Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Spełnia się marzenie wychowanka AZS

Spełnia się marzenie wychowanka AZS

- Jako dziecko z szalikiem AZS-u biegałem na mecze do Kortowa, a z gazet wycinałem artykuły na temat olsztyńskich siatkarzy. Teraz sam będę grał w macierzystym klubie - wyznaje Krzysztof Andrzejewski, nowy libero akademików.

Planował pan walczyć o ekstraklasę dla Poznania, ale ostatecznie trafił do Olsztyna.

Ostatnie dwa miesiące to dla mnie huśtawka nastrojów. Po niezłym sezonie w pierwszoligowym Energetyku Jaworzno pojawiła się okazja, by przejść do KS Poznań. Ta drużyna miała walczyć o awans do ekstraklasy. W zasadzie już byłem związany z nią kontraktem i przeprowadziłem się do Poznania. Na dwa tygodnie przed ligą dowiedziałem się, że sponsor wycofał się, a drużyna nie przystąpi do rozgrywek. Musiałem wrócić do Olsztyna, gdzie mam mieszkanie i rodzinę. Podjąłem treningi w drugim zespole AZS. Po dwóch-trzech tygodniach na treningi zaprosił mnie Mariusz Sordyl. Swoją postawą przekonałem trenera do siebie i postawił na mnie.



Gra w Olsztynie, w zespole seniorów to dla wychowanka AZS spełnienie marzeń?

To jest moje marzenie, które spełni się już w piątek w meczu z Jadarem. Zawsze powtarzam, że jestem z Olsztyna, tu rozpoczynałem swoją przygodę z siatkówką. Jako dziecko byłem zagorzałym kibicem AZS, z szalikiem klubowym biegałem na mecze do Kortowa, kiedy grali tam Tomasz Kowalczyk czy Paweł Kuciński. Pamiętam, jak wycinałem z gazet artykuły na temat AZS-u. Siatkówka zawsze była bardzo ważna w moim życiu. Teraz sam zagram w moim klubie.

Macie za sobą okres przygotowawczy i wy, siatkarze, na pewno czujecie, na co was stać w tym sezonie?

Żadnych deklaracji nie będziemy składać. Drużyna jest bardzo silna, wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Paweł Zagumny, Grzegorz Szymański czy Wojciech Grzyb. Naszym celem jest walka w każdym meczu o zwycięstwo, tak by w końcówce sezonu rywalizować o medale. Na pewno nie będziemy chłopcami do bicia.

Co będzie największą siłą AZS UWM, z czego będziecie słynąć w PlusLidze?

Poza indywidualnościami, które, nie ma co ukrywać, są w drużynie, uważam że najmocniejszą naszą stroną będzie zespołowość. Wprawdzie krótko jesteśmy w tym składzie, ale już dobrze się poznaliśmy. Po części dlatego, że większość osób pochodzi z Olsztyna. Ja naprawdę bym sobie życzył, żeby w zespole i w jego otoczeniu panowała rodzinna atmosfera.

Na pozycji libero w olsztyńskim klubie zastąpił pan światowej klasy zawodnika, Amerykanina Richarda Lambourna. Czuje pan tremę przed piątkowym meczem?

Lekką tremę może i mam, ale nie dlatego, że wcześniej na tej pozycji grał Lambourne. Pojedynek z Jadarem będzie moim debiutem w ekstraklasie. W okresie przygotowawczym wystąpiliśmy jednak w dwóch turniejach towarzyskich, za sobą mamy też sparingi z Treflem Gdańsk. Moja gra nie wyglądała najgorzej, jakieś przetarcie już mam i wiem, czego mogę się spodziewać. Myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej, bo nic mi nie da tyle, co każdy kolejny pojedynek.

Kłopoty finansowe w klubie i brak strategicznego sponsora nie odbiją się na waszej grze?

Oczywiście, dla każdego zawodnika gra w klubie to jest źródło utrzymania. Każdy ma jednak też poczucie, że jest sportowcem, i kiedy wychodzi na boisko, w ogóle o tym nie myśli. Liczy się tylko zwycięstwo.

Waszym pierwszym rywale są radomianie. Rywali macie już rozpracowanych?

Cały tydzień trenowaliśmy trochę pod kątem spotkania z Jadarem. Natomiast oficjalną odprawę przed meczem mieliśmy w czwartek.

* Rozmawiał Michał Koronowski

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved