Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Mirek Porosa: What we can learn from it?*

Mirek Porosa: What we can learn from it?*

Jednym z wielu pytań, które często zadaje moim zawodnikom, po wygranych, jak i po przegranych meczach, jest to: „What we can learn from it?”. Uważnie słucham wypowiedzi siatkarzy. Śledzę ich sposób i tok formułowania myśli. Potem sam prezentuję ocenę omawianego wydarzenia...

…wskazuję na jego pozytywy i negatywy, a następnie znowu uważnie wsłuchuję się w to, jak zawodnicy rozumieją i przyjmują mój punkt widzenia…

Potem ten „zasobny bagaż informacji biorę ze sobą do domu”. Tu zaczyna się długa analiza, której cel jest jeden – znaleźć „złoty środek”… Panaceum, pozwalające wyeliminować pojawiające się w grze zespołu błędy techniczne i taktyczne. Robię wszystko, żeby moi zawodnicy pozytywnie podchodzili do kolejnych meczów. Żeby cechowała ich silna wiara w swoje umiejętności i w możliwości zespołu. Wszystko to jest swego rodzaju przedłużeniem cyklu szkolenia – swoistym „treningiem mentalnym”. Właśnie… to wszystko permanentny trening, bo postrzegam sam siebie, jako trenera nie tylko odpowiadającego za siatkarskie postępy prowadzonych przeze mnie zawodników, ale i za ich sukcesy i rozwój poza boiskiem.



Oczywiście, jest też druga grupa trenerów, którzy wierzą w to, że pozytywne wyniki może dać jedynie prowadzenie zespołu w myśl maksymy „My way or hit the highway”, zamykającej się w swobodnej interpretacji stwierdzeniem, że trener wie wszystko najlepiej – ma gotową odpowiedź i lekarstwo na każdą bolączkę i problem – zawodnicy zaś są od słuchania i grania, bo dostają za to pieniądze. Nie chcę wdawać się w porównywanie, który sposób prowadzenia zespołu jest lepszy, bardziej efektywny, a zwłaszcza skuteczniejszy. Niech zawodnicy, związani z klubami działacze, a szczególnie najbardziej tym zainteresowani – trenerzy – sami sobie udzielą takiej odpowiedzi.

Przepraszam czytelników Strefy Siatkówki za ten nieco przydługi wstęp i dość drobiazgową analizę sposobu mojego postępowania w pracy z zespołem, ale uważam, że właśnie to jest najistotniejsze w polemice którą podjąłem. Jednocześnie ten styl pracy przekłada się na wszystkie inne obszary życia moich podopiecznych i na proces ich rozwoju osobowego.

Jest mi przykro i smutno, że pan Andrzej Karbownik nie zrozumiał nic z myśli jakie próbowałem przekazać w moim poprzednim tekście (Prostowanie polskich spraw w kanadyjskim zwierciadle), a wręcz wziął moje słowa jako atak skierowany w jego osobę. Patrząc na sprawę z drugiej strony, w poczcie elektronicznej po ukazaniu się mojego tekstu, znalazłem kilka listów od osób związanych ze środowiskiem siatkarskim, które dziękowały mi za podjęty temat i wykazywały pełne zrozumienie intencji, jakie pchnęły mnie do napisania tamtego artykułu. Jeżeli ktoś z czytelników Strefy Siatkówki odebrał to jako „przemądrzanie się gościa zza oceanu”, to bardzo w tym miejscu przepraszam. Celem mojego artykułu było przypomnienie o konieczności profesjonalnego działania, o potrzebie ciężkiej pracy, dążeniu do transparentności reguł gry, wreszcie o etyce, światowych standardach i znaczeniu konstruktywnych dyskusji dla rozwoju siatkówki.

Z przykrością muszę stwierdzić, że sposób myślenia oraz konstrukcja jaką zastosował pan Andrzej Karbownik we wszystkich dotychczas wydrukowanych tekstach w Strefie Siatkówki, w tym także w tekście ostatnim – będącym polemiką, odnoszącą się do mojego wspomnianego wyżej artykułu (wyjmowanie słów i całych akapitów z kontekstu i jednoczesne zmienianie ich wymowy, formowanie spiskowej teorii w zakresie czynników motywujących ludzkie działanie, ostentacyjnie manifestowany brak wiary w ludzi, ale i w samego siebie), utwierdzają mnie w przekonaniu o negatywnym wpływie jego i jemu podobnych ludzi na całe środowisko siatkarskie.

Panie Karbownik, w pewnym momencie musi pan zrozumieć i uzmysłowić sobie, że pan i panu podobni ludzie, jesteście „hamulcami dla rozwoju siatkówki”, a nie „motorami napędowymi” jej dynamicznego rozwoju. Nasza dyscyplina nie potrzebuje ludzi, którzy „wsadzają kij w mrowisko w każdy czwartek”, „biją pianę” lub „zawsze znajdą kij, aby uderzyć”. Siatkówka potrzebuje ludzi z wizją, zrównoważonych emocjonalnie profesjonalistów, działających perfekcyjnie i szybko adaptujących się do zmieniającego się świata i pojawiających się nowych wyzwań, działających z pasją, ale także cierpliwych w realizacji postawionych celów. Pana działania nie budują nic, w tym między innymi nie są właściwe marketingowo i nie budują dobrego wizerunku siatkówki, który jest bardzo ważny. On bowiem pomaga zdobyć sponsorów a także nowych fanów, co jednocześnie przekłada się na popularność dyscypliny.

Zapewniam pana, że nikt nie chce czytać płaczów, histerii, lamentów, i zwrotów podobnych do tego z pańskiego ostatniego tekstu, o: – smaku kiszonej kapusty z kwaszarni krajowych, które jeszcze nie zdążyły zawiązać korporacji, wobec czego panuje wśród nich zdrowa i nieskrępowana konkurencja, nie grożąca póki co utratą praw zawodowych po wyrażeniu opinii o kiepskiej jakości degustowanego warzywa. Proszę bardzo, jeżeli już zaczynamy dyskusję, abyśmy dyskutowali o realnych, rzeczowych sprawach, dziejących się w konkretnych uwarunkowaniach. Nie odrywajmy się od faktów, bo to nieuchronnie prowadzi do udowadniania swojego punktu widzenia w najbardziej karkołomny z możliwych sposobów – po prostu tym wszystkim, „co ślina na język przyniesie”.

Nasza siatkówka nie potrzebuje ludzi „którzy lubią się kłócić”, działają z doskoku, cieszą się z niepowodzenia bliźnich, nie umieją słuchać innych, a nade wszystko, którzy mają gotowe recepty i odpowiedzi na wszystkie postawione problemy. Swoimi tekstami potwierdził pan dobitnie, że lubi pan dokopać oponentowi a także, że formułuje pan swoje opinie pod wpływem emocji. Z tych powodów trudno jest mi zaliczyć pana do grona profesjonalistów – do którego usilnie pan pretenduje. A tylko profesjonaliści i ludzie życzliwie nastawieni do rozwoju siatkówki (w tym miłośnicy tego sportu, kibice), powinni brać udział w dyskusjach na temat jej rozwoju, które powinny być wyrazem ich troski o tę dyscyplinę i odbywać się w formie konstruktywnej krytyki tego, co jest do naprawienia. Moim zdaniem jest pan kibicem, który nie do końca zdaje sobie sprawę z negatywnych dla siatkówki konsekwencji swoich wypowiedzi. Proszę mi wierzyć, że w siatkówce nie są potrzebni „politycy i polityka”.

Żeby nie być gołosłownym, dam kilka przykładów, jak pan rozdziela ciosy, a co gorsza – zadaje je poniżej pasa, jak sarkastycznie – zamiast z powagą – podchodzi pan do poruszanych spraw. Proszę jednocześnie potraktować te przykłady jako ilustrację przyczyn, dla których profesjonalni szkoleniowcy nie chcą zaczynać konfrontacji z tak nierzetelnym jak pan dziennikarzem – czyli nie chcą wszczynać „kopania się z koniem”.

Niżej cytuję fragment pana ostatniego tekstu: – …bez specjalnej skruchy przyznaję również, że nie słyszałem dotąd nigdy o zespole siatkarzy Ryerson Rams oraz programie rozwoju siatkówki w Ryerson University. Może dlatego, że jak na razie program ów rozwinął kanadyjską siatkówkę dosyć średnio, o czym może świadczyć choćby miejsce Kraju Klonowego Liścia w oficjalnym rankingu FIVB. Mniejsza zresztą z tym…

Chciałbym pana poinformować, że siatkarze Kanady zdobyli srebrny medal Uniwersjady 2007, rozgrywanej w Tajlandii. Reprezentacja Kanady juniorów zakwalifikowała się do MŚ 2008. W siatkówce seniorów o sukcesy oczywiście jest znacznie trudniej, bo potrzebne są większe nakłady finansowe, ale i tak Kanada w ostatnich latach była w czołowej 15 drużyn w rankingu FIVB. Kanada to wręcz znakomity przykład, jak bez prowadzenia profesjonalnej, zawodowej ligi siatkówki, i wsparcia potężnych sponsorów, można sobie dzielnie radzić na arenie światowej. W Kanadzie pracuje wielu trenerów o uznanej renomie na świecie, a na czele tej grupy jest Glen Hoag. Wielu zawodników kanadyjskich gra w silnych ligach, w tym w Rosji, Włoszech i Polsce.

Niżej inny fragment pana tekstu: – …Jeżeli pomysły takie istotnie lęgną się w głowach ludzi, zawodowo trudniących się procesem szkolenia, ale i jednocześnie i wychowywania innych ludzi, którzy często potem przejmują pałeczkę w sztafecie siatkarskich pokoleń, to istotnie trzeba albo jak najszybciej umierać, albo przerzucić się na opiniowanie smaku kiszonej kapusty z kwaszarni krajowych…

Szanowny panie, w swoim tekście wszedł pan na moje podwórko jako trenera/nauczyciela i bezpretensjonalnie poddaje pan krytyce moje działania. Gdyby pan w swoim postępowaniu kierował się otwartością i rzetelnością, do czego nawołuje pan środowisko trenerskie, inne środowiska siatkarskie i generalnie wszystkich wokół siebie, to wtedy odrobiłby pan pracę domową. A zadanie to nie było wcale trudne. W dobie zaawansowanych technologii informatycznych, wystarczy wystukać w Google dane personalne osoby, której dokonania pana interesują, wpisać temat, z jakiego interesują pana informacje, a potem wystarczy już tylko znajomość języków obcych i jest pan gotowy do napisania rzetelnego, obiektywnego artykułu. Pan do pisania się nie przygotował, a swoim nieprofesjonalnym tekstem zrobił pan krzywdę nie tylko mnie, ale także tym ludziom, którzy nie znają tematu, a w których umysłach swoje nierzetelnie wypracowane opinie pan zasiał, i to bez żadnych konsekwencji i bez odpowiedzialności za swoje słowa.

Chcę więc pana poinformować, że z moich osiągnięć i sukcesów, z okresu 24 letniej pracy jako trenera na czterech różnych kontynentach, najbardziej cenię sobie 2006 CIS Coach of the Year. To wyróżnienie było podsumowaniem moich 10 letnich wysiłków w budowaniu silnego zespołu siatkarzy w Ryerson University (najwyższy poziom – najwyższa liga siatkarska w Kanadzie). Zespół ten nie miał żadnych tradycji i osiągnięć sportowych w przeszłości, a teraz ma swoją markę i niemałe sukcesy. Przez ostatnie 5 lat znajdował się w rankingu w pierwszej 10 najwyżej notowanych drużyn w Kanadzie. Przez program rozwoju siatkówki w Ryerson University, jaki prowadzę, przeszło wielu utalentowanych zawodników, którym pomógł on podnieść na wyższy poziom swoje umiejętności siatkarskie, ale także, a może przede wszystkim, zdobyć profesjonalne wykształcenie.

Proszę mi wierzyć, że miło jest być wyróżnionym przez trenerów z całej Kanady, którzy osobiście głosują na CIS Coach of the Year. Oni rozumieją bardzo dobrze, ile wysiłku i wyrzeczeń kosztuje osiągnięcie wysokiego poziomu siatkarskiego w kanadyjskich realiach. Ten tytuł w Kanadzie ma zupełnie specyficzną wymowę, jeżeli uwzględnimy też odmienne formy przyznawania podobnych wyróżnień w innych krajach.

W innym miejscu swojego artykułu pisze pan: – …Doskonałym zaiste pomysłem na zrealizowanie marzeń owego areopagu licencjonowanych posiadaczy jedynej słuszności jest, aby o siatkówce merytorycznie mogły wypowiadać się jedynie osoby, które co najmniej przez pięć ostatnich lat zajmowały się pracą trenerską na wysokim poziomie…

Jestem ciekaw, czy zgodziłby się pan, aby operował pana na otwartym sercu chirurg, który nie praktykował przez ostatnich 5 lat? Może zgodziłby się pan, aby zaprojektował panu dom architekt, który nic nie zrobił przez ostatnie pięć lat i jest „na bakier” z wszelkimi nowinkami technicznymi? A może preferuje pan edukowanie swoich dzieci przez nauczyciela bez merytorycznego przygotowania, biorącego się wreszcie do roboty po 5 latach „odpoczynku”? Mam nadzieję, że dla pana ma znaczenie, czy za robienie rzeczy ważnych zabierają się przygotowani do tego ludzie. Mam nadzieję, że jednak zrozumie pan mój punkt widzenia.

Z trenerami (nie tylko w siatkówce) jest podobnie, jak z wszystkimi fachowcami o których pisałem wyżej. Wszyscy musimy podnosić swoje umiejętności, rozwijać siebie, a przez to polską myśl trenerską – musimy brać i adaptować do naszych warunków wszystko co najlepsze z trendów światowych. To wymaga znajomości języków obcych, szerokich kontaktów, inwestycji finansowej w swój rozwój, żmudnej pracy i niejednokrotnie wchodzenia na „niebezpieczne tereny, gdzie nie czujemy się pewnie”. Myślę, że dla pana objęcie i zrozumienie tych wzajemnie powikłanych spraw, stanowi duży problem.

Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy różnymi ludźmi, którzy na skrajnych biegunach swoich osobowości mają wiele zalet i wad. Mamy inne doświadczenia życiowe i wykształcenie. Wiem też, że bardzo ciężko byłoby nam porozumieć się. Z jakiś konkretnych przyczyn, które tylko panu są znane, nie wydaje mi się aby był pan gotowy do rzeczowej dyskusji na argumenty z profesjonalistami – w tym także w swojej koronnej dziedzinie, jaką rozumiem jest hutnictwo. Prawdopodobnie jest pan perfekcjonistą, skupiającym nadmiernie swoją energię na detalach, i w tym wszystkim brakuje panu koncentracji na ważnych, dalekosiężnych celach. Wierzę, że gdyby pan skupił się na zagadnieniach związanych z hutnictwem, siła i renoma tej gałęzi przemysłu byłaby na świecie znacznie większa. Mimo wszelkich różnic zapewniam, że byłbym gotów wysłuchać pana, co ma pan do powiedzenia choćby na temat rozwoju hutnictwa w Polsce.

Muszę pana zmartwić, ale jest to moja ostatnia odpowiedź na pana artykuły i zaczepki. Nie będę dawał panu więcej pożywki „do skakania po mnie”. Zrobi pan i tak co będzie chciał, bo Konstytucja gwarantuje panu wolność słowa, a Strefa Siatkówki także panu, jak wszystkim chcącym dzielić się swoimi przemyśleniami, okazuje swoją wielką życzliwość, udostępniając łamy do publikowania tekstów. Życzę panu powodzenia na drodze zawodowej i osobistej. Ja w najbliższym czasie chciałbym się skupić na lidze w Polsce i radości jaką mi ona daje. Kończą się moje trzy dni wolnego (tyle, bo tyle też dałem moim podopiecznym z Ryerson Rams, którzy z niezwykłym zaangażowaniem pracowali przez ostatnie kilka tygodni, i zasłużyli sobie na ten wypoczynek). Już jutro wracam do ważnych obowiązków, nad którymi muszę się teraz skupić.

Wszystkiego dobrego

Mirek Porosa

* „What we can learn from it?” – zwrot stosowany w kanadyjskim (amerykańskim) języku angielskim. W wolnym tłumaczeniu na język polski: „Czego chcemy sie nauczyć z dzisiejszej lekcji?”

Polemika Mirka Porosy odnosi się do artykułu Andrzeja Karbownika, publikowanego w Strefie Siatkówki (Po bloku: Lubię kłótnie, psiakrew!).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved