Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PGE Skra Bełchatów z beniaminkiem na początek

PGE Skra Bełchatów z beniaminkiem na początek

Choć ekipa PGE Skry Bełchatów jest zdecydowanym faworytem meczu z Treflem Gdańsk, to ani trenerzy, ani zawodnicy nie lekceważą rywala. - Bo nasi przeciwnicy nie mają niczego do stracenia - uważa kapitan drużyny.

Polska Liga Siatkówki tak układa terminarz spotkań, że mistrz Polski w pierwszej kolejce zawsze gra na wyjeździe z beniaminkiem. Dlatego od 2005 roku PGE Skra zawsze inauguruje rozgrywki ligowe poza Bełchatowem. Kolejno grała z Jokerem Piła, Jadarem Radom i w ubiegłym roku z Płomieniem Sosnowiec. I w żadnym z tych spotkań nie straciła nawet seta.

Teraz też bełchatowianie są zdecydowanymi faworytami, choć Trefl uważany jest za najsilniejszy z zespołów, które w ostatnich latach wygrały I ligę. O ambicjach gdańskiego beniaminka świadczą choćby letnie transfery. Sprowadzono dwie gwiazdy – wicemistrza świata Łukasza Kadziewicza oraz reprezentanta Serbii Bojana Janića. Z Włoch wrócił Jakub Bednaruk, który z Itasem Diatec Trentino [z Michałem Winiarskim w składzie] zdobył złoty medal. A są jeszcze doświadczony rozgrywający Łukasz Kruk, skrzydłowi: Krzysztof Kocik i Wojciech Serafin czy były kadrowicz Jarosław Stancelewski. Gdańszczanie mają pecha, bo w czasie przygotowań poważnej kontuzji doznał pozyskany niedawno Brazylijczyk Bruno Zanuto, który miał być liderem drużyny. Jednak w Treflu są też słabe punkty, jak np. mało doświadczony atakujący Wojciech Winnik czy libero Dmitrij Skorij.



Według Jacka Nawrockiego, drugiego trenera mistrzów Polski, Gdańsk może wkrótce stać się kolejnym silnym ośrodkiem w polskiej siatkówce. – Dlatego nie możemy podejść do tego spotkania na luzie i bez rozeznania taktycznego. W przeciwnym razie skończy się tak, jak w meczach z Jadarem czy Płomieniem [Skra niespodziewanie przegrała z tymi zespołami] w poprzednim sezonie – przypomina. – Naszych przeciwników stawka może sparaliżować albo dodać im wiatru w żagle – dodaje. Zdaniem Nawrockiego Trefl jest zespołem nieprzewidywalnym, a słabą stroną jest to, że w przedsezonowych sparingach nie udało się wyłonić podstawowej szóstki.

Jednak w Skrze nikt nie lekceważy przeciwnika. – Takie drużyny nie mają niczego do stracenia, dlatego mogą ryzykować. Na pewno zagrają bez większego obciążenia, bo i tak są faworytami – uważa Mariusz Wlazły, kapitan bełchatowskiego zespołu. To właśnie jego dyspozycja jest jedną z dwóch niewiadomych w drużynie z Bełchatowa. Najlepszy polski siatkarz dopiero od dwóch tygodni normalnie trenuje po złamaniu palca, ale sam twierdzi: nie wie, w jakiej jest dyspozycji. Szkoleniowcy podkreślają, że nie spieszą się z odbudowywaniem jego formy. Powodem braku pośpiechu jest dobra postawa w sparingach Jakuba Jarosza. Wszystko wskazuje więc na to, że to on wyjdzie na boisko w podstawowej szóstce.

Na pozostałych pozycjach jest jednak niewiadoma – wśród środkowych. W składzie jest trzech równorzędnych, lecz Janne Heikkinen ma kłopoty z kolanem i trenuje lżej niż inni. Niepodważalną pozycję ma Daniel Pliński, zaś walka o drugie miejsce toczy się między Radosławem Wnukiem a Marcinem Możdżonkiem.

Pierwszym rozgrywającym jest Miguel Angel Falasca, zaś z przyjmujących największe szanse mają Stephane Antiga i Dawid Murek. Kłopoty ze zdrowiem miał w tym tygodniu Michał Bąkiewicz, który narzekał na ból pleców. W roli libero zadebiutuje Piotr Gacek.

Skra już w sobotę wyjechała na mecz. Jak już informowaliśmy, po drodze drużyna zatrzymała się w Sztumie, gdzie miała spotkać się z więźniami tamtejszego zakładu karnego. W niedzielę rano planowany był rozruch w hali, w której o godz. 15 ma rozpocząć się spotkanie z Treflem. W Bełchatowie mistrzowie Polski zagrają w przyszłą sobotę o godz. 15, a ich rywalem będzie AZS Częstochowa.

O rywalach mówi Jacek Nawrocki, drugi trener PGE Skry: – W lidze jest sześć zespołów, które dysponują mocnymi składami. Problemem każdego z nich będzie utrzymanie wysokiej dyspozycji przez cały sezon. Wśród nich jest Resovia. Jej trenerzy będą mieć podobny kłopot do nas z doborem podstawowej szóstki. W kadrze mają bowiem dwóch równorzędnych rozgrywających, bardzo dobrych przyjmujących: Gierczyńskiego, Wikę, Mitrovicia czy Łukę, czterech środkowych, a na pozycji atakującego są Papke i Oivanena. Na pewno rzeszowianie będą się liczyć w walce o medale. Najbardziej chimerycznym zespołem może być Częstochowa. Według mnie będzie sprawiać największe niespodzianki. Jeśli jej zawodnicy zagrają na pełnym ryzyku, zwłaszcza na zagrywce, ciężko będzie ich zatrzymać. AZS ma w składzie dwóch świetnych rozgrywających, dysponuje wysokim blokiem, jest też młody Bartman, zawodnik o wielkich możliwościach. Personalnie mocny jest też Zaksa. Przyszedł do niej świetnie spisujący się w Sosnowcu Masny, atakujący jest Novotny. Z tego, co widziałem, drużyna jest świetna w obronie. A przecież Szczerbaniuk na środku to zwycięzca, gdziekolwiek gra, zdobywa medale. Olsztyn ma kłopoty, lecz to wciąż silny zespół. Jeśli nikt więcej nie odejdzie, będzie się liczył, bo ma siatkarzy wysokiej klasy. Duże ambicje i dość silny skład ma Trefl. No i nie wolno zapomnieć o Jastrzębskim Węglu, który zrobił bardzo dobre transfery i powinien być silniejszy niż w poprzednim sezonie. Na pewno liga będzie wyrównana i ciekawa.

* Autor tekstu: Jarosław Bińczyk (gazeta.pl)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved