Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W. Szczurowski: Nie jest to apogeum naszych możliwości…

W. Szczurowski: Nie jest to apogeum naszych możliwości…

Dla Trefla Gdańsk Memoriał Z. Ambroziaka był okazją do sprawdzenia się ze stałymi bywalcami siatkarskich salonów. Zawodnicy rozegrali cztery spotkania, w tym jedno towarzyskie – z warszawską Politechniką. W sumie zdołali wygrać tylko jednego seta w meczu z Olsztynem.

Po sobotnim sparingu z gospodarzami przyjmujący gdańszczan – Wojciech Szczurowski nie krył niezadowolenia z wyniku. – To nie jest tłumaczenie, ale myślę, że skatował nas trochę wczorajszy dzień. W ciągu czterech, pięciu godzin zagraliśmy siedem setów. I nie ma znaczenia, czy ktoś grał, czy nie, zmęczenie jest podobne. Nawet czasem trudniej czekać w kwadracie, bo wszystko człowieka boli, gdy organizm jest w ruchu, to można powiedzieć, że sam się smaruje. Dlatego nie grając trzeba się podwójnie ruszać i jest to jakby podwójny wysiłek.

Szczurowski zapewniał, że w meczu zupełnie towarzyskim zespół również daje z siebie wszystko, mimo iż gdzieś w podświadomości tkwi wiedza, że nie jest to spotkanie o punkty. – Każdy z nas gra po to, żeby wygrać. Nigdy nie wychodzimy po to, żeby odbębnić swoje. Myślę że u każdego z nas ambicja sportowa jest na wysokim poziomie. Ale zobaczymy jak to będzie jutro, w meczu o piąte miejsce. Jeśli to się jutro powtórzy, to mamy zagwozdkę….



Słaba forma zespołu z Gdańska może martwić, mimo że do ligi zostały jeszcze dwa tygodnie pracy. Tym bardziej, że pech nie opuszcza beniaminka, w piątkowym meczu z Olsztynem Dariusz Szulik naciągnął ścięgno Achillesa. Szczurowski próbował znaleźć przyczyny słabszej postawy swojej drużyny. – My teraz jesteśmy właściwie cały czas w rozjazdach, do Warszawy przyjechaliśmy w piątek o trzeciej nad ranem, bo wyjeżdżaliśmy po wieczornym treningu. To wszystko nie ułatwia sprawy. Ale nie chcę się tłumaczyć. Jeśli jest się lepszym trzeba wyjść i udowodnić to na boisku. Dzisiaj lepsi byli chłopcy z Politechniki. Trzeba teraz schłodzić głowy, jutro gramy o miejsca i trzeba wyjść i udowodnić, że jesteśmy lepszą drużyną.

W niedzielę po nieudanym rewanżu nastroje w zespole nie były najlepsze, zwłaszcza, że drobnego urazu doznał Jarosław Stancelewski. – Dzisiaj naprawdę niewiele nam zabrakło, byliśmy bliscy szczęści, ale nie jest to apogeum naszych możliwości, co widać na załączonym obrazku – gorzko żartował po meczu o piąte miejsce Szczurowski.

A tak poważnie, chyba zabrakło nam świeżości. Młodzi chłopcy z Warszawy są tutaj u siebie. My co mecz, to gramy w innym składzie, ciężko się tak gra. Trudno, taki jest sport. Natomiast dla nas najważniejsza jest liga. Z doświadczenia ligowego wiem, że jeżeli jakaś drużyna była super dynamiczna w turniejach przedligowych, to zazwyczaj spadała z ligi, więc miejmy nadzieję, że to dobry omen.

Przyjmujący Trefla podkreślił, że będzie to bardzo długi i wyczerpujący sezon. Dlatego tak ważne jest, aby dobrze się do niego przygotować. – Myślę, że tak mocnej ekstraklasy jeszcze nie było. Naprawdę pojawiło się u nas doborowe towarzystwo i walka o jak najlepszą pozycję w tabeli będzie niezwykle zacięta. Oczywiście na czoło wysuwa się Skra, która zrobiła sobie taki mały Real Madryt, takie „galacticos”. Ale przecież siatkówka to jest taki sport, że ze wszystkimi zawsze można wygrać. To są tylko ludzie. Z tym, że z niektórymi jest trudniej, bo stawiają bardzo wysoko poprzeczkę – żartował Szczurowski.

Nie ukrywał też szacunku dla siły mistrza Polski. – To jest zespół, który właściwie każdym meczem potwierdza swoją klasę. Nawet tutaj, czy wychodzi na libero Dawid Murek, czy Antiga, widać że gra jest super poukładana. Widać tu naprawdę bardzo dobrą pracę szkoleniowca. Chwała za to, że ktoś taki trafił do polskiej ligi.

Sytuacja kadrowa Trefla, w przeciwieństwie do zespołu z Bełchatowa nie napawa optymizmem. Kolejni zawodnicy kończą mecze z opatrunkami na nogach, gdzieś w kuluarach pojawiają się plotki dotyczące wzmocnień, ale póki co nic z tego nie wynika. – U nas? My na razie wciąż szukamy. Miał rację Wojtek Serafin mówiąc, że wiemy, że nic nie wiemy. Zobaczymy, jak sytuacja się ułoży. Na razie został nam jeden weekend sparingów, a potem zaczynamy. Na początek gramy ze Skrą mecz telewizyjny, za dwa tygodnie gramy również mecz telewizyjny z Kędzierzynem, a za trzy w Częstochowie też gramy mecz telewizyjny. Albo jesteśmy gwiazdami, albo mamy chody – zakończył ze śmiechem Wojtek Szczurowski.

* Rozmawiała Katarzyna Walczok – Strefa Siatkówki

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-09-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved