Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Marco Bonitty przemowa na pożegnanie Złotek: Mam następcę

Marco Bonitty przemowa na pożegnanie Złotek: Mam następcę

Po porażce z USA i odpadnięciu z igrzysk olimpijskich Marco Bonitta podsumował swoją prace z kadrą. - Mam kandydata na swojego następcę, ale jego nazwiska nie zdradzę - powiedział między innymi.

Marco Bonitta po porażce z USA:

Mówiłem, że stać nas na olimpijski ćwierćfinał, ale też wiedziałem, że z Japonią przegraliśmy ostatnio trzy z czterech meczów. Ale widzieliście, że zespół do końca był żywy, walczył do końca. Z punktu widzenia wyniku nie jestem zadowolony. Z punktu widzenia tego, jak graliśmy jestem zadowolony. Na turniejach światowych Polska zawsze miała problemy, tutaj ze wszystkimi poza Kubą mogliśmy wygrać.



Polska liga nie stoi na wysokim poziomie. Hiszpańska też nie, rosyjska też nie, zresztą tam Anna Podolec walczyła o utrzymanie, tylko Masza Liktoras o mistrzostwo. We Włoszech grała tylko Skowrońska, Rosner była rezerwową. Dlaczego inne Polki nie jadą do Serie A, skoro mają oferty? To problem mentalny. Tutaj są pieniądze, a zagram pięć ważnych meczów na rok i zarobię tyle samo, może nawet więcej niż we Włoszech, gdzie napracuję się więcej. Jeśli ktoś chce się rozwijać sportowo, jak Glinka, Świeniewicz czy Skowrońska, to jedzie do Serie A. Mistrzostwo Europy zdobywaliście z zawodniczkami grającymi za granicą, przede wszystkim we Włoszech. One przywykły do przezwyciężania wielkich trudności co tydzień, w Polsce jest 20 punktów różnicy między czwartym i piątym klubem w lidze. Czyli grasz kilka ciężkich spotkań na sezon. I blokujesz zawodniczki trochę słabsze niż Logan Tom.

Tej reprezentacji brakuje zdolności do cierpienia na boisku i trenowania oraz grania w dłuższym okresie na wysokim poziomie. Wiele z zawodniczek musiało się przekonać na własnej skórze, co to znaczy atakować na igrzyskach. I potrafić grać z pełną jasnością umysłu i opanowaniem w decydujących momentach. To mają wszystkie drużyny, które były w Pekinie lepsze. Wszystkie są bardziej doświadczone. Mieliśmy też trochę pecha. Jest 11:10 w tie-breaku, piłka leci trzy metry w aut, ale nikt do niej nie biegnie, nie krzyknie, brakuje właściwej reakcji na sytuację kryzysową.

Milena Rosner jako kapitan sprawdziła się znakomicie. Ją chcę pochwalić. Kiedy zaczęła grać, grała bardzo dobrze, na maksimum możliwości. Kiedy zostawała w rezerwie, nie robiła żadnego problemu. Glinka ma rację, że bez rezerwowych nie da się rywalizować na takim turnieju. Ale sami wiecie, że Podolec miała problemy z barkiem. To stało się 10 dni przed turniejem, lekarze twierdzili, że da radę. Podczas pierwszego meczu poczuła ból i potem jej nastawienie psychiczne się zmieniło. Próbowałem ją przekonać, ośmielić. Bez skutku.

Dlaczego Maria Liktoras nie grała, to tajemnica poliszynela, ale nie był to problem związany z siatkówką. Anna Barańska to dobra siatkarka, ale ani ja, ani drużyna nie zdołała jej przekonać, że reprezentacja czasami zmusza do zaakceptowania roli rezerwowej. Kiedy zrozumie, że na miejsce w kadrze pracuje się dzień za dniem, stanie się ważną zawodniczką. Tutaj nam nie pomogła. Zapowiada, że teraz zdradzi całą prawdę? Niech mówi, co chce. Ja nigdy nie odpowiadam siatkarkom i jej też nie odpowiem, nie jestem do tego przyzwyczajony. Wiele razy z nią rozmawiałem. Mówiłem, że nie gwarantuję jej miejsca w pierwszej szóstce, czego oczekiwała. Nie tylko ja zauważyłem, lecz cały zespół.

Zrobiłem błędy. I przed turniejem, i w trakcie. Jak zawodniczka myli się w ataku, tak trener popełnia błędy w zmianach. Przykro mi, że nie mogłem liczyć na Dorotę Świeniewicz jako członka drużyny. Po tym, jak usunąłem ją z drużyny, chciałem z nią porozmawiać, ale po rzeczach przez nią powiedzianych publicznie rozmowa stała się niemożliwa. Chciałem, by dała kadrze swoje doświadczenie, by zaakceptowała nie rolę główną, ale taką, jaką pełniła tutaj Rosner – kapitana wchodzącego z ławki.

Nie wiem, czy turniej przebiegałby inaczej, gdybym od początku wstawił Skorupę. To samo pytanie mogę sobie zadać w sprawie Rosner. Sadurek zagrała źle tylko z Japonią. Z nią na boisku prowadziliśmy w czwartym secie z Chinami 22:20. Z Kubą mogłem wystawić nawet Jezusa Chrystusa, a i tak byśmy nie wygrali.

W Polsce miałem wielkie problemy z komunikacją i z nieustającymi zmianami w sztabie kadry. Niektórych chciałem ja, niektórych nie chciałem. Musiałem poznawać charaktery nowych ludzi, a od stycznia tego roku problemów wciąż przybywało. Cała afera ze Szczyrku wynikała z tego, że zaufałem menedżerowi drużyny, który mówił słabiutko po angielsku i w ogóle po włosku. Niełatwo było się dogadać.

Mam jednego kandydata na mojego następcę. Polaka. Nie podam nazwiska nawet torturowany. Prezesowi PZPS doradzę, jeśli spyta. Prosiłem, by przygotowali dla mnie drużynę młodych i dali dwóch zdolnych trenerów, a ja się nimi zaopiekuję. Potrzebowałem pomocy, nie znałem waszej siatkówki. No i dostałem uniwersytecką drużynę z zawodniczkami 26-, 27-letnimi, która miała wygrać Uniwersjadę. Trenerzy myśleli tylko o tym celu. Chciałem być blisko grupki młodych trenerów. Problem w tym, że ich nie ma. Albo inaczej – nie było dyspozycyjnych dla takiej kadry – zajmowali się pracą w klubach.

Wiem, że się plotkuje o mojej pracy z waszą męską reprezentacją. Nie będę z nią pracował. Chcę teraz przejść do pracy z mężczyznami, ale waszej kadrze potrzeba fachowca z doświadczeniem, nie debiutanta.

Źródło: Gazeta Wyborcza

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved