Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karel Kvasnička: Nie lubię polskiego piwa

Karel Kvasnička: Nie lubię polskiego piwa

fot. archiwum

Ten zabawny i niezwykle doświadczony zawodnik obok Serhiy`a Kapelusa ma stanowić o sile przyjęcia warszawskich "Inżynierów". Karel Kvasnička, bo o nim mowa w rozmowie z naszym serwisem opowiada o swojej karierze sportowej.

Pamięta pan kiedy po raz ostatni rozegrał mecz w lidze czeskiej?

 

Karel Kvasnička : – Było to jakieś osiem lat temu. Nie było mi tam źle, ba, nawet grało się lepiej bo miałem wówczas mniej lat. (śmiech) Dobrze pamiętam pierwszy sezon jaki rozegrałem w Czechach, grałem w Jihostroju Czeskie Budziejowice, zajęliśmy wtedy 5. miejsce, działacze byli niesamowicie zadowoleni z tego rezultatu .



 

Z pewnością tęskni pan za krajem. Tam będzie chciał pan zakończyć karierę?

 

Oczywiście, każdy obcokrajowiec chce wrócić do siebie, na stare śmieci i dograć ostatnie lata do emerytury we własnym kraju. Przed zakończeniem kariery każdy z nas chce zarobić jak najwięcej. To zrozumiałe, gdyż zawód siatkarza nie jest aż tak trudny, ale jest ograniczony wiekiem, kontuzjami i drobnymi urazami .

 

Otrzymał pan oferty z Czech, Francji Polski. Dlaczego zdecydował się pan na pozostanie w naszym kraju?

 

Jestem przykładnym mężem i słucham żony (śmiech). To właśnie ona powiedziała mi, że chce pozostać w Polsce. O przejściu do AZS-u Politechniki Warszawskiej wcale nie zdecydowały względy finansowe, lecz zdanie żony. (śmiech). A tak poważnie… Moja małżonka bardzo chciałaby wrócić do Czech, jednak mnie finansowo nie przekonały oferty z rodzinnych stron. Pod uwagę braliśmy jeszcze Francję, ale z kolei tam zdecydowanie droższe jest życie. Poza tym bardzo istotnym argumentem była nieznajomość języka. Wiadomo siatkarze często wyjeżdżają, nie chciałem zostawiać żony z dzieckiem w o obcym kraju. Wiadomo, gdyby coś się stało, nie znając francuskiego, nie miałaby jak wezwać pomocy .

 

Resovia mierzyła bardzo wysoko. Nie boi się pan, że „Inżynierowie” będą walczyć o utrzymanie?

 

Sportowcy zawsze są optymistami, w przeciwnym wypadku rywalizacja sportowa nie miałaby najmniejszego sensu. Poza tym, że jestem optymistą, jestem też realistą i wiem, że ten zespół pozostanie w lidze. W Polsce gram już trzy lata, znam siłę ten ligi, zawodników, zespoły i mimo, że u nas nie ma znanych nazwisk, uważam, że znajdziemy się w najlepszej ósemce .

 

Mieszka pan w Warszawie już dwa miesiące. Podoba się panu miasto?

 

Miasto nie przypadło mi do gustu, wszędzie tu jest daleko (śmiech). Bardzo łatwo się tu zgubić. Niedawno doświadczyła tego żona, która błądziła dwie godziny, zanim z Kabat przy Tesco gdzie mieszkamy, dojechała do mnie na halę . (śmiech)

 

Czym się różni Warszawa od rodzinnej Pragi?

 

Tak naprawdę te miasta niczym się nie różnią. Tu i tu jest tak samo życie jest drogie. (śmiech). A tak przy okazji… Polskie autostrady to katastrofa! (śmiech) Czytałem, że macie wiele dróg, z czego 90% nadaje się do natychmiastowego remontu. Coś o tym wiem, niejednokrotnie mogłem się o tym przekonać .

 

Jak każdy Czech jest pan pewnie wybornym smakoszem piwa. Smakuje panu polskie piwo?

 

Nie. I nie chodzi o smak piwa, a o jego moc. W Czechach piwo jest dużo słabsze i sporo się go wypija, niestety w Polsce jest to niemożliwe . (śmiech)

 

Interesuje się pan rozgrywkami ligowymi w Czechach?

 

Co prawda grałem w Budziejowicach przez pięć lat, ale będąc w ubiegłym sezonie na jednym z meczów finałowych, znałem raptem dwie osoby. Może, że znałem to za dużo powiedziane, kojarzyłem z widzenia. Nie orientuję się za bardzo w sile zespołów występujących w Czechach, ponownie zainteresuję się, gdy będę grał u siebie w kraju .

 

Mistrzowskie tytuły zdobyte z Budziejowicami, to największy, klubowy sukces?

 

Tak, z tym zespołem trzykrotnie sięgałem po złoty medal mistrzostw Czech .

 

Potem przeniósł się pan do Grecji…

 

To były dla mnie bardzo trudne dwa lata…

 

Dlaczego?

 

Nie odpowiadał mi sposób w jaki Grecy podchodzili do siatkówki. Tam nikt z niczym się nie spieszył, a szanowano tylko tych zawodników, którzy byli na „topie”, zdobywali punkty .

 

Później był powrót do Czech.

 

Zdecydowałem się spędzić jeden sezon w Danzasie Ostrawa .

 

Później był wyjazd do Hiszpanii.

 

Grałem w zespole Las Palmas de Gran Canaria na Wyspach Kanaryjskich. Może pieniądze nie były tam najlepsze, ale za to bardzo odpowiadało mi miejsce. Liga też nie była najsilniejsza, zdecydowanie słabsza niż polska. W Hiszpanii w zasadzie są dwa, trzy zespoły, które co roku walczą o mistrzowski tytuł, a reszta to ligowi średniacy .

 

Trzon reprezentacji Czech stanowią siatkarze rozsiani po najlepszych zespołach Europy.

 

Nie do końca ta jest. Mamy trzech, czterech zawodników grających na światowym poziomie. Mam tu na myśli najlepszego naszego przyjmującego, Nowaka, grającego w Paryżu. Do czołówki można też zaliczyć Raka, Leba czy grającego w Kędzierzynie-Koźlu Nowotnego, reszta chłopaków gra na średnim, europejskim poziomie .

 

Obecnie wasza reprezentacja przechodzi regres, inaczej było gdy pan występował w kadrze .

 

Tak naprawdę było to samo, co jest teraz…

 

Ale liczyliście się w Europie .

 

Dwa razy zajęliśmy 4. miejsce na mistrzostwach Europy.

 

Być może w kadrze potrzebny jest Karel Kvasnička?

 

Myślę, że do reprezentacji już nie wrócę. Są inni, którzy bardziej się w niej przydadzą .

 

Ma pan sporo dystansu do siebie .

 

Tak naprawdę będąc powoływanym do reprezentacji, stałem w kwadracie dla rezerwowych. Na boisku pojawiałem się sporadycznie, w momentach, gdy któryś przyjmujących nie radził sobie w przyjęciu. Będzie dobrze, gdy okaże się, że na 500 spotkań, w których grałem, na parkiecie pojawiłem się w 60-80 meczach .

 

* rozmawiał Tomek Tadrała (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved