Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M. Alancewicz: Cieciórski nie szanuje swoich zawodników

M. Alancewicz: Cieciórski nie szanuje swoich zawodników

Maciej Alancewicz, wychowanek i były zawodnik AZS Olsztyn opowiada w portalu sport1 o kulisach współpracy z zarządem klubu ze stolicy Warmii i Mazur. Jak się okazuje, ta współpraca szła jak po grudzie…

Wiele się teraz mówi o zarządzie AZS-u, wszystkie informacje poszły w świat, ludzie przestali milczeć: Wojciech Drzyzga czy Jerzy Mróz. Jak wyglądała Twoja współpraca z Prezesem Bogusławem Cieciórskim?

Maciej Alancewicz: – Nie można nazwać tego współpracą. Ten człowiek chciał mi jak najbardziej zaszkodzić, narobić >>brudu<<… Nie podpisywał mi żadnych pism, które umożliwiłyby mi współpracę z wykładowcami na uczelni, rzucał mi papierami przed nosem, zachowywał się w sposób arogancki i wulgarny. Dochodziło do abstrakcyjnych sytuacji, gdzie nie dostawałem witamin przez cały sezon, które otrzymuje każdy z zawodników raz na miesiąc. Ja byłem po kontuzji i nie otrzymałem nic. Podczas spotkania z zespołem Częstochowy, które odbywało się w Uranii o brązowy medal, dostałem informację od kierownika drużyny, że Prezes zadecydował, że na ceremonię rozdania nagród mam nie wychodzić, bo tego medalu nie otrzymam. Cóż mogę powiedzieć – na pewno wiele przykrych sytuacji jest związanych z tym człowiekiem, i jego zachowanie musiałem znosić przez dwa lata. W zasadzie każdy zawodnik, który grał w Olsztynie i współpracował z Panem Cieciórskim nie może powiedzieć o nim dobrego słowa. Całym zamieszaniem w Olsztynie kieruje właśnie Bogusław Cieciórski i chyba z ogromnej nieprzychylności do mnie zafundował mi jeszcze większe atrakcje. Skreślił mnie już jako gracza, a jednak starał się na mnie zarobić jakieś pieniądze. Klub dysponował moją kartą zawodnika i mógł mnie wypożyczyć skoro nie grałem i nie rozwijałem swoich umiejętności w pierwszej drużynie AZS-u. Mogłem grać w I lidze, zamiast grzać przysłowiową ławę w PLS-ie. Prezes, zażądał za mnie 10 000 tysięcy złotych a przecież powracałem do zdrowia po kontuzji i występy na parkiecie PLS-u mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Co zabawniejsze, prezes żądał za mnie 10 000 tys. złotych, gdy moja karta warta była 11 500 tys złotych w rozliczeniu za rehabilitacje, za którą ostatecznie klub zgodził sie oddać mi pieniądze. Blokując możliwość rozwoju takim młodym zawodnikom, żądając takich sum pieniężnych za nieznanych nikomu graczy, skazuje ich na klęskę w dalszej sportowej karierze.



Takie traktowanie zawodników, zależy Twoim zdaniem od rangi gracza?

Wiem, ze kilku innych zawodników też zostało podobnie potraktowanych przez Prezesa Cieciórskiego, a dlaczego tak się dzieje trudno mi to wyjaśnić. Biorąc pod uwagę, że każdy z zawodników przyczynia się w jakimś stopniu do sukcesu drużyny, nie powinno ich się traktować w taki sposób. Ci, co odchodzili z Olsztyna są pod ostrzałem niepochlebnych opinii, które idą za nimi w Polskę.

Sądzisz, że klub w Olsztynie prowadzony jest profesjonalnie? Opinia w mediach jest na ten temat jedna- póki z krzeseł nie pospadają obecni prezesi, o profesjonalizmie mowy nie będzie…

O profesjonalizmie Prezesa Cieciórskiego już się wypowiedziałem- jak profesjonalnie się zachowuje, rządzi klubem i jak profesjonalnie podchodzi do zawodników. Z resztą władnych nie miałem takiego kontaktu. Reszta pracowników wywiązywała się ze swoich obowiązków: mam na myśli sprawy organizacyjne, czy treningi- tu można mówić o fachowym podejściu do tematu.

Patrząc na to jak traktowani są zawodnicy w Olsztynie, dziwić może, że jeszcze ktoś chce tu grać. Głośno jest w Polsce o sytuacji, jaka ma miejsce w tym mieście, o braku sponsora, drużyny, porozumień…

Przyglądając się sytuacji AZS-u to Prezes klubu sam zapracował na renomę w świecie siatkarskim, która ujrzała światło dzienne i poszła w Polskę. Jestem świetnym przykładem na to, że Prezes Cieciórski nie szanuje swoich zawodników i tym bardziej wychowanków. Jasne jest, że póki Prezes nie zostanie odwołany z tej funkcji, dobre imię nie zostanie przywrócone dla Olsztyna. O inwestora może być trudno, bo jak można współpracować z człowiekiem, którzy swój interes przedkładają nad interes klubu.

* więcej w Sport1

* rozmawiała Sylwia Zawadzka (Sport1)

źródło: Sport1

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-08-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved