Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Milena Rosner: Boję się o nasze zdrowie

Milena Rosner: Boję się o nasze zdrowie

- Mam nadzieję, że nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, że bez kontuzji zagramy superigrzyska. Kibice są za nami, wspierają nas, cała Polska nas wspiera - mówi kapitan reprezentacji Polski Milena Rosner.

Największe nerwy zaczęły się w momencie, gdy pozostało nas na placu boju czternaście. Emocje wtedy były ogromne, wiadomo było, że jeszcze dwie z nas odpadną, nikt nie chce tego przeżywać, to całkowicie normalna i ludzka sprawa. – mówi Milena Rosner, kapitan olimpijskiego zespołu siatkarek.

Decydująca rozgrywka była właśnie między przyjmującymi, prawda?



Tak, dotyczyło to trzech przyjmujących, zostałam wybrana i nie powiem – poczułam i ulgę, i ogromną radość. Spełniło się moje największe sportowe marzenie. Wiem też jedno, że gdyby mnie nie było, to byłby dla mnie dramat. Bardzo mi zależało, aby pojechać do Chin.

Czy fakt, że jest pani kapitanem pomaga?

Wybrały mnie dziewczyny, mają do mnie zaufanie, a trener też się tym kieruje, bo wie, że koleżanki mają do mnie zaufanie, jeśli mnie powierzyły tę funkcję. Jednak najważniejsza jest forma, praca jaką się ma za sobą i właśnie zaufanie. Rola kapitana jest trudna i ważna. Na razie jestem w fazie euforii, ale gdy już dotrzemy do Pekinu, te emocje opadną i zacznie się twarda walka, bo po to tam jedziemy. 40 lat siatkarska Polska na to czekała, więc my nie możemy zawieść.

To nie będzie turystyczna wycieczka…

Absolutnie. Pewnie poza halą i wioską olimpijską niewiele zobaczymy, ale my nie jedziemy zwiedzać, tylko mocno zaakcentować naszą obecność w Pekinie. Nie mogę się doczekać pierwszego meczu i jak najszybciej chcę poczuć tę atmosferę igrzysk. To musi być coś niesamowitego! Znamy to tylko z opowieści, a teraz same to przeżyjemy.

Co jeszcze się liczy w opinii trenera, gdy podejmuje tak ważną decyzję, jaką niewątpliwie był wybór „12”?

Wiele jest czynników, ale wiem też, że nie tylko superdyspozycja w danej chwili na to wpływa. Trener nas już poznał, wie na kogo może liczyć w trudnych chwilach, wie kogo na ile stać, na kogo może postawić, nawet gdy nie do końca ktoś teraz jest w formie, ale czuje, że to za parę dni będzie wyglądało inaczej. Wybrał zawodniczki doświadczone, tym się kierował, takie jest moje zdanie. Pamięta nas z różnych meczów, pamięta nas też z czasów, gdy prowadził ekipę Italii.

Cel …

Pierwsza część celu, to wyjście z grupy… Każda z nas myśli po cichu, że może uda się zdobyć medal, to normalne. Najważniejsze, aby te marzenia nas jeszcze bardziej zmobilizowały. Być na igrzyskach i zdobyć medal, to by był nie lada wyczyn. Oczywiście, awans też jest piękną sprawą, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie chcę zapeszać, ale ostatnie mecze wyglądały fajnie. Jestem zawodniczką wchodzącą, obserwuję grę z boku, dużo widzę. Zobaczymy co będzie, czas pokaże.

Nie paraliżuje was fakt, że większe nadzieje na chwilę obecną pokłada się w siatkarkach, a nie w siatkarzach?

Nie, w ogóle o tym nie myślimy. Nawet o tym nie słyszałam, skupiamy się na tym co przed nami, koncentrujemy się na razie na pierwszym meczu, potem na kolejnych i do przodu.

Boisz się czegoś?

Boję się o nasze zdrowie, bo ono jest najważniejsze. Mam nadzieję, że nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, że bez kontuzji zagramy superigrzyska. Kibice są za nami, wspierają nas, cała Polska nas wspiera, a my musimy wznieść się na wyżyny naszych umiejętności i zagrać jak najlepiej.

Rozmawiała Małgorzata Gotowiec – Sport

źródło: Sport, wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved