Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bogusław Cieciórski: Popieraliśmy Maćka Alancewicza

Bogusław Cieciórski: Popieraliśmy Maćka Alancewicza

Prezes zarządu spółki akcyjnej Piłka Siatkowa AZS UWM SA w Olsztynie, przedstawia swój punkt widzenia na temat współpracy klubu ze swoim wychowankiem, który w opublikowanym niedawno wywiadzie zarzucał zarządowi AZS blokowanie możliwości rozwoju swojej kariery.

W wywiadzie sprzed dwóch dni Maciej Alancewicz, jak określiły media – przerwał milczenie i zarzucił prezesowi AZS-u Olsztyn, że ten nie stwarzał mu oraz innym zawodnikom warunków do przeprowadzenia pełnej rehabilitacji oraz rozwoju swoich umiejętności. W wywiadzie dla portalu sport1 mówił: – Jestem świetnym przykładem na to, że Prezes Cieciórski nie szanuje swoich zawodników i tym bardziej wychowanków.

Zajęty poszukiwaniem nowego strategicznego sponsora Prezes Cieciórski znalazł czas, aby przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.



Bogusław Cieciórski:Jest to na pewno bardzo przykre dla mnie i niesprawiedliwe, ponieważ nie spodziewałem się po Maćku Alancewiczu, że w ten sposób się wypowie. Jest naszym wychowankiem, był studentem i my rzeczywiście popieraliśmy go. Umowa podpisana była, ponieważ grał głównie w drugim zespole, na dwa lata. To był sezon 2004 do końca czerwca 2006. Zawodnikiem był na pewno nie podstawowym i w momencie, w którym drużyna miała kontuzje (Bąkiewicz) to Maciej grał w „6” kilka meczów. Miał problemy z barkiem i lekarz zespołu zadecydował, że musi być operowany. Ta informacja do mnie nie dotarła ze strony lekarza. W rozmowach padło miejsce w Łodzi. W tej chwili nie przypominam sobie, w każdym bądź razie to pismo od Maćka Alancewicza, że ma być operowany, ono już bezpośrednio do mnie nie dotarło. On nie uzgadniał, że będzie tam operowany. Obiecałem Maćkowi ustnie, że tę operację zrefundujemy, ponieważ to był okres bardzo trudny, umowa nie była jeszcze przedłużona, a w tym okresie (lipiec – wrzesień) nie ma pieniędzy w klubie. Umowa ze sponsorem nie była jeszcze podpisana. To się przeciągało.

Wiem, że pisma były wymieniane, on je przynosił, upomniał się o te pieniądze. To było w granicach 4 tysięcy złotych. Dzwoniłem nawet do księgowej, czy my za tę operację mu zapłaciliśmy, więc ona nie sprawdzała, ale mówiła, że na pewno tak. Ta operacja miała miejsce pod koniec czerwca. Maciej przyjechał później na obóz do Zakopanego i miał poddać się rehabilitacji. Był do jego dyspozycji masażysta drużyny. Maciej miał przygotowane dobre warunki do rehabilitacji. Chyba dwa razy skorzystał z tego na dziesięć czy dwanaście dni pobytu. Opinia pana Gozdana (Mirosław Gozdan – masażysta zespołu –przyp. red.) była bardzo negatywna, że on się nie włączał wcale w tę rehabilitację. Później Alancewicz zaskoczył mnie mówiąc, że rehabilitację prowadzi w Łodzi i trzeba za nią niemało zapłacić. Były utarczki między nami.

Maciej posiadał stypendium, co prawda niewielkie, ale miał. I my regularnie płaciliśmy. Z tego stypendium się wywiązywaliśmy do końca jego umowy.

Wychowanek AZS Olsztyn, który obecnie poszukuje nowego pracodawcy mówił: – Klub dysponował moją kartą zawodnika i mógł mnie wypożyczyć skoro nie grałem i nie rozwijałem swoich umiejętności w pierwszej drużynie AZS-u. Mogłem grać w I lidze, zamiast grzać przysłowiową ławę w PLS-ie.

Jak się okazuje zawodnik, zdaniem Bogusława Cieciórskiego, nie był tak skłonny do grania w I lidze:

Największy żal do Maćka miałem, ponieważ drugi zespół w tym czasie grał jako Mława w serii Ib (aktualnie I. Liga – przyp. red.) i ta drużyna była zagrożona. Brakowało zawodnika na przyjęciu i Maciek taką rolę mógł spełnić. Prosiłem go, dostał nawet pismo – ponieważ ta jego rehabilitacja się przeciągała, on się nie włączał do trenowania – prosiłem go, żeby od stycznia rozpoczął trenowanie, bo opinia lekarza mówiła, że dopiero po sześciu miesiącach może wznowić treningi i właśnie styczeń był tym okresem, kiedy on mógł rozpocząć normalne treningi, aby od pierwszego lutego był gotowy do grania. Rozmawialiśmy między sobą, sympatycznie. Mówiłem: „pomóż chłopakom, bo wystarczy wygrać dwa-trzy mecze i oni się utrzymają”. Maciek się nie wywiązał z tego, ta drużyna spadła z ligi i wszyscy chłopcy i my byliśmy rozżaleni. To było połączenie AZS-u i ludzi z Mławy, którzy również szukali na ten zespół środków. Ta drużyna rzeczywiście nie musiała spaść.

Także co do kwoty odstępnego pojawiły się rozbieżności w obu wypowiedziach:

W każdym razie skończyło się to tak, że wygasła jego umowa i nowy trener nie był zainteresowany Maćkiem. Szukał klubu i znalazł zespół z Hajnówki, to była drużyna, która grała też w 1b. Zgodnie z przepisami PZPS należał się nam ekwiwalent. Sam wystąpił do Związku z prośbą o określenie kwoty. Przyniósł nam informację, że naszemu klubowi należy się 15 tysięcy złotych.

Maciej powiedział, że uzgodnił z klubem z Hajnówki kwotę na 11,5 tysiąca złotych. Żebyśmy się zgodzili na tę kwotę, bo my nie musieliśmy, żeby to była rekompensata za jego rehabilitację. Zgodziliśmy się. Podpisaliśmy umowę z Hajnówką. Otrzymaliśmy ustaloną kwotę, a Maciej dostał swoją kartę.

To znaczy, że te pieniądze się klubowi należały. Jest to pismo ze Związku. Ja mam jego kopię. Należało się nam 15 tysięcy złotych, ale odstąpiliśmy od tej różnicy, jako rekompensatę dla zawodnika za naszą zaległość.

Zobacz również:

M. Alancewicz: Cieciórski nie szanuje swoich zawodników

źródło: Radio Olsztyn, volley24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved