Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Nastolatki z Kazimierza ratują Płomień

Nastolatki z Kazimierza ratują Płomień

Gdyby nie emerytowany górnik i garstka 18-latków Płomień na dobre zniknąłby z siatkarskiej mapy Polski. Nadzieja, tak jak przed laty, tli się w małej szkolnej salce w Kazimierzu Górniczym...

Sosnowiecka siatkówka leży na dnie. – Żadna inna dyscyplina nie dała temu miastu tylu medalistów mistrzów świata i igrzysk olimpijskich. To przecież Płomień wygrywał dla Sosnowca mistrzostwo Polski i zdobywał Puchar Europy. Wstyd! – denerwuje się Waldemar Wspaniały, przed laty zawodnik i trener Płomienia. W ubiegłym sezonie sosnowiecki zespół w dobrym stylu utrzymał się w PLS-ie, ale – niestety – swój mecz przegrali działacze, którzy nie znaleźli firm, które chciałyby sponsorować zasłużony klub. Szesnaście lat temu było podobnie, wtedy ratunek przyszedł z Kazimierza Górniczego. Dziś kibice też spoglądają z nadzieją na szkolną salę przy ulicy Brunona Jasieńskiego.

Sartoretti z Kazimierza



W dzielnicy Sosnowca zaczęto przebijać piłkę przez siatkę w roku 1964. Zespół Górnika Kazimierz uchodził za ubogiego krewnego wielkiego Płomienia z Milowic, ale z pomocą kopalni Kazimierz-Juliusz udało się tam zbudować zupełnie przyzwoity zespół. Drużyna grała w Szkole Podstawowej nr 32. – To był istny kocioł. Metr za linią końcową ściana! Kibice wisieli na małym balkoniku i gdyby tylko chcieli, mogliby dotknąć niemal każdą wysoko wystawioną piłkę. Siatkarze spali w hotelu górniczym, znał nas każdy. Na mecze przychodził proboszcz, szef policji i władze kopalni. Górnicy dobrowolnie opodatkowywali się na zespół – wspomina 40-letni Robert Malicki, który trafił do Kazimierza w 1989 roku po historycznym awansie do I ligi.

Kilka lat temu kibice zachwycali się włoskim siatkarzem Andreą Sartorettim, który serwował w przedziwny sposób. Najpierw biegł wzdłuż linii końcowej boiska, by nagle obrócić się przodem i zagrać kąśliwą piłkę. Włoch tłumaczył, że to dlatego, że uczył się serwować w małej hali, w której nie było dość miejsca, by mógł się rozpędzić za boiskiem. Mało kto wie, ale właśnie z takich zagrywek pierwszy zasłynął Malicki. – Wpadłem na to podczas jednego z treningów i okazało się, że to może być skuteczne. Leszek Czerlonek, który grał wtedy w Morzu Szczecin, do teraz wypomina mi mecz, gdy zdobyłem w ten sposób sześć czy siedem punktów z rzędu – śmieje się Malicki, dziś trener juniorów Skry Bełchatów.

W 1992 roku, gdy Płomień był w podobnej sytuacji jak dziś, to właśnie Górnik Kazimierz uratował zasłużoną firmę. – Nie mieliśmy pieniędzy na nic! By się utrzymać, wynajmowaliśmy pomieszczenia w Milowicach na hurtownie i handlowaliśmy ziemniakami i cebulą – wzdycha Wspaniały.

Płomieniowi pomógł Sławomir Sitko, dyrektor ekonomiczny kopalni i prezes górniczego klubu, który zgodził się na fuzję. Działo się to w sezonie, gdy sosnowieckie drużyny stoczyły bratobójczą walkę o miejsce w elicie. – Połączenie było przesądzone, ale wiedzieliśmy, że kto wygra, będzie mieć prawo do pierwszego miejsca w nazwie. I tak powstał Kazimierz-Płomień – wspomina Malicki.

Po połączeniu klub nadal grał w małej, wybudowanej w 1972 roku halce. – Do dziś mam w uszach tę syrenę strażacką, którą rozkręcali nasi kibice – śmieje się Malicki. – Zagraliśmy tam bodaj dwa sezony, a potem PZPS uznał, że obiekt jest za mały i za niski, więc musieliśmy się przenieść do hali przy ulicy Żeromskiego – dodaje Wspaniały, dziś wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Gracie czy demontujecie?

Po przeprowadzce do centrum miasta siatkówka w Kazimierzu Górniczym umarła. I tak było do roku 1997, kiedy to Adam Pachołek, emerytowany inżynier kopalni Kazimierz Juliusz, a także trener i działacz, zorganizował dzielnicowy UKS Kazimierz-Płomień. W szkolnej salce znowu zaczęto przebijać piłkę.

Jeszcze do niedawna słupki, które podtrzymywały siatkę, były pospawane z górniczych rur odprowadzających wodę z kopalni, a klepki parkietu sterczały każda w inną stronę – mówi Pachołek i pokazuje zdjęcia dziurawego parkietu.

Pamiętam, jak kiedyś przyjechali do nas siatkarze z Częstochowy i zamiast się rozgrzewać, zaczęli wyciągać klepkę za klepką. W końca tata na ich krzyknął: przyjechaliście grać czy demontować parkiet!? – uśmiecha się Karol Pachołek, 18-letni rozgrywający Płomienia.

Po zawieszeniu działalności spółki to właśnie takie nastolatki jak Karol stanowią o sile sosnowieckiej siatkówki. Zespół ma już za sobą pierwszy sukces. UKS wygrał z drużyną z Rudnik baraż o miejsce w trzeciej lidze i nie musiał rozpoczynać rywalizacji od ligi czwartej. – Drużyna jest oparta na chłopakach z Kazimierza, głównie z rocznika 1990. Grają dla przyjemności. Gdy przed wyjazdem pytają, czy będzie jakiś obiad, to odpowiadam, że… plecak pełen kanapek – tłumaczy Adam Pachołek, który podkreśla, że roczny budżet UKS-u to około 50 tys. zł (tyle ma wystarczyć na kilkanaście grup i ponad 100 siatkarzy). Trener liczy, że może miasto da chłopakom chociaż drobne stypendia (zawodowcy z Płomienia mogli liczyć nawet na 2,5 tys. zł). Zespół tak jak przed laty rozgrywa mecze w szkolnej salce przy ulicy Jasieńskiego. Obiekt na szczęście jest po remoncie. Zlikwidowano jedną z tymczasowych ścian i dzięki temu zwiększyła się przestrzeń do gry. Są też nowe światła i syntetyczna wykładzina zamiast parkietu. – To nas cieszy najbardziej. Na tych klepkach nieraz rozwaliłem sobie brodę – przypomina Karol.

Żal mi Płomienia, a winę za to, co się stało, ponosi głównie miasto. O tym, że jednak można pomagać zawodowej drużynie, najlepiej świadczą władze Gorzowa Wielkopolskiego czy Kędzierzyna-Koźla. W Sosnowcu się nie da, tak jak nie dało się 16 lat temu, gdy uratował nas Górnik Kazimierz. Teraz już nie ma kto ratować – smuci się Wspaniały.

Kto jest ciekawy, jak dziś wygląda szkolna sala w Kazimierzu Górniczym i czy Płomień wygra pierwszy mecz w III lidze, może się przekonać już w niedzielę. Spotkanie z drużyną z Czechowic-Dziedzic rozpocznie się o godz. 11.

Autor: Wojciech Todur (Gazeta Wyborcza Katowice)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Więcej artykułów z dnia :
2008-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved