Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Siatkarki z Muszyny jadą po medal

Siatkarki z Muszyny jadą po medal

Mariola Zenik, Milena Rosner oraz czarny koń reprezentacji, Joanna Kaczor - trzy zawodniczki Muszynianki pojechały do Pekinu. I choć o celach głośno nie mówią, to są największymi nadziejami na medal dla regionu małopolskiego.

Joanna Kaczor ma być asem w rękawie trenera Marco Bonitty, choć jeszcze kilka lat temu niektórzy uważali, że zawodniczka dla polskiej siatkówki jest już stracona. Kaczor jako juniorka sięgnęła po mistrzostwo Polski, mistrzostwo Europy oraz brązowy medal mistrzostw świata. I wtedy zdecydowała się na przeprowadzkę do USA. – Język angielski zawsze mnie pasjonował. Postanowiłam, że będę nim biegle władać i już – tłumaczyła w wywiadzie dla „Gazety”.

W Los Angeles uczęszczała do collegu. Grała w siatkówkę, a w zamian uczelnia opłacała jej pobyt oraz naukę.



Pamiętałem jej talent i miałem na nią oko – przyznał Bogdan Serwiński, trener Muszynianki. Rok po powrocie do Polski postanowił ją zatrudnić. – Ma ogromne umiejętności i świetny charakter.

24-letnia atakująca w reprezentacji była jedyną zawodniczką, która nie grała w najwyższej klasie rozgrywkowej (w tym sezonie awansowała z Gwardią Wrocław do Ligi Siatkówki Kobiet), ale już po tegorocznym Grand Prix była murowaną faworytką do wyjazdu. – Nie jest to wejście smoka, choć wszyscy przypominają, że byłam najskuteczniejszą siatkarką – mówiła Kaczor. – Szanse na medal? Siatkarka jest od grania, a nie szacowania.

Mariola Zenik to jedna z najlepszych libero na świecie, w Polsce nie ma sobie równych. Występowała już w lidze polskiej, rosyjskiej oraz włoskiej. Na koncie ma także mistrzostwo Europy. Poza boiskiem Zenik jest ostoją spokoju i skromności. W szatni nie krzyczy, a po meczach niezbyt chętnie udziela wywiadów. – Proszę, tylko nie dzisiaj – mówiła po pierwszym przegranym spotkaniu w finale LSK z Farmutilem Piła.

Na boisku zmienia się jednak nie do poznania. Kipi energią i jako pierwsza podbiega do koleżanek z gratulacjami. – To typ zawodniczki, która podczas meczu jest inna niż na co dzień – oceniał Serwiński.

Zenik od zawsze jest oddana reprezentacji Polski. – Gdy liga miała przerwę, a inne dziewczyny odpoczywały, Mariola jechała na kadrę. To były jej wakacje – przyznaje Serwiński. Libero nie odwróciła się od reprezentacji nawet wtedy, gdy poprzez nie najlepszą opiekę lekarską musiała długo leczyć kontuzję. Podczas gdy trener Muszynianki domagał się opracowania „karty zdrowia reprezentanta”, Zenik odmówiła komentarza. – Szybko się wyleczę i wrócę na boisko – ucięła.

Milena Rosner, choć turniej olimpijski zacznie pewnie na ławce rezerwowych, to i tak będzie siedzieć najbliżej trenera Marco Bonitty. Szkoleniowiec sięga po 28-letnią zawodniczkę, gdy drużynie nie idzie w przyjęciu, a nawet w ataku. Rosner może także zastąpić Zenik, jeśli reprezentacyjnej libero przytrafi się np. uraz.

28-letnia przyjmująca to także dobry duch drużyny, a głosami koleżanek została wybrana kapitanem reprezentacji. Ten pomysł przypadł do gustu także Bonitcie. – Trener dzwoni do mnie, pisze, jesteśmy w ciągłym kontakcie – przyznała Rosner.

Kapitan reprezentacji wystarczył także rok pracy z trenerem Serwińskim, by szkoleniowiec zdążył za nią zatęsknić. Po sezonie spędzonym we włoskim Foppapedretti Bergamo, Muszynianka znowu skusiła przyjmującą do powrotu. – To bardzo solidna i wszechstronna zawodniczka, która od dawna utrzymuje równy poziom – oceniał Serwiński. Nie może być inaczej, skoro motto Rosner brzmi: „siatkówka jest moim sposobem na życie”.

autor: Piotr Jawor, Gazeta Wyborcza Kraków

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved