Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Po bloku: Smutek adwokata diabła

Po bloku: Smutek adwokata diabła

fot. archiwum

Celowo nie zabierałem głosu bezpośrednio po pogrzebaniu szans naszej drużyny siatkarzy na olimpijski medal. Cierpliwie czekałem, aż zabiorą głos wielcy komentatorzy i specjaliści. Teraz, po wysłuchaniu ich głosów, ogarnął mnie smutek podszyty pewną dozą gorzkiej satysfakcji.

Od lat już wielu, uczestnicząc w dyskusji o polskiej siatkówce ustawiłem się w roli „advocatus diaboli”, wlewając choćby łyżeczkę starannie wydestylowanego dziegciu do beczek miodu fundowanych nam bezustannie przez różnej maści szkoleniowców i działaczy. Miodu, którego głównymi składnikami stanowiło przeświadczenie o bezmiernej potędze polskiej siatkówki, opartej na posiadanej konstelacji siatkarskich gwiazd, geniuszu szkoleniowców oraz nieprzebranych rezerwach talentów, spośród których możemy czerpać garściami. Dziś, gdy opadły emocje, z gorzką satysfakcją wsłuchuję się w głosy potwierdzające to, o czym mówiłem od dawna. Gorzką, bo dla każdego pasjonata siatkówki porażki ponoszone w walce o naprawdę poważne cele mają smak nawet nie tyle dziegciu, ile piołunu.

Miarą geniuszu szkoleniowców (wedle ich własnych deklaracji) były nieustannie osiągane w ostatnim czteroleciu sukcesy, polegające na wygrywaniu w eliminacjach (zwłaszcza w eliminacjach Ligi Światowej) z najsilniejszymi na świecie, co miało świadczyć, że dorównujemy im poziomem. Niestety, okazało się, że w imprezach o najważniejszym ciężarze gatunkowym, imprezach, które są właściwą cezurą poziomu danej dyscypliny sportu osiągamy sukcesy powiedzmy to, średnie. I błagam, proszę przestać wymachiwać jak sztandarem naszym wicemistrzostwem świata. Wszyscy wiemy, że gdyby nie niewiarygodna wspaniałomyślność Rosjan wynik z tych mistrzostw nie odbiegałby absolutnie od standardów: miejsce 5 – 8. W dalszym ciągu ustępujemy przeciwnikom poziomem technicznym, w którym na pierwszym miejscu bezustannie pojawia się nasza nieszczęsna zagrywka, i w dalszym ciągu wiele do życzenia pozostawia nasza taktyka (której lekcję dał nam Anastasi, wygrywając ćwierćfinał składem bardzo zbliżonym do rezerwowego.

Nasze ogromne zaplecze reprezentacyjne pozwala na prowadzenie gry ośmioma (jeszcze raz: ośmioma) zawodnikami, którzy są w stanie nawiązać walkę z przeciwnikami z najwyższej półki. W ostatnim okresie do kadry nie wdarł się przebojem nikt, który w sposób radykalny podniósłby jakość jej gry (tak jak to miało miejsce choćby w przypadku Rosjanina Michałowa). Poziom szkolenia w klubach pomimo szumnych zapowiedzi pozostał więc na swoim stabilnym poziomie, kształcącym ligowych średniaków, nawet bez podjęcia próby wykształcenia wybitnych indywidualności. W dalszym ciągu nie kładzie się nacisku na ekstensywny rozwój szkolenia młodzieży. Prezes Przedpełski roztacza wizje ogromnego bogactwa dwudziestolatków i kuźni talentów, jakimi są 2 (słownie: dwie) Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Według moich danych, w rosyjskich klubach Superligi szkolonych jest około 200 – 400 młodych siatkarzy. Dla wyjaśnienia należy dodać, że 200 – 400 w każdym klubie, nie licząc klubów pierwszoligowych…



Działania na niwie polskiej siatkówki prowadzone są w sposób chaotyczny, przerzucający się do jednej genialnej koncepcji do drugiej. Oznacza to ni mniej ni więcej miotanie się pomiędzy skrajnościami, bez sformułowania żadnego długofalowego planu. Z przeświadczeniem graniczącym z pewnością przewidywałem, że po olimpiadzie natychmiast nastąpi tryumfalny powrót do koncepcji genialności polskiej myśli szkoleniowej. I cóż? Moje przewidywania znalazły potwierdzenie praktycznie następnego dnia po porażce z Włochami. Bez analizy, bez rozważenia za i przeciw, bez oceny, czy problem niepowodzenia był spowodowany postawieniem na zagranicznego szkoleniowca w ogóle, czy na Lozano w szczególności. Jednym słowem, jak mawiał wieszcz, „dla Polski polskiego trzeba bohatera, nie Francuza, ani też Włocha, ale Piasta, Jana albo Józefa, lub Maćka – i basta”. A przecież koncepcja zagranicznych szkoleniowców sprawdza się dość mocno zarówno w reprezentacjach (Hiszpania – Anastasi, USA – McCutcheon, Finlandia – Berutto), jak i w klubach, w tym polskich. A PZPS po okresie fascynacji myślą szkoleniową zagraniczną w ciągu jednego dnia wpada w okres fascynacji myślą rodzimą, wzbogaconą twórczo o stawianie na młodych. O, jerum pajtasz!

Obawiam się jeszcze jednego: czy niepowodzenie na igrzyskach (bo powiedzmy sobie wreszcie, że było to, w świetle jednoznacznych przedolimpijskich deklaracji trenerów i działaczy, niepowodzenie) nie spowoduje nasilenia się walk frakcyjnych we władzach PZPS, o których istnieniu wiemy nie od dziś. W październiku odbędzie się zjazd związku, gdzie wyniki obu reprezentacji można znakomicie wykorzystać aby dokonać potężnego zamieszania w istniejącym układzie sił. A wszelkie zamieszanie i gwałtowne ruchy nie sprzyjają temu, co należałoby zrobić od lat, i ku czemu impuls winny dać nieudane igrzyska, które bezlitośnie obnażyły słabości naszych anachronicznych struktur sportowych: do opracowania kompleksowego i spójnego programu rozwoju dyscypliny. Programu, który winien być upubliczniony i poddany dyskusji. Programu, który oprócz zbioru pobożnych życzeń (hasła typu: „rozwiniemy”, „wzbogacimy”, „unowocześnimy”, „postawimy na nowej płaszczyźnie”) powinien zawierać konkrety i liczby. Liczby i konkrety, psiakrew! Elementarny bilans otwarcia i planowany bilans zamknięcia po okresie objętym planowaniem! Bo głowę daję, że za cztery lata odkryjemy jakąś nową prawdę absolutną głoszącą, że kolejny brak sukcesów był spowodowany na przykład niewielkim doświadczeniem polskiego selekcjonera kadry, wobec czego jak tylko postawimy na doświadczenie, to wszystko będzie cacy.

Chociaż, oczywiście, wedle zwyczajowych opinii chóru fachowców, w Londynie też nie przyniesiemy wstydu. Tak jakby nie przynoszenie wstydu było szczytowym i godnym pochwały osiągnięciem. A mnie, smutnemu adwokatowi diabła zawsze się wydawało, że celem wyjazdu na olimpiadę są medale.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, Po bloku

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved