Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Witczak: Atmosfera jest znakomita

Dominik Witczak: Atmosfera jest znakomita

Drużyna ZAK S.A. Kędzierzyn-Koźle ma za sobą pierwsze spotkania sparingowe w normalnym ustawieniu. - „Szóstka”, która pojawiła się na boisku debiutowała jako kolektyw. Do tej pory na treningach byliśmy podzieleni na pięcioosobowe zespoły - tłumaczy Dominik Witczak.

W pierwszych rozegranych podczas przygotowań do sezonu sparingach ZAKSA zremisowała dwukrotnie z Kladnem. Gra nie wyglądała jednak najlepiej, przede wszystkim była nierówna i niekonsekwentna. Z czego to wynika? Czy to efekt braku zgrania?

Dominik Witczak: Cóż to pierwsze mecze, które rozegraliśmy w takim składzie. „Szóstka”, która pojawiła się na boisku debiutowała jako kolektyw. Do tej pory na treningach byliśmy podzieleni na pięcioosobowe zespoły. W ten sposób wykonywaliśmy ćwiczenia, które miały charakter typowo zadaniowy, tzn. ćwiczyliśmy ustawienia bloku czy różne warianty ataków. Samej gry było niewiele i stąd może sporo niedokładności w tym co dzisiaj i wczoraj pokazaliśmy [rozmowa odbyła się po drugim sparingu ZAKSY z Kladnem – przyp. red.]. Warto też wspomnieć, że jesteśmy na takim etapie przygotowań, gdzie sporo czasu poświęcamy ciężkiemu treningowi siłowemu. A to z kolei skutkuje zmęczeniem fizycznym. W miarę zbliżania się sezonu powinno być już tylko lepiej.



W tym sezonie ZAKSA zaprezentuje zupełnie odmieniony skład, zmiany także na stanowisku trenera. Jaka atmosfera panuje w „nowej” ZAKSIE?

Atmosfera jest znakomita. Każdy z nas stara się pracować na maksimum swoich możliwość, aby w konsekwencji osiągnąć jak najlepszy wynik jako zespół. Jak do tej pory jestem zadowolony i nie mam żadnych zastrzeżeń w kwestii panującej w drużynie atmosfery.

Jaki jest największy atut ZAKSY jako całości? Czy Pana zdaniem udało się zbudować zapowiadaną przez trenera Stelmacha „ekipę walczaków”?

Myślę, że na takie oceny jest zbyt wcześnie. Ani dwa sparingi ani szereg treningów nie mogą dać pełnego obrazu zespołu. To czas pokaże co jest naszym atutem, a co słabsza stroną. Każdy z nas ma charakter, który zmusza do walki do samego końca i o każdą piłkę. Czasami następują momenty „przestoju” na boisku. Było to doskonale dzisiaj widoczne. Wygrywaliśmy seta w dobrym stylu, po czym przegrywaliśmy kolejną partię oddając rywalowi sporo punktów z własnych błędów. Nie było to jednak efektem braku odpowiednich umiejętności. Gorsza gra z naszej strony wynikała właśnie z braku odpowiedniego pobudzenia i utraty koncentracji. Ale to tylko kwestia zgrania i odzyskania energii w tych nieciekawych chwilach.

Czy nie obawiał się Pan przejścia akurat do ekipy z Kędzierzyna? Niegdyś to zespół, który odnosił wielkie sukcesy. Obecnie wyniki nie są tak dobre, natomiast oczekiwania kibiców są wciąż spore.

Oczywiście ważne jest to jak oceniają zawodników kibice. Jednocześnie warto zauważyć, że to nie może być jedyny wyznacznik i nie tylko opinią kibiców należy się ślepo kierować. Moim celem było podpisanie kontraktu z zespołem, z którym będę mógł zagrać w PlusLidze. Takową propozycję dostałem z ZAKSY i nie mogłem takiej okazji nie wykorzystać. Przyjechałem tutaj po to, żeby jak najwięcej się nauczyć i zrobić postęp. Jestem przekonany, że zrobiłem dobrze. Spotkałem tutaj dobrych trenerów, którzy zwracają uwagę na wiele przydanych spraw . Nie sposób nie wspomnieć także o wielu znakomitych zawodnikach, również będących źródłem cennych porad.

Stanowi Pan jedną z największych zagadek na parkietach PlusLigi. Chciałabym, żeby uchylił Pan rąbka tajemnicy i zdradził nam jakie są Pana mocne i słabe strony jeśli chodzi o siatkarskie rzemiosło.

To bardzo trudne ocenić samego siebie, myślę że więcej w tej kwestii mógłby powiedzieć trener. Szkoleniowiec ma ku temu większe kompetencje, tym bardziej że to on obserwuje zawodników. Natomiast jeśli chodzi o moje odczucia to wiem, że pewne elementy siatkarskie wychodzą mi lepiej, inne gorzej. Niemniej jednak w żadnym nie osiągnąłem jeszcze perfekcji, co z resztą było widać dzisiaj podczas meczu. Były momenty, w których nie funkcjonowała odpowiednio tak zagrywka jak atak czy nawet blok. Także na obecną chwilę trudno jest mi wskazać zwłaszcza te dobre strony mojej gry.

W jaki sposób doświadczenie z siatkówki plażowej można przenieś na grę w hali. Czy „plażówka” może pomóc na parkiecie?

Doświadczenie z siatkówki plażowej pomaga na hali, choć w niezbyt dużym stopniu. Czasami łatwiej jest wykorzystać trudną piłkę w ataku, plasując czy obijając blok. Szczerze powiedziawszy to wszystko. W każdym pozostałym elemencie staram się zajmować wyłącznie siatkówką halową. Z całą pewnością umiejętności nabyte w grze na plaży nie przeszkadzają na siatkarskich parkietach.

Jaki jest Pana osobisty cel na nadchodzący sezon?

Tutaj odpowiem bardzo krótko, bo mój cel jest jasny. Chcę zrobić jak największy postęp i grać najlepiej jak się da.

* Z Dominikiem Witczakiem rozmawiała Alicja Chrabańska

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved