Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Michał Bąkiewicz: Nikt nie lubi przegrywać

Michał Bąkiewicz: Nikt nie lubi przegrywać

- Chciałbym bardzo podziękować za ten czteroletni okres współpracy w reprezentacji z trenerem Raulem Lozano, będę go wspominał pozytywnie. Sport jest rywalizacją, nie zawsze się wygrywa, trzeba też umieć pogodzić się z porażką - mówi Michał Bąkiewicz, który nie poleciał z kadrą do Pekinu.

Nadzieja umiera ostatnia, wierzyłem do samego końca, że znajdę się w składzie, który będzie walczył na igrzyskach w Pekinie. Decyzja została podjęta przez trenera, przegrałem rywalizację sportową w jego oczach – mówi Michał Bąkiewicz.

To nie była dla Pana łatwa sytuacja.



Nikt nie lubi przegrywać. Szanuję tę decyzję, ale nie będę ukrywał, że traktuję ją jako moją porażkę. Życie sportowca jest nie pewne, raz się przegrywa, raz wygrywa, dla mnie na chwilę obecną najważniejsze jest, aby jak najszybciej o tym zapomnieć i skupić się na przyszłości. Chcę dalej ciężko pracować i doskonalić swoje umiejętności.

Nigdy się Pan nie oszczędzał.

Robienie czegoś na pół gwizdka nie leży w mojej naturze. Podczas rywalizacji o igrzyska olimpijskie dałem z siebie wszystko, nie mam sobie nic do zarzucenia, pracowałem bardzo ciężko.

Jak będzie Pan wspominał trenera Lozano?

Jest to dobry fachowiec, wlał świeże spojrzenie do polskiej siatkówki. Sporo się od niego nauczyłem, cieszę się, że mogłem z nim współpracować. Wyniosłem dla siebie wszystko, co mogłem.

Jak wyglądał moment przekazania wam olimpijskich nominacji?

Nigdy nie było indywidualnych rozmów, przynajmniej ze mną, nie usłyszałem zarzutów ani uzasadnienia, w czym przegrałem walkę o Pekin. Trener Lozano nie należy do osób zbyt otwartych, pod tym względem jest zupełnie inny niż mój klubowy szkoleniowiec Daniel Castellani. Z mojej strony nie było żadnych indywidualnych dyskusji. Dzień przed ogłoszeniem składu na porannym treningu, Lozano powiedział, że to nie jest dla niego łatwa decyzja, że zdaje sobie sprawę, iż paru z nas będzie rozczarowanych. Samo ogłoszenie „12” nastąpiło przed meczami z Egiptem, w hotelu w sali konferencyjnej. Przegranym, którzy nie znaleźli się w składzie, trener podziękował za współpracę.

Jak widzi pan teraz swoją przyszłość?

Pewien etap w karierze się skończył, mam nadzieję, że jeszcze wiele przede mną. Chciałbym odpowiedzieć tym wszystkim którzy uważają, że źle zrobiłem idąc do Skry: Nie jestem gorszym siatkarzem niż ten, który odchodził z Olsztyna, jestem lepszy, mimo, że nie gram w podstawowym składzie mistrza kraju. W tych meczach, w których otrzymałem szansę pokazania się, prezentowałem się dobrze. Dla mnie to był bardzo dobry wybór i podkreślę, że gdybym mógł się cofnąć w czasie, postąpiłbym tak samo. Gram we wspaniałym klubie, na co dzień z najlepszymi, chcę się doskonalić sportowo. Jeżeli trenerzy będą mnie widzieli również w przyszłości w drużynie narodowej, jeśli będzie taka opcja – stawię się na każde wezwanie i na każdą pozycję.

Czyli wracamy do tematu – libero?

Tak jak powiedziałem, na każdą pozycję (śmiech).

Skra w zbliżającym się sezonie będzie chyba jeszcze silniejsza?

Skład mamy najsilniejszy, jaki był do tej pory, przynajmniej na papierze, a czas zweryfikuje resztę. Wokół same wybitne jednostki – Stephane Antiga, Dawid Murek, Daniel Pliński, Mariusz Wlazły, Miguel Falasca. Ja mam nadzieję, że też pogram, że dla mnie też znajdzie się miejsce i, że będę miał swoje pięć minut.

Kiedy rozpoczynacie przygotowania do nowego sezonu?

18 sierpnia. Dwa tygodnie, które mi zostały spędzam na aktywnym odpoczynku, małe wakacje spędziłem w Grecji. Pomału zaczynam myśleć o lidze, do tyłu nie będę się odwracał…

Rozmawiała Małgorzata Gotowiec, Sport, Magazyn Siatkówka, Reprezentacja.net

źródło: reprezentacja.net, Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved