Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > O dwóch takich, dzięki którym świat usłyszał o „Inżynierach”

O dwóch takich, dzięki którym świat usłyszał o „Inżynierach”

W zespole AZS Politechniki Warszawskiej dojdzie do jeszcze jednej zmiany… Po trzech latach z funkcji członka zarządu i rzecznika prasowego zrezygnował Jakub Olędzki, a zastąpi go jego bliski współpracownik, Adrian Komorowski.

Przez blisko trzy lata Jakub Olędzki pełnił funkcję członka zarządu „Inżynierów” z Warszawy. W klubie odpowiadał również za marketing oraz budowanie wizerunku akademików poprzez kontakty z mediami. Niedawno podjął decyzję o rezygnacji z dotychczasowych zajęć. – Była to dla mnie bardzo trudna decyzja – mówi Jakub Olędzki. – Kończę pewien etap swojego życia – studia na Politechnice Warszawskiej. Myślę, że warto zamknąć rozdział „akademicki” i zająć się pracą na własny rachunek. Klub zawsze będzie mi bliski, a miłość do niego nie zardzewieje! Na pewno będę pojawiał się na meczach. W końcu nadarzy się okazja by usiąść i spokojnie obejrzeć mecz od początku do końca – śmieje się były wiceprezes zarządu J.W Construcion AZS Politechniki Warszawskiej.

Od sierpnia obowiązki rzecznika klubu przejął jego bliski współpracownik, Adrian Komorowski, który już w szkole średniej postanowił połączyć zacięcie dziennikarskie z miłością do siatkówki. Kiedy miał wykonać pracę zaliczeniową na warsztatach dziennikarskich, nie ulegało wątpliwości, że będzie to tekst dotyczący AZS-u Politechniki Warszawskiej, klubu, któremu kibicował od małego. Adrian przygotował wtedy wywiad z byłym środkowym „Inżynierów”, Marcinem Malickim. – Ten wywiad nigdy się nie ukazał, ale dzięki niemu na bardzo dobrą ocenę zaliczyłem warsztaty. Wtedy widziałem, że chcę dalej pisać o siatkówce. Z tego co mówił Marcin, był to dla niego również pierwszy wywiad w życiu, później przez kilka miesięcy woził go w bagażniku swojego samochodu – śmieje się odpowiedzialny za kontakty z mediami Adrian Komorowski.



Pierwsze kroki w dziennikarskim światku Komorowski stawiał w portalu Polskich Reprezentacji Piłki Siatkowej – Reprezentacja.net – Spędziłem tam ponad dwa lata – wspomina. – W międzyczasie dostrzegł mnie Kuba Olędzki i zaproponował napisanie kilku relacji z meczów akademików z Warszawy i tak to się zaczęło. Po pół roku Adrianowi klub AZS-u Politechniki Warszawskiej przedstawił propozycję stałej współpracy, którą ten bez wahania przyjął. – Współpraca między klubem a Adrianem od początku układała się modelowo. Od pewnego momentu rozumieliśmy się bez słów i następował efekt synergii – mówi o koledze Olędzki dodając. – Myślę, że dzięki Adrianowi polityka informacyjna klubu może być tylko na wyższym poziomie.

Wiele osób interesujących się, na co dzień piłką siatkową chwali działaczy AZS-u Politechniki Warszawskiej nie tylko za sposoby kontaktu z klubem, ale i za działania public relations. Okazuje się, że model ten wypracowały osoby odpowiedzialne za kreowanie wizerunku klubu w mediach. – Public relations w formie, jaką posługiwałem się jako osoba odpowiedzialna za relacje z opinią publiczną nauczyłem się sam. Może inaczej – na początku byłem sam i główną koncepcję i strategię działania w dużej mierze przygotowywałem sam, ale nie mogę nie docenić wkładu Marcina Bańcerowskiego i Adriana Komorowskiego – mówi były rzecznik klubu. – Praca w PR, gdy zakłada się rozwój, po prostu nie może opierać się na jednej osobie. Zaczęło się to wszystko trochę od przypadku. Działałem jako wolontariusz w Samorządzie Studentów Politechniki Warszawskiej jako osoba odpowiedzialna właśnie za PR. Chciałem się rozwijać, dużo czytałem, szkoliłem się i całą wiedzę, którą przyswajałem – realizowałem w praktyce podczas organizacji działań PR w strukturach uczelnianych oraz opieką nad mediami uczelnianymi. Całe doświadczenie, ogromny zapał i dużą odwagę przekułem na grunt sportowy, który jest mi bliski od dzieciństwa. Ta mieszanka okazała się bardzo wydajna i dało to efekt w postaci nowej jakości informacyjnej w Klubie i pośrednio niektóre pomysły pochwyciły inne kluby siatkarskie. Nie było tajemnicą, że okupowaliśmy dolną część tabeli patrząc na liczbę punktów, ale zawsze miło było usłyszeć, że nasze działania medialne mogą być wzorem nawet dla najlepszych klubów sportowych w Polsce. Właśnie to było moim celem!

Adrian Komorowski uważa, że fakt rozpoznawania zespołu z Warszawy jest w dużym stopniu zasługą jego poprzednika, który przez kilka lat wypracował świetny kontakt z mediami, dlatego zdaje sobie sprawę, że czeka go naprawdę trudne zadanie. – Zastanawiałem się nad tym, czy objąć posadę rzecznika prasowego klubu, ostatecznie przekonał mnie Kuba, który stwierdził >>Adrian, nie mam wątpliwości, że poradzisz sobie<<. Wiem, że przede mną bardzo trudne zadanie – mówi Komorowski. – Jednak dwa laty bliskiej współpracy z Kubą bardzo wiele mi dały. Wiem, jak to wszystko funkcjonuje i podołam. Skoro zdecydowałem się przejąć obowiązki rzecznika, nie mogę mieć już żadnych obaw.

Olędzki jest bardzo zadowolony, z tego, że trzy lata jego ciężkiej pracy przyniosło zespołowi wymierne efekty – Z roku na rok nasza działalność przynosiła lepsze rezultaty. Cieszy mnie szczególnie to, że w Warszawie, gdzie naprawdę trudno przebić się z każdym wydarzeniem, czy to kulturalnym, czy sportowym, siatkówka stała się elementem tego miasta. Coraz więcej ludzi przychodzi, żywo się interesuje siatkówką. Za tym wszystkim powinny pójść jedynie wyniki sportowe. Oczywiście należy brać pod uwagę wzrost zainteresowania siatkówką po mistrzostwach świata, daleko nam jeszcze do rozpoznawalności i liczby fanów Legii Warszawa (śmiech), ale siatkówka zajmuje coraz wyższe w świadomości warszawiaków. To daje ogromną satysfakcję!

Były członek zarządu warszawskiej drużyny podkreśla, że od dziecka interesował się sportem, głownie piłką nożną. W jego domu do dziś znajduje się ogromna kolekcja zdjęć, autografów sportowców i pamiątek klubowych. – Moim zadaniem było wydostanie siatkarzy spod siatki i maksymalne zbliżenie ich do kibiców oraz otworzenie się na problemy społeczne. Jesteśmy młodymi ludźmi, staraliśmy się pomijać utarte schematy i myśleć nieszablonowo. Wyszło z tego wiele ciekawych pomysłów – przyznaje Olędzki – Okazało się bowiem, że niewielkim kosztem możemy uczynić wiele dobrego. Z niektórych wzorców korzysta teraz PZPS np. poprzez współpracę z Fundacją Dr Clown.

Nowy rzecznik Inżynierów zamierza kontynuować działania swojego poprzednika. Chce osiągnąć podobne wyniki i zapowiada pewne innowacje w sztuce polityki informacyjnej klubu. – Klub musi się rozwijać i cały czas iść do przodu. Będziemy chcieli wyjść do kibiców, skierować do nich wiele nowych akcji, pokazać jak są dla nas ważni. Na pewno całkowicie odnowimy oficjalną stronę internetową zespołu. Znamy aktualną wartość Internetu i chcemy, żeby była to najlepsza witryna wśród klubów siatkarskich – mówi Adrian.

Pełniąc obowiązki szefa informacji w klubie, Komorowski będzie musiał pogodzić z pracą dziennikarza w miesięczniku Super Volley. – Wszystko można pogodzić, trzeba się tylko dobrze zorganizować – śmieje się. – Teraz, jako rzecznik stoję jakby po drugiej stronie „barykady”, dlatego dziennikarską pasję realizuję w miesięczniku „Super Volley”. A jeśli chodzi o stronniczość… Nie może być o niej mowy, w „Super Volley’u” pisze głównie o żeńskiej siatkówce – kończy Komorowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved