Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Tomaso Totolo: To byłoby spełnienie marzeń!

Tomaso Totolo: To byłoby spełnienie marzeń!

W ostatnich dniach w Polsce rozgorzała dyskusja wokół posady szkoleniowca kadry narodowej. Jedni uważają, że powinien zostać Raul Lozano, inni przekazują już stery następcom. Pojawiają się nazwiska - między innymi... Tomaso Totolo.

Marco Bonita twierdzi, że potrzebujemy doświadczenia, prezes Mirosłwa Przedpełski chętnie postawiłby na młodość. Być może złotym środkiem okaże się dobrze znany w Polsce Tomaso Totolo? Doskonały taktyk, strateg i psycholog. Osoba jakich mało na świecie. Ma niesłychane serce do siatkówki, ogromną pasją, a przy tym jest wspaniałym człowiekiem, dobrym i przede wszystkim honorowym – taką opinię jednomyślnie wydali o nim koledzy po fachu, Roberto Santilli i Renan Dal Zotto (szkoleniowiec Sisleya Treviso).

Potrafił pójść z siatkarzami do pubu, ale też następnego dnia wyrzucić z treningu za nieposłuszeństwo. I nie ma znaczenia, że ktoś nazywa się Kadziewicz lub Szymański. Profesjonalizm przed wszystkim. Były trener Jastrzębskiego Węgla, ulubieniec polskiej publiczności Tomaso Totolo zaniemówił, kiedy spytaliśmy czy podjąłby się pracy z polską reprezentacją.



Ilona Kobus:

Czy to prawda, że pomógł Pan trenerowi Anastasiemu rozpracować polski zespół przed spotkaniem ćwierćfinałowym turnieju w Pekinie?

Tomaso Totolo:

Nie, skądże. Włoski sztab szkoleniowy składa się z wybitnych fachowców, którzy ciężko pracują noc i dzień, by rozszyfrować kolejnych rywali i z pewnością nie potrzebowali w tej kwestii wsparcia z zewnątrz. Jedyne, co mogłem zrobić, to trzymać kciuki za naszych reprezentantów i żałować, że tak szybko los zetknął nas z Polakami. Mam ogromny sentyment do polskich siatkarzy i kibicowałem im równie mocno, jak Włochom. Może poza tym jednym, wspomnianym spotkaniem.

Skąd ten sentyment?

Bo jestem bardzo sentymentalnym facetem. Tęsknię do miejsc, w których czułem się dobrze, płaczę, kiedy jestem wzruszony. Praca w Jastrzębskim Węglu była moim pierwszym doświadczeniem jako samodzielnego szkoleniowca. Ciepłe przyjęcie fanów, zawodników i wszystkich ludzi, których tam poznałem sprawiły, że właśnie wtedy uzmysłowiłem sobie, że to jest mój pomysł na przyszłość, że chcę być trenerem. Za to najbardziej pokochałem Polskę – że otworzyła mi oczy na moją przyszłość.

Jednak nie został Pan w Jastrzębiu?

O przejściu do Sisley’a rozmawiałem z włodarzami tego klubu jeszcze zanim przyjechałem do Polski. Dałem im słowo, że przyjmę ofertę, chyba że dostanę znacznie bardziej intratną propozycję pracy. Oferta z Jastrzębia nie spełniała tych wymogów. Bardzo żałowałem, że opuszczam Polskę, ale dziś z perspektywy czasu uważam, że decyzja była słuszna. Pracuję w gronie specjalistów z najwyższej półki, w klubie który zapewnia absolutnie najwyższy standard, zdobywam cenne doświadczenie i uzupełniam swoje trenerskie kwalifikacje. Tutaj, w Sisleyu znają tylko dwa słowa – profesjonalizm i zwycięstwo.

Podobno był pomysł, by dołączył Pan do sztabu szkoleniowego polskiej kadry?

Niestety, to były tylko żarty i moje pobożne życzenia. Jeszcze zanim Polacy awansowali do Igrzysk Olimpijskich rozmawiałem z moim serdecznym kolegą, Nicolą Vettorim o turnieju w Pekinie. Powiedziałem, że bardzo chciałbym znowu pojechać na Olimpiadę i poczuć smak tej niezwykłej, jedynej w swoim rodzaju imprezy. Wtedy on zażartował, że mógłbym się przyłączyć do polskiej ekipy, bo na pewno będą potrzebni fachowcy od scoutingu. To był tylko niewinny żart, ale przyznam że przeszło mi nieśmiało przez myśl, że może kiedyś…

* Cała rozmowa Ilony Kobus z Tomaso Totolo zamieszczona jest w serwisie SportoweFakty.pl

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved