Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Markiewicz – z siatkówki do biznesu

Jakub Markiewicz – z siatkówki do biznesu

fot. archiwum

W poprzednim sezonie rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki Jakub Markiewicz był ostoją drużyny AZS-u Politechniki Warszawskiej. Mimo to nie przedłużono z nim kontraktu i postanowił zakończyć zawodową karierę. Siatkarskich butów na kołek jednak nie odwiesił.

Nadal będę grał w siatkówkę, ale już tylko amatorsko. Zawodową karierę kontynuuję ale zupełnie w innej dziedzinie – biznesie – mówi ze śmiechem Jakub Markiewicz . – Całkowicie poświęciłem się sprawom swojej firmy, która działa w branży recyklingu. Jeśli chodzi o sport po trzech miesiącach przerwy powoli zaczynam trenować, ale już nie zawodowo, tylko dla własnej przyjemności i zdrowia o formę będę dbał cały czas! – zapewnia.

 

O kulisach rozstania Markiewicza z Politechniką mówi się niewiele. Obie strony nie ukrywają, że o wszystkim zdecydowały finanse. – Sytuacja Politechniki jest ciężka. Z panią Jolantą Dolecką w ogóle o przedłużeniu kontaktu nie rozmawialiśmy – wyjaśnia główny zainteresowany. – Sam z resztą jej doradzałem, że największa część budżetu na nowy sezon powinna pójść na przyjmujących, a najmniejsza – na środkowych. Pani prezes tak właśnie zrobiła. Zrezygnowała z moich usług, bo zdawała sobie sprawę, że klubu nie będzie stać na, żeby zapewnić mi odpowiednie finansowanie, które po rezygnacji z siatkówki daje mi moja firma. Dlatego rozstaliśmy się w zgodzie i w dobrej atmosferze – zdradza Markiewicz. – Nikt na nikogo się nie gniewa, jako kibic będę przychodził na mecze Politechniki by wspierać chłopaków dopingiem – obiecuje.



 

Jakub Markiewicz mimo rozstania z ekipą „Inżynierów” postanowił pozostać w Warszawie. Głównym tego powodem jest siatkarski rozwój jego szesnastoletniego syna, który trenuje w stołecznym Metrze. – Całkiem nieźle mu to wychodzi – mówi dumny tata. – Cały czas rośnie, a co najważniejsze bardzo chce ćwiczyć. I trafił do najlepszego klubu, moim zdaniem zdecydowanie najlepszego młodzieżowego klubu w Polsce. W Metrze nie ma przydzielonych pozycji na boisku, młodzież rozwija się siatkarsko, a dopiero później wybierają specjalizację. Dlatego właśnie został tu mój syn, a ja z pozostałą częścią rodziny wraz z nim. Jest jeszcze za młody, aby samemu mieszkać w internacie .

 

Siedziba firmy byłego siatkarza znajduje się w Szczecinie. Czy prezes Markiewicz poradzi sobie z zarządzaniem nią na odległość? – Oczywiście – zapewnia Kuba. – Doskonale radziłem sobie z tym już w poprzednim sezonie. W tej chwili pewne sprawy poszły już tak daleko, że muszę zdecydowanie częściej przebywać w Szczecinie. Można powiedzieć, że ciągle jestem w drodze. Na szczęście przekonałem się ostatnio do samolotów i dzięki temu podróże zajmują mi mniej czasu – wybucha śmiechem. Za chwilę jednak z poważną miną dodaje. – Pewnie będzie jeszcze trudniej, bo mam mnóstwo nowych pomysłów. Sam nazywam to wizjonerstwem. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy z nich uda się potem zrealizować, ale czym byłby biznes bez ryzyka?

 

Jakub Markiewicz siatkarską karierę rozpoczynał dopiero w wieku dwudziestu trzech lat. A jednak wiele osiągnął. Miał okazję grać w najlepszych polskich klubach, z którymi walczył o najwyższe miejsca w lidze. Został także doceniony przez trenerów reprezentacji Polski, ale kariery w kadrze nie zrobił. – W siatkówkę zacząłem grać w małym miasteczku pod Szczecinem – opowiada. – Następnie przeniosłem się do Morza Szczecin i… wywalczyliśmy brązowy medal mistrzostw Polski. Później trafiłem do BBTS-u Bielsko-Biała, z którym wywalczyłem awans do ekstraklasy. Stamtąd przeprowadziłem się do Jastrzębia, gdzie grałem dwa sezony. Z Jastrzębia z powrotem trafiłem do Morza Szczecin, a z Morza przeniosłem się do Gwardii Wrocław. We Wrocławiu rozegrałem dwa sezony, po czym wybrałem ofertę gry z Nysy. Po roku wróciłem do Gwardii. Następnie zrobiłem sobie przerwę od zawodowej siatkówki. Grałem tylko amatorsko w Cuprum Lubin i w Szczecinie. No i na koniec ten trudny sezon w barwach AZS Politechniki Warszawskiej – wzdycha.

 

A gra w reprezentacji Polski? To tylko epizod. Byłem w kręgu zainteresowań różnych trenerów, dostawałem powołania, ale to bajka nie dla mnie. Nie czułem się w tym wszystkim dobrze. Prawdę powiedziawszy, nie mogę za dużo trenować. Treningi przez dwanaście miesięcy w roku to zdecydowanie za dużo – śmieje się zawodnik. – Wychodzę z założenia, że są ludzie, którzy mają może mniejsze umiejętności, ale większy potencjał ode mnie. Ja nie jestem zbyt skocznym zawodnikiem, w siatkówkę zacząłem grać bardzo późno. Powołania były na pewno miłe, ale powtórzę: to nie dla mnie. Ja się po prostu do tego nie nadaję. Wolałem skoncentrować się na rozgrywkach ligowych – mówi. I przyniosło to efekty. Siatkarz pięciokrotnie wygrywał klasyfikacje najlepiej blokujących w Polskiej Lidze Siatkówki. Koledzy z boiska wypowiadali się o nim w samych superlatywach. – Ale ja mam też dużo wad – wyjaśnia żartobliwie Markiewicz. – Jednym z moich wielu minusów jest fakt, że jestem dość kontrowersyjnym zawodnikiem. Zawsze mówię, to co myślę. Przez całą moją karierę różni ludzie mieli ze mną na pieńku. Została do mnie przypięta łatka trudnego gracza. A czy słusznie? To nie mnie oceniać…

 

* Adrian Komorowski (Super Volley)

źródło: Super Volley

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved