Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Mirosław Przedpełski: O nazwiskach na razie nie rozmawiajmy

Mirosław Przedpełski: O nazwiskach na razie nie rozmawiajmy

- Zgłaszają się do nas menedżerowie najlepszych szkoleniowców z całego świata. W Polsce chcą pracować niemal wszyscy – mówi prezes PZPS - Mirosław Przedpełski, nie wykluczając, że obie reprezentacje mogą trafić w ręce... Polaków.

Kiedy zatrudniano Raula Lozano i Marco Bonittę obiecywał pan olimpijskie medale. Nie dotrzymał pan słowa, panie prezesie.

Mirosław Przedpełski: – Cóż, takie życie. Analizujemy wszystko, rozmawiamy z trenerami, wyciągamy wnioski. O medale nie jest teraz łatwo, świat poszedł do przodu. Mimo to męski zespół był bardzo blisko awansu do półfinału. Zabrakło dwóch piłek.



Ile by nie zabrakło, medalu nie ma. A pan wypowiadał swoje deklaracje bardzo odważnie, obiecując sukcesy. To była taka kiełbasa wyborcza, zagrywka pod publiczkę?

Ależ skąd! Zna pan prezesa, zawodnika, czy trenera, który przed ważnym turniejem nie chce walczyć o najwyższe cele? To nie była żadna gra pod publiczkę. Mówiłem o realnych możliwościach zespołu, który podczas poprzednich igrzysk zajął miejsce 5-8. Jest naturalne, że chcieliśmy zrobić krok do przodu i zdobyć upragniony medal. Nie udało się z różnych powodów, ale nie mówimy o klęsce.

Rozumiem, że związek podjął już decyzję o zmianie obu selekcjonerów?

Odejście Marco Bonitty jest już przesądzone, z Lozano jeszcze rozmawiamy.

Jak to?! Przecież przed igrzyskami mówił pan, że bez względu na wynik w Pekinie Lozano odejdzie. Skąd ta nagła zmiana frontu?

To nie zmiana frontu. Lozano musi dokończyć eliminacje do mistrzostw Europy. A potem zobaczymy…

Pan już jednak wymienił nazwisko potencjalnego następcy. Lozano miałby zastąpić Krzysztof Stelmach. To wspaniały siatkarz i człowiek, który być może kiedyś będzie świetnym trenerem reprezentacji, ale jeszcze nie teraz. Przecież on nie prowadził żadnego zespołu! Chcecie go utopić w zbyt głębokiej wodzie?

Co ja mam z tym Stelmachem! Już mi się za tę wypowiedź nieźle oberwało. Tymczasem to efekt małego nieporozumienia. Dziennikarz pytał mnie o nazwiska młodych polskich trenerów, którzy mogliby poprowadzić kadrę. Wymieniłem Stelmacha jako przykład młodego zdolnego trenera, który kiedyś mógłby zostać selekcjonerem. Rzuciłem to nazwisko jako zaczyn do ogólnej dyskusji. Nie twierdzę, że Stelmach zostanie selekcjonerem już teraz. Na razie nie ma żadnych kandydatów na trenerów kadry, bo decyzję podejmą nowe władze wybrane podczas październikowych wyborów. Ogłoszą konkurs i z grona osób, które się zgłoszą wybrany zostanie nowy selekcjoner. Droga do wyboru jest bardzo daleka, więc o konkretnych nazwiskach na razie nie rozmawiajmy.

Kiedy cztery lata temu wygrał pan wybory zarzucano, że Przedpełski jest tylko figurantem, a związkiem z tylnego siedzenia kieruje ktoś inny. Jaka jest pewność, że zdołał się pan uniezależnić?

Kiedy obejmowałem władzę w związku nie miałem pojęcia o tym w jaki sposób zarządza się taką instytucją. Potrzebowałem pomocy. Skupiłem się na sprawach, w których czułem się mocny, na sprawach międzynarodowych, kontaktach sponsorskich i finansach. W innych rzeczach pomagali mi członkowie zarządu. Do dzisiaj jest tak, że wiele ważnych decyzji podejmujemy kolegialnie. Nie jestem nieomylny, dlatego korzystam z rad współpracowników. Ale to ja trzymam kierownicę i nikt mną nie kieruje.

A jak jest z tym trzymaniem kierownicy w Światowej Federacji Piłki Siatkowej? Ruben Acosta, który hołubił Polskę niespodziewanie oddał władzę Chińczykowi Wei Jizhongowi. Nadal będziemy mieli tak dobre układy w FIVB?

Powodem odejścia Acosty są kłopoty zdrowotne. Ale on nadal ma wpływ na to co dzieje się w FIVB. Zresztą, czy można nie hołubić Polski? Najlepszym dowodem są mistrzostwa świata mężczyzn, które w 2014 roku odbędą się w Polsce. W 2009 roku zorganizujemy mistrzostwa Europy kobiet, pięć lat później mundial mężczyzn. Mówiłem już przecież, że Polska jest kołem napędowym światowej siatkówki.

Na dzień dzisiejszy najważniejszym problemem jest masowa rezygnacja reprezentantów Polski z gry w barażowych meczach mistrzostw Europy z Belgami.

Też mnie to martwi. Niektórzy zawodnicy doznali kontuzji. Wlazły grał w Pekinie z pękniętym palcem, kłopoty mieli Wlazły, Ignaczak i Zagumny. Mimo to uważam, że niektórzy powinni jeszcze raz zacisnąć zęby i stanąć do walki. To bardzo ważne mecze, jeśli je przegramy nie pojedziemy na mistrzostwa Europy. Ale przymuszać nikogo nie zamierzam. Trochę zweryfikowałem swoje poglądy. Kiedyś uważałem, że za odmowę gry w kadrze powinno się zawodnika karać. Teraz myślę, że dla każdego gra w biało-czerwonym stroju powinna być zaszczytem i moralnym obowiązkiem. Amerykanie, czy Brazylijczycy daliby się pokroić za to żeby reprezentować swój kraj. Wiem, że kalendarz jest napięty i zawodnicy są bardzo zmęczeni, ale panowie to jest reprezentacja Polski. Tej pani się nie odmawia.

Rozmawiał Kamil Drąg

Więcej w miesięczniku Super Volley

źródło: Super Volley

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-09-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved