Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Jak nie Rezende to może McCutcheon?

Jak nie Rezende to może McCutcheon?

Szkoleniowiec ekipy mistrzów olimpijskich chętnie porozmawia z PZPS. - Siatkówka, to jest taki mały, niezbyt ważny sport w Stanach. Nie mogę więc wykluczyć, że przyjąłbym ewentualną ofertę z waszego kraju - powiedział Hugh McCutcheon.

Hugh McCutcheon ma 39 lat. Urodził się w Nowej Zelandii i był siatkarzem reprezentacji tego kraju. Nikt nie jest w stanie opisać tego, co przeżył podczas igrzysk olimpijskich. Na samym początku imprezy trener reprezentacji USA stracił teścia – o którym sam nie mówi inaczej niż „ojciec” – zabitego przez szalonego Chińczyka w samym centrum Pekinu. Wrócił do Stanów, ale potem przyleciał na igrzyska wspierać swój zespół. Czteroletnią pracę z kadrą ukoronował w sposób najlepszy z możliwych, mistrzostwem olimpijskim.

Gdy Clayton Stanley udanym atakiem zakończył olimpijski finał, McCutcheon złapał się za głowę i uciekł gdzieś pod trybuny. Przez kilka sekund chciał być sam.



Przegląd Sportowy: Co by pan zrobił, gdyby Polski Związek Piłki Siatkowej złożył panu propozycję poprowadzenia reprezentacji naszego kraju?

Hugh McCutcheon: Wasz kraj jest wspaniały dla siatkówki. Wiem, że wiele osób tak mówi, ale to prawda. Graliśmy w Polsce wiele razy i zawsze zazdrościłem tych pełnych hal, tego entuzjazmu. W Stanach nie mamy niestety tylu kibiców, a wynik osiągnięty przez Team USA w Pekinie, jest ogromnym osiągnięciem w stosunku do tego, czym dysponował ten zespół, którym tak mało osób się interesowało. Siatkówka to taki mały, niezbyt ważny sport w Stanach. Nie mogę więc wykluczyć, że przyjąłbym ewentualną ofertę z waszego kraju… (….)

PS: Nie zostanie pan w Stanach? Kiedy wygasa pana kontrakt?

Mam umowę do końca roku. I jej realizacja od pierwszego dnia była dla mnie zaszczytem. Ale teraz muszę się wyspać – bo ostatnio spałem bardzo, bardzo mało – odpocząć i wraz z żoną zastanowić się, co dalej. Chciałem coś osiągnąć w USA i osiągnąłem, ale kosztowało mnie to bardzo dużo czasu i energii, bo, jak wspomniałem, siatkówki w USA się nie ceni. Teraz potrzebuję oddechu.

PS: Jakie myśli przeszły panu przez głowę, gdy Stanley skończył piłkę meczową?

Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo emocjonalne. Nagle wszystkie bariery się złamały, zniknęły filtry, emocje się ujawniły. Potrzebowałem chwili dla siebie, dlatego odszedłem na bok. Myślałem o mojej rodzinie, która przeszła przez tragedię, ale też o wspaniałym zespole, który mam. Rozmawiajmy więc o nim. Doceniajmy drużynę, której nikt by nawet nie posądził, że może zostać mistrzem olimpijskim…

* Więcej w Przeglądzie Sportowym

* Rozmawiał Żelisław Żyżyński

źródło: sports.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved