Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Anna Barańska: Wrzuciłam na luz

Anna Barańska: Wrzuciłam na luz

Planem minimum dla "Złotek" miał być ćwierćfinał, jednak "biało - czerwone" nie zdołały tego zrealizować. Kto ponosi za to winę? Odpowiedzi na to pytanie szuka Bartosz Heller w rozmowie z Anną Barańską.

W Pekinie piękny, spokojny wieczór. Szkoda, że wracacie już do domu…

Szkoda, zwłaszcza, że Amerykanki były w naszym zasięgu. Był to mecz zdecydowanie do wygrania. Właściwie nie grała pierwsza szóstka przeciwniczek, ale niestety nie udało się. Nie wracamy w dobrych humorach, a raczej z taką nutką smutku.



Marco Bonitta powiedział publicznie, że nie może patrzeć na Twoją grę. Jak przyjęłaś te słowa?

Szczerze mówiąc dowiedziałam się o tym w nocy, przez sms’a. Nie mogłam zasnąć przez całą noc, nie było to miłe. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że ja nie zdążyłam jeszcze na tym turnieju zagrać. Weszłam jedynie w meczu z Kubankami, na końcówkę. Zagrałam może nie rewelacyjnie, ale poprawnie. Z Chinkami weszłam na dwie, trzy minuty gry, więc ta wypowiedź po prostu mnie zszokowała.

Jaka była geneza waszego konfliktu?

W zasadzie nie wiem. Kiedy osobiście rozmawiam z trenerem Bonittą wypowiada się o mnie w sposób pozytywny. Mówi, że jestem jego „ukochaną córeczką” i tym podobne rzeczy. Powtarza, że bardzo długo walczył, żeby namówić mnie do gry w kadrze, że nie chciał mi nigdy zrobić krzywdy, że chce po prostu ze mną współpracować. Dlatego te słowa, które usłyszałam publicznie nie byly miłe. Wpływa to również trochę na psychikę, więc po prostu „wrzuciłam na luz”. Chciałam pomóc dziewczynom, nie roztrząsać tego w trakcie zajęć czy treningów. Teraz mogę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro. Skoro nie może mnie oglądać, mógł wziąć ze sobą inną zawodniczkę.

Najpierw długo namawiał Cię do gry w kadrze, później wyrzucił ze zgrupowania w Szczyrku, w końcu jednak wróciłyście. Ale Ty w Pekinie grasz zaledwie kilka minut. Wszystko to wydaje się kompletnie nielogiczne.

O to już należy zapytać trenera, dlaczego jest tak a nie inaczej. Nie dostałam swojej szansy, czego żałuję, bo chciałam pomóc, ale niestety nie mogłam.

Trener zarzucał kilku siatkarkom, w domyśle pewnie również Tobie, że byłyście nieprofesjonalne. Jednak publiczna krytyka swojej zawodniczki również jest od profesjonalizmu daleka.

Na pewno tak. Nie wiem, dlaczego trener tak powiedział, nie siedzę w jego głowie. Wydaje mi się, że chciał mnie po prostu, że się tak brzydko wyrażę, zniszczyć psychicznie. Niestety, nie udało mu się to. Ja mam dość silną psychikę. Tak jak już wspominałam, wrzuciłam na luz i starałam się po prostu o tym nie myśleć, mieć jak najmniejszy kontakt z trenerem. To, co powiedział, że z nami rozmawia, że niektóre z nas nie wiedzą, co się dzieje, że nie zdają sobie sprawy, że są na igrzyskach, było jego standardowym powiedzeniem jeżeli coś nie szło. Czy byłysmy dobrze przygotowane? Wydaje mi się, że na początku tak. Potem ta forma gdzieś uciekła. Tutaj, w trakcie tygodnia pobytu, nie miałyśmy praktycznie ani jednego treningu. Wychodziłyśmy tylko ewentualnie na rozciąganie i to wszystko. Potem grałyśmy mecz.

Czy będziesz grała w kadrze pod wodzą nowego trenera?

Jeżeli dostanę powołanie, jeśli zyskam uznanie w jego oczach to tak.

* W Pekinie rozmawiał Bartosz Heller – TVP

źródło: reprezentacja.net, TVP

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved