Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Delecta Bydgoszcz ma skład, ambicje i czeka

Delecta Bydgoszcz ma skład, ambicje i czeka

Ekipa Delecty Bydgoszcz 4 października powinna rozpocząć nowy sezon w I lidze. Przygotowania, zarówno te organizacyjne, jak i personalne nie przeszkodzą jednak drużynie w przypadku gdyby okazało się, że zagra w PlusLidze.

Rozgrywki I ligi rozpoczynają się 27 września, jednak tego dnia bydgoszczanie mają wolne. W lidze jest bowiem 13 zespołów i co tydzień jeden będzie pauzował. To efekt decyzji władz siatkówki po marcowym wypadku samochodowym, w którym zginęło dwóch siatkarzy Orła Międzyrzecz – 23-letni Paweł Dziekanowski i 21-letni Michał Pajor. Orzeł miał walczyć z Avią Świdnik o utrzymanie, jednak PZPS mecze odwołał i nikt z ligi nie spadł. Jednak także 4 października bydgoszczanie na pewno nie zagrają w lidze, bo w tym terminie mają mecz na wyjeździe z KS Poznań, który… nie istnieje. Z kolei rozgrywki PlusLigi ruszają 11 października. Czy zagra w nich Delecta?

Czekamy, piłka na pewno nie jest po naszej stronie – mówi prezes Delekty Piotr Sieńko. – Oczywiście, że chcielibyśmy jak najszybciej wiedzieć razem z trenerem co i jak, bo to jednak są trochę inne makrocykle przygotowań, inne może turnieje przed ligą i być może szukanie jeszcze jakiegoś jednego wzmocnienia. Na razie to jest jednak gdybanie. Nasz wpływ na to jest obecnie zerowy, a prezes spółki PLPS Artur Popko jest aktualnie na urlopie. Przygotowujemy się więc na razie do I ligi.



Gwarancję awansu po jednym sezonie ma zespołowi zapewnić skład, który zdaniem wielu jest nieco mocniejszy w porównaniu z poprzednim sezonem. Jednym z nowych nabytków jest rozgrywający Piotr Lipiński. Wychowanek AZS Olsztyn, czterokrotny mistrz Polski z Mostostalem, były reprezentant Polski, ma poprowadzić bydgoską ekipę do zwycięstw. Siatkarz do Bydgoszczy sprowadził się razem z żoną Moniką, a w listopadzie obydwoje spodziewają się… syna. „Lipa”, bo tak mówią na niego koledzy na parkiecie, też po cichu liczy, że dojdzie do wymiany miejsc z Płomieniem Sosnowiec.

Mamy dobry skład nawet na PLS, myślę, że mielibyśmy dużą szansę zakwalifikować się do play off. Jeśli nie trudno, nic się nie stanie, ale wtedy nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie weszli do ekstraklasy po jednym sezonie. Czy w Radomiu było źle? Nie, wszystko było w porządku. Nowy trener widocznie miał inną koncepcję, zmieniło się pół drużyny. Ja na razie aklimatyzuję się z rodziną w Bydgoszczy, bo jesteśmy w tym mieście pierwszy raz. Jest piękne, wierzę, że będę nas dopingować kibice, a my się zrewanżujemy.

Razem z Piotrem z Radomia przybył Grzegorz Kokociński. Środkowy ataku powinien być zdecydowanie lepszy od nierównego Andrew Granta. Mistrz Polski z AZS Częstochowa (1999) ma już doświadczenie w walce o awans. – Grałem w serii B, awansowaliśmy do PLS z Radomiem i utrzymaliśmy się dwa sezony. Tak więc czy liga wyżej czy niżej zawsze jest cel do osiągnięcia. Nie można zawsze grać o medale, grając o awans czy utrzymanie można zobaczyć, na co zawodników stać. Mając gwiazdy nietrudno jest wygrywać czasami „na stojąco”. Tu trzeba być cały czas zmobilizowanym, bo są zespoły, które nie wyróżniają się żadnymi nazwiskami, a potrafią ograć faworyta 3:0. My z pewnością takim w I lidze będziemy, wszyscy będą więc z jednej strony grali w myśl zasady „bij mistrza”, a z drugiej będą czuli respekt przed spadkowiczem.

W ubiegłym sezonie, po kontuzji Kamila Kacprzaka główna odpowiedzialności w ataku spadła na barki Krzysztofa Janczaka i Martina Sopko. „Jajo” aktywnie wykorzystał przerwę wakacyjną i ze spokojem podchodzi do nowego sezonu. – Dwa tygodnie spędziłem nad polskim morzem, biegając, trenując, a część wakacji zajęły mi studia. W składzie porobiły się roszady, ale tak to już jest. Ktoś nie pasował trenerowi, była inna koncepcja na poszczególnych pozycjach, a ktoś był za drogi. W składzie mamy doświadczonych zawodników, to taka mieszanka wybuchowa. Doświadczenie, duże umiejętności połączone z pomocą trenera Chudika powinny zdać egzamin i będzie to sezon przyjemny związany z wygranymi meczami. Wrócił między innymi Stasiu Pieczonka, po którego wyjeździe do Francji wszyscy się wypowiadali, że powinien zostać. Ma teraz come back, mam nadzieję, że jeszcze większy, jak zaczniemy wygrywać. Myślę, że włączy się do ataku, ale także środkowi są nieźli. I ta odpowiedzialność nie będzie spoczywała wyłącznie na barkach moich i Martina.

* Jacek Drozdowski (Gazeta Pomorska)

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved