Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Przed IO: Szanse Polaków na IO w Pekinie cz. II

Przed IO: Szanse Polaków na IO w Pekinie cz. II

Wcześniej poznaliśmy przeciwników grupowych reprezentacji Polski. Jeśli nasza reprezentacja przejdzie do drugiej rundy turnieju olimpijskiego, to zmierzy się z zespołem z grupy A. Faworytami wydają się tu być Amerykanie, Bułgarzy i Włosi.

Grupa A

W grupie A, teoretycznie łatwiejszej od B, zagrają reprezentacje Stanów Zjednoczonych, Bułgarii, Włoch, Japonii, Wenezueli i Chin.



Stany Zjednoczone

Jeden z murowanych kandydatów do medalu, zwłaszcza po tym, co pokazały w turnieju finałowym Ligi Światowej. Praktycznie do lat 80-tych Amerykanie nie odnosili w siatkówce sukcesów. Ale kiedy postanowili dorównać rywalom zza żelaznej kurtyny, efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dzięki dobrze działającemu systemowi szkolenia i mocnej popularyzacji dyscypliny, na olimpiadzie w 1984, rozgrywanej zresztą w Stanach (Los Angeles), gospodarze po raz pierwszy w historii sięgnęli po złoto. Nie był to do końca wyznacznik tego, kto naprawdę jest najlepszy na świecie, gdyż z powodów politycznych w imprezie tej nie wzięły udziału państwa komunistyczne. Dopiero cztery lata później, w Seulu, doszło do konfrontacji z dominującym ówcześnie w siatkówce Związkiem Radzieckim. Stany wyszły z tego pojedynku zwycięsko i zdobyły kolejny złoty medal. W 1992 roku w Barcelonie Amerykanie sięgnęli po brąz. Dopełnieniem pełnej sukcesów dekady był jedyny jak do tej pory złoty medal Mistrzostw Świata w 1986 roku. W roku 1994 w Atenach Stany zdobyły brąz i później przez wiele lat nie były w stanie odnieść większego sukcesu. Dopiero od nie dawna ten stan rzeczy zaczął się zmieniać. Pojawili się nowi zawodnicy, którzy godnie zastąpili starych mistrzów i Stany ponownie zaczęły się liczyć w grze. Jeszcze na Mistrzostwach Świata w Japonii podopieczni Hugh McCutcheona zajęli odlegle dziesiąte miejsce. Jednak już w następnym roku zajęli trzecie miejsce w Lidze Światowej, co było najlepszym rezultatem od 1992 roku. W tym roku udało im się dokonać rzeczy wydawałoby się niemożliwej. W finale Ligi Światowej w Rio de Janeiro pokonali w półfinale Brazylię 3:0, zamykając jej tym samym drogę do siódmego z rzędu zwycięstwa. W finale poszli za ciosem i po niezwykle emocjonującym meczu pokonali Serbię 3:1.

Drogi na Igrzyska Stany nie miały zbyt skomplikowanej. Jako Mistrz strefy Norceca wzięły udział w Pucharze Świata w Japonii, gdzie bardzo niewiele zabrakło im do wywalczenia kwalifikacji, ale ostatecznie musiały się zadowolić czwartym miejscem. Następną szansę dostały na turnieju kwalifikacyjnym strefy Norceca w Caguas (Portoryko). Tam wygrały wszystkie mecze bez straty seta i zakwalifikowały się do Pekinu.

Amerykanie oprócz dobrych warunków fizycznych i przygotowania atletycznego, cechują się zespołowością. Połączeni wspólnym celem, jakim jest olimpijski medal, z pewnością dadzą z siebie wszystko, by go osiągnąć.

Dwunastka reprezentacji Stanów Zjednoczonych na igrzyska przedstawia się następująco:

Rozgrywający: Lloy Ball, Kevin Hansen
Atakujący: Clayton Stanley, Gabriel Gardner
Środkowi: Ryan Millar, David Lee, Tom Hoff
Przyjmujący: William Priddy, Riley Salmon,
Sean Rooney, Scott Touzinsky
Libero: Rich Lambourne

Bułgaria

Reprezentacja Bułgarii od ponad pięciu dekad bierze udział w większości międzynarodowych rozgrywek, odnosząc sukcesy. W Mistrzostwach Świata po raz pierwszy ekipa z Bałkanów zagrała w 1949 roku, gdzie zajęła trzecie miejsce. Rezultat ten udało się jeszcze powtórzyć w Moskwie (1952), Paryżu (1986) oraz w Japonii (2006). Jeden jedyny raz udało się wywalczyć srebro, a miało to miejsce w 1970 roku w Sofii. Historia występów w mistrzostwach Europy jest równie długa i bogata. Bułgaria dziewięciokrotnie zajmowała miejsce w pierwszej szóstce, a cztery razy zdołała wywalczyć medal: srebro w 1951 roku w Paryżu oraz brąz w 1955 w Bukareszcie, w 1981 w Warnie i w 1983 w Berlinie. Wielokrotnie w swojej historii ekipa z Bałkanów uczestniczyła w igrzyskach olimpijskich. Po raz pierwszy miało to miejsce w Tokio w 1964 roku (piąte miejsce), dalej przyszły występy w Meksyku w 1968 (szóste miejsce), Monachium w 1972 (czwarte miejsce), Moskwie w 1980 (srebrny medal), Seulu w 1988(szóste miejsce), Atlancie w 1996 (siódme miejsce). Potem przyszło czekać 12 lat na ponowny występ na olimpiadzie. Po słabym wyniku na ostatnich Mistrzostwach Europy, tylko dzięki „dzikiej karcie” przyznanej przez organizatorów, Bułgarzy pojechali na Puchar Świata do Japonii. Jak się potem okazało, zrobili z tego prezentu użytek, gdyż dzięki zajęciu trzeciego miejsca w tym turnieju, awansowali bezpośrednio na igrzyska. Ostatnim sprawdzianem formy były dla nich rozgrywki Ligi Światowej, gdzie ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie C, niewiele ustępując Stanom Zjednoczonym. W historii Ligi Światowej Bułgarzy nigdy nie zajęli miejsca lepszego niż czwarte.

W grupie podopiecznych trenera Martina Stoewa nie brak dobrych graczy, a już posiadanie w składzie Mateja Kazijskiego, uważanego przez wielu ekspertów za najlepszego obecnie siatkarza na świecie, na pewno jest sporym atutem. Jeżeli tylko krewkie charaktery nie wezmą górę nad umiejętnościami, to Bułgarzy mają spore szanse na medal.

Dwunastka na igrzyska przedstawia się następująco:

Rozgrywający: Andrej Żekow, Ivan Tasew
Atakujący: Władimir Nikołow, Bojan Jordanow
Przyjmujący: Plamen Konstantinow, Matej Kazijski,
Todor Aleksiew, Kostadin Stojkow
Środkowi: Ewgeni Iwanow, Krasimir Gajdarski,
Hristo Cwetanow
Libero: Teodor Salparow

Włochy

Włosi, którzy byli niepokonani w latach 90-tych, dzisiaj przeżywają kryzys, ale nadal są mocnym przeciwnikiem. Zanim nadeszły historyczne sukcesy, Włochy nie liczyły się za bardzo na siatkarskiej mapie. Taki stan trwał aż do lat 70-tych, kiedy postanowiono to zmienić. Duży udział mieli w tym polscy szkoleniowcy. Na pierwsze rezultaty nie trzeba było długo czekać. W 1978 Włosi sięgnęli po srebro na organizowanych u siebie Mistrzostwach Świata. Od 1976 ekipa z półwyspu Apenińskiego uczestniczy we wszystkich igrzyskach olimpijskich. W 1984 roku w Los Angeles udało się jej wywalczyć brązowy medal. Jednak to rok 1989 jest uważany za początek niesamowitego pasma sukcesów. Wymieńmy je po kolei: złoto na Mistrzostwach Europy w roku 1989, 1993, 1995 i 1999, złoto na Mistrzostwach Świata w 1990,1994,1998 roku, ośmiokrotny triumf w Lidze Światowej w latach 1990-2000. Nieco gorzej „Squadra Azzurra” radziła sobie na olimpiadach. W 1992 w Barcelonie musiała obejść się bez medalu, cztery lata później w Atlancie zdobyła srebro, w 2000 w Sydney brąz. W pierwszej dekadzie nowego stulecia pojawił się groźny przeciwnik, który przejął pałeczkę dyżurnego faworyta wszelkich imprez. Mowa tu oczywiście o Brazylii. Mimo to, Włochom udało się jeszcze dorzucić do kolekcji olimpijskie srebro w 2004 roku oraz Mistrzostwo Europy w 2003 i 2005 roku.

Na ostatnich ME Włosi zajęli dopiero szóste miejsce, co wydłużyło nieco ich drogę na olimpiadę. Pierwszym krokiem był turniej prekwalifikacyjny organizowany w Catani. Dzięki zwycięstwu w finale nad Holandią reprezentacja Włoch wzięła udział w turnieju kwalifikacyjnym w Izmirze. W Turcji „Squadra Azzurra” nie ugrała zbyt wiele i po zajęciu ostatniego miejsca w grupie musiała szukać swojej szansy w międzykontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym. Losowanie rzuciło ją do dalekiej Japonii, gdzie po wygraniu wszystkich siedmiu meczów zapewniła sobie udział w Igrzyskach w Pekinie.

Na co będzie tam stać Włochów? Na pewno tacy zawodnicy jak Marco Meoni, Luigi Mastrangelo czy Alberto Cisolla będą chcieli nawiązać do najlepszych tradycji swojej reprezentacji. Dodatkowo poprowadzi ich Andrea Anastasi, szkoleniowiec który w zeszłym roku wywalczył z Hiszpanią złoto na Mistrzostwach Starego Kontynentu. Awans z grupy Włosi mają pewny, ale dalej dużo zależy od tego, na kogo trafią w ćwierćfinałach.

Do Pekinu trener Andrea Anastasi zabierze następującą dwunastkę:

Rozgrywający: Valerio Vermiglio, Marco Meoni
Atakujący: Alessandro Fei, Mauro Gavotto
Środkowi: Luigi Mastrangelo, Emanuele Birarelli,
Vigor Bovolenta
Przyjmujący: Matteo Martino, Hristo Zlatanov,
Alessandro Paparoni, Alberto Cisolla
Libero: Mirko Corsano

Japonia

Najlepszy okres japońskiej siatkówki w męskim wykonaniu przypada na lata 60-te i 70-te ubiegłego wieku. Wtedy to reprezentacja tego kraju odnosiła wielkie sukcesy, a wszystko zaczęło się od ósmego miejsca w Mistrzostwach Świata rozgrywanych w 1960 roku w Rio de Janeiro. W 1964 roku, na Olimpiadzie w Tokio, Japończycy przed swoją publicznością wywalczyli brąz. Cztery lata później, w Meksyku, siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni poradzili sobie jeszcze lepiej, bo zdobyli srebro. Zgodnie z tą tendencją, na następnej olimpiadzie, rozgrywanej w Monachium, przyszedł czas na złoto. W Mistrzostwach Świata Japończycy nigdy nie zdobyli wprawdzie złota, ale zajęcie piątego miejsca w 1966 roku w Pradze, trzeciego w 1970 roku w Sofii oraz w 1974 roku w Meksyku to też bardzo dobry rezultat. Od Igrzysk w Montrealu w 1976 roku, gdzie Japończycy nie zdobyli medalu, zaczyna się trwający do dziś okres posuchy, przerwany czwartym miejscem na MŚ w 1984 roku w Buenos Aires. W latach 2000 i 2004 nie udało im się nawet zakwalifikować do igrzysk. W Lidze Światowej Japończycy nigdy wielkich sukcesów nie zanotowali. Występowali jak do tej pory 15 razy w tych elitarnych rozgrywkach i najlepszym rezultatem było szóste miejsce zajęte w 1990 i w 1993 roku. Na ostatnich Mistrzostwach Świata, których byli gospodarzem, zajęli ósme miejsce. Znacznie lepiej spisywali się w Mistrzostwach Azji zdobywając łącznie 12 medali, w tym 6 złotych.

Pierwszym krokiem podopiecznych trenera Tatsuyi Uety ku Olimpiadzie w Pekinie był Puchar Świata, rozgrywany zresztą w Japonii. Niestety, przed własną publicznością nie udało się wywalczyć kwalifikacji. Na jedenaście meczów gospodarze wygrali tylko trzy i ostatecznie zajęli dziewiąte miejsce. Następną szansę dostali na turnieju kwalifikacyjnym w maju, również rozgrywanym u siebie. Japończycy spisali się bardzo dobrze, bo wygrali sześć meczów, przegrali jeden i zajęli drugie miejsce w tabeli za reprezentacją Włoch. Tym samym jako najlepsza drużyna azjatycka awansowali do Pekinu. Nie wydaje się jednak by wiele tam zwojowali. Japończycy nie imponują warunkami fizycznymi, ale nadrabiają to grą w obronie, podbijając piłki, wydawałoby się, nie do obrony. Na pewno sukcesem będzie awans do ćwierćfinałów, gdzie pewnie natkną się na rozpędzoną reprezentację Brazylii, Rosji lub Serbii, które raczej będą przeszkodą nie do pokonania.

Dziewiętnastka Japonii na Olimpiadę w Pekinie przedstawia się następująco:

Rozgrywający: Daisuke Usami, Masayuki Iwata,
Kosuke Tomonaga
Atakujący/ Przyjmujący: Takeshi Kitajima,
Kyohei Shibata, Takahiro Yamamoto, Masaji Ogino,
Ko Tanimura, Kunihiro Shimizu, Tatsuya Fukuzawa,
Yusuke Ishijima, Yu Koshikawa
Środkowy: Nobuharu Saito, Yuichiro Sakamoto,
Takaaki Tomimatsu, Yoshihiko Matsumoto, Kota Yamamura
Libero: Katsutoshi Tsumagari, Daisuke Sakai

Wenezuela

Dwudziesta drużyna rankingu FIVB po raz pierwszy w swojej historii zakwalifikowała się do igrzysk. Ten wydawałoby się egzotyczny zespół, na kontynencie południowoamerykańskim stanowi trzecią siłę zaraz po drużynach Brazylii i Argentyny. Tradycje siatkarskie zaś sięgają lat 60-tych minionego stulecia. Właśnie w 1960 roku reprezentacja tego kraju po raz pierwszy wystąpiła na Mistrzostwach Świata, zajmując dziesiąte miejsce. W latach 1970-1990 regularnie uczestniczyła w tych rozgrywkach. Potem nastąpiła dwunastoletnia przerwa i w 2002 w Argentynie siatkarze znad Orinoko zajęli miejsca 17-18, a w Japonii w 2006 roku miejsca 17-20. Wenezuelczycy wielokrotnie zdobywali srebrne i brązowe medale Mistrzostw Ameryki Południowej. W 2001 roku zadebiutowali w Lidze Światowej zajmując w końcowej klasyfikacji trzynaste miejsce. Najwyższe miejsce w tej imprezie, siódme, zajęli w 2005 roku. W tegorocznych rozgrywkach za rywali grupowych mieli Brazylię, Francję i Serbię, więc trudno było oczekiwać cudów. Trzynaste miejsce nie było więc zaskoczeniem.

Kwalifikacje do Pekinu siatkarze z Wenezueli wywalczyli sobie w styczniu w kwalifikacjach kontynentalnych w argentyńskiej Formozie. Pokonując w finale Argentynę 3:1 wzięli rewanż za porażkę sprzed czterech lat, kiedy to w turnieju kwalifikacyjnym w Wenezueli kwalifikację olimpijską zgarnęła Argentyna.

Najbardziej znanym wenezuelskim siatkarzem jest bez wątpienia Ernardo Gomez, który ma za sobą występy w Olympiakosie Pireus, Panathinaikosie Ateny, a obecnie broni barw Fenerbahce Stambuł. Inni reprezentanci tego kraju też głównie występują w zagranicznych ligach. Czy postarają się o jakąś niespodziankę w Pekinie, tego nie wiadomo. Już awans do ćwierćfinału będzie dla tej drużyny dużym sukcesem.

Dziewiętnastka na Olimpiadę prezentuje się następująco:

Rozgrywający: Rodman Valera, Francisco Soteldo,
Juan Carlos Blanco
Atakujący/ przyjmujący: Ismel Ramos, Luis Diaz,
Andy Rojas, Carlos Luna, Pedro Siso, Ernardo Gomez,
Carlos Tejeda, Thomas Ereu, Jorge Silva
Środkowi: Deivi Yustiz, Ronald Mendez, Ivan Marquez,
Fredy Cedeno
Libero: Joel Silva, Gustavo Valderrama

Chiny

Na sam koniec warto parę słów powiedzieć o gospodarzu Igrzysk, czyli Chinach. Ze wszystkich drużyn występujących na tym turnieju jest to ekipa najniżej notowana (21. miejsce w rankingu FIVB). Od panów zdecydowanie wyżej notowane są panie, ale Chińczycy na pewno włożyli sporo pracy w to, by jak najlepiej wypaść przed własną publicznością. Do tej pory najlepszym ich rezultatem jest ósme miejsce na Olimpiadzie w Los Angeles w 1984 roku. Warte odnotowania są też Mistrzostwa Świata we Francji w 1978 i w Argentynie w 1982, gdzie zajęli siódme miejsce. W 2006 roku w Japonii Chińczycy zajęli miejsca 17-20.

Chiny od samego początku, aczkolwiek z przerwami, występują w rozgrywkach Ligi Światowej. Jak na razie bez większych sukcesów. Właściwie tylko w Mistrzostwach Azji Chińczycy mogą się pochwalić osiągnięciami – w tym trzykrotnym zdobyciem złotego medalu( w roku 1979, 1997 oraz 1999). Po nieudanych kwalifikacjach do poprzednich igrzysk, w tych mieli udział z góry zapewniony jako gospodarze. Dlatego nie brali udziału w żadnych turniejach kwalifikacyjnych. Sprawdzianem ich formy były tegoroczne rozgrywki Ligi Światowej, gdzie zajęli drugie miejsce w grupie D. Odnieśli wygrane z każdym z grupowych rywali, czyli z Polską, Japonią i Egiptem. W ostatecznej klasyfikacji uplasowali się na miejscach 7-9.

W drużynie Państwa Środka trudno dopatrywać się jakiś wielkich gwiazd, zwłaszcza, że wszyscy zawodnicy grają w rodzimej lidze. Awans Chińczyków z grupy na pewno byłby sporą niespodzianką.

Dwunastka na Olimpiadę prezentuje się następująco:

Przyjmujący: Shen Qiong, Cui Jianjun, Shi Hairong,
Sui Shengsheng
Atakujący: Yuan Zhi, Fang Yingchao
Rozgrywający: Jiang Fudong, Jiao Shuai
Środkowi: Yu Dawei, Bian Hongmin, Guo Peng
Libero: Ren Qi

Szanse Polaków

Pewnymi kandydatami do awansu z grupy A są reprezentacje USA, Bułgarii i Włoch. W grupie B problemów nie powinni mieć Brazylijczycy, Rosjanie i Serbowie. Trudno tutaj w gronie faworytów wymieniać Polaków, gdyż zwłaszcza po ostatnim występie widać, że do optymalnej formy im delikatnie mówiąc daleko. Nie chodzi już tutaj nawet o kiepski mecz z Serbią w finale Ligi Światowej. To martwi, ale porażki odniesione z siatkarskimi „potęgami” (z litości przemilczmy, jakie to kraje) na przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy martwią chyba jeszcze bardziej. Owszem, teoretycznie zawsze istnieje prawdopodobieństwo przegranej ze słabszym przeciwnikiem. Jedna czy dwie takie „wpadki” to jeszcze nie powód do paniki, ale jeżeli jest ich więcej, to trudno tu mówić o przypadku. Zwłaszcza, że gdzieś w głowach zawodników te porażki zostają. Znika pewność siebie budowana wygranymi. Ziarno wątpliwości we własne możliwości zostaje zasiane. Czy to więc oznacza, że o medalu nie ma co marzyć? Na pewno nie. Cała zabawa polega bowiem na tym, że spośród pięciu meczów, jakie nasi na pewno rozegrają w Pekinie, o awansie (a w konsekwencji nawet medalu) może zadecydować tylko jeden (najprawdopodobniej z Niemcami). Po wyjściu z grupy natrafimy na kogoś z trójki: USA, Bułgaria, Włochy, a z tymi reprezentacjami na przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy wygrywaliśmy. Zwycięstwo oznacza w tym momencie pierwszą czwórkę i bezpośrednią konfrontację o medal. Teoretycznie więc wystarczą dwa dobre mecze (z Egiptem można zagrać słabiej i wygrać), by poprawić wynik sprzed czterech lat (miejsca 5-8). Szanse na medal więc są. Zwłaszcza, że Polacy nie zapomnieli jak się gra w siatkówkę. Mogli, co najwyżej, zapomnieć jak się wygrywa z mocnymi rywalami. Miejmy nadzieję, że sobie to przypomną, bo dla wielu z nich to ostatnia w karierze szansa na olimpijski medal. Swoją drogą trzymajmy za nich mocno kciuki (szczególnie 10 sierpnia o godz. 16), a być może znowu będzie nam dane przeżywać takie piękne chwile, jak na jesieni 2006 roku…

Przed IO: Siatkówka halowa kobiet na Igrzyskach Olimpijskich

Przed IO: Historia siatkówki plażowej na Igrzyskach Olimpijskich

Przed IO: Historia męskiej siatkówki na Igrzyskach Olimpijskich

Przed IO: Siatkówka plażowa na IO w Pekinie

Przed IO: Szanse Polaków na IO w Pekinie cz. I

Terminarz meczów siatkówki na IO w Pekinie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved