bardzo się zmienił od Twojego ostatniego pobytu?

Nawet jak grałem w Gdańsku, to byłem we Wrocławiu 3-4 razy w roku. Jestem związany z tym miastem. Jeżdżę po kraju i wydaję mi się, że Wrocław jest najprężej rozwijającym się miastem w Polsce.

Wracając do siatkówki. Skąd się wzięła ta dyscyplina w Twoim życiu?

Pierwszy do siatkówki namówił mnie Ś.P. Wiesław Wajcfelt później pan Janusz Szczepankowski, który powiedział, że wrócę do siatkówki. W tym samym czasie grałem w piłkę nożną i ręczną. W piłce nożnej byłem powołany di kadry Dolnego Śląska, ale to było w wieku młodzika i kadeta. Pierwszym poważnym klubem, w którym trenowałem był MKS MDK Lubań, niestety już nieistniejący. Naszą sekcję przejął Browar Lwówek Śląski i tam grałem. Między II a III klasą liceum zadzwonił do mnie pan Ryszard Kruk, trener Chełmca Wałbrzych i reprezentacji Polski juniorów. Dostałem powołanie do gry w kadrze i od razu propozycję gry w Wałbrzychu. Chełmie był w tym czasie w ekstraklasie. Tu zaczęła się gra na poważnie. Prowadził mnie pan Kwiatek i Waldemar Szczepanowski, któremu zawdzięczam bardzo dużo. Zawsze wkładam całe serce w siatkówkę i trenowanie młodzieży, dzięki niemu gram jak gram. Potem 6 lat grałem w AZS-ie Olsztyn. Następnie Politechnika Warszawa, Gwardia Wrocław, epizod w Bułgarii. Dostałem propozycję gry w Gdańsku, trener zapowiadał awans do ekstraklasy w 2 sezony. Lubię wyzwania, więc podpisałem kontrakt.

Jak wspominasz występy w Gwardii?

Bardzo dobrze. Współpracowałem z trenerami Grabowskim i Jaroszem. W Gwardii zawsze panowała miła atmosfera między zawodnikami. Zawsze lepiej się pracuje, gdy się przychodzi z chęcią do pracy, a nie ze strachem.

źródło: gwardia.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved