Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Mariusz Wlazły: Nie bójmy się Belgii

Mariusz Wlazły: Nie bójmy się Belgii

- Wyjdźmy na boisko z szacunkiem dla rywala, ale pewni siebie. Nie myślmy, że przegraliśmy z nimi w Moskwie, przypomnijmy sobie, jakie baty spuściliśmy tej samej drużynie parę miesięcy później, w Szombathely - mówi Mariusz Wlazły.

Po wielu miesiącach zgodził się pan wreszcie na wywiad. Dlaczego tyle czasu unikał pan mediów?

Mariusz Wlazły: – Bo za często zdarzało się, że ktoś delikatnie przekręcił moje słowa lub źle je zinterpretował i potem robiła się afera. Żadne zamieszanie nie było nam potrzebne. Teraz zostałem kapitanem Skry Bełchatów i wiem, że będzie się to musiało zmienić. Więc proszę pytać, tylko jak najmniej o kadrę. Nadal wszystkich nas boli, że nie wywalczyliśmy medalu w Pekinie. Boli jeszcze bardziej niż gdybyśmy przegrali 0:3. Bo wiemy, jaka szansa nam uciekła.



Muszę jednak zacząć od kadry. W którym meczu doznał pan kontuzji, która wyklucza pana udział w barażach z Belgią?

Z Brazylią, w pierwszym secie. Złamałem przy obronie wybity wcześniej palec. Bolało przez dwa dni, potem tylko, gdy chciałem coś podnieść. Poza zajęciami nosiłem specjalny ochraniacz. Teraz czekają mnie trzy tygodnie przerwy. Każdym kolejnym meczem ryzykowałbym, że potrzeba mi będzie 12 tygodni rehabilitacji, co jasno powiedział mi lekarz kadry. Mam więc teraz rękę w gipsie i choć trochę zaleczam uraz, podobnie jak trójka innych chłopaków z kadry. Wyleczyć się w naszym zawodzie nie da. Wszystkich w Pekinie coś bolało, ale trzeba było zacisnąć zęby i grać dalej.

Na mecz z Belgią pan jednak zębów nie zaciśnie i Polska może mieć kłopoty.

Spokojnie, nie bójmy się Belgii. Wyjdźmy na boisko z szacunkiem dla rywala, ale pewni siebie. Nie myślmy, że przegraliśmy z nimi w Moskwie, przypomnijmy sobie, jakie baty spuściliśmy im parę miesięcy później w Szombathely. Mamy znacznie lepszy zespół. Moja nieobecność nie powinna być problemem. Kadra to nie ja, nie ma ludzi niezastąpionych. Drugim atakującym jest Piotrek Gruszka i samo to, że był na igrzyskach świadczy o jego klasie. Jest gotowy, by wyjść na boisko i poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Zawodnicy, którzy byli poza szóstką w Pekinie albo ci którzy zostali w kraju spokojnie sobie poradzą.

Rozmawiał Żelisław Żyżyński – Przegląd Sportowy

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved