Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Dziesięć dni do meczu prawdy

Dziesięć dni do meczu prawdy

Polscy siatkarze od wczoraj są w Chinach, gdzie zaczynają ostatni etap przygotowań do igrzysk. Zaczyna się wsteczne odliczanie i to zaledwie od dziesięciu - tyle dni pozostało do najważniejszego dla Polaków spotkania w pierwszej fazie turnieju.

Porażka z Niemcami może im zamknąć drogę nawet do ćwierćfinału, zwycięstwo stworzyć medalową szansę.

Siatkarze, w przeciwieństwie do piłkarzy podczas mistrzostw Europy, będą faworytem spotkania otwierającego dla nich igrzyska. – Niemcy to jednak nadal drużyna, która jest w hierarchii jeden stopień niżej od nas. Nie możemy się zastanawiać, czy ich pokonamy. Takich rywali powinniśmy jednak ogrywać regularnie – mówi Mariusz Sordyl, który do 31 lipca jest oficjalnie jednym z asystentów Raula Lozano i który był przy reprezentacji Polski przez cały okres przygotowań do turnieju eliminacyjnego i przez całą Ligę Światową. – Wierzę w nasz zespół. Naprawdę, szczerze – powtarza raz po raz. A na pytanie, z jaką grupą ludzi pożegnał się we wtorek na lotnisku w Paryżu, skąd wrócił do Warszawy, a siatkarze polecieli do chińskiego Hangzhou, odpowiada po krótkim namyśle: – Z grupą zmęczoną podróżami, nie do końca pewną swoich umiejętności, ale jednak mającą dużo wiary.



Sordyl i Krzysztof Stelmach wrócili do kraju, ich przygoda z kadrą dobiegła na razie końca. Reprezentacja kontynuowała swoją długą podróż przez trzy kontynenty, zakończoną dopiero wczoraj w południe czasu polskiego (godz. 18 chińskiego). Siatkarze wylecieli z Rio de Janeiro w poniedziałek, o 21 czasu polskiego (godz. 16 brazylijskiego), o 7 rano byli we Francji, skąd po 10 godzinach oczekiwania odlecieli do Pekinu. W Chinach wylądowali o godz. 10.50 czasu miejscowego, a po 5 godzinach odlecieli kilkaset kilometrów na wschód do Hongzhou, gdzie zostaną przez tydzień. Warto podkreślić, że z Europy lecieli już w klasie biznes, co przy ich wzroście ma ogromne znaczenie. Wcześniej bilety rezerwowała światowa federacja FIVB, teraz płacił PZPS.

W Hongzhou w głowach Polaków ma być już tylko mecz z Niemcami. Jeśli przegrają, będą musieli w rywalizacji z Brazylią, Rosją i Serbią wygrać najprawdopodobniej… dwa mecze więcej niż Niemcy. To może być trudne, zwłaszcza, jeśli nie starczyłoby umiejętności na pokonanie 17. drużyny światowego rankingu (Polska jest w nim 6.).

Proszę spojrzeć na skład Niemców – pierwszą szóstkę tworzą zawodnicy nie gorsi od naszych, ani pod względem techniki, ani warunków fizycznych. Oni przez ostatnie 9 lat wykonali ogromną pracę pod okiem Steliana Moculescu, cały czas pięli się w górę. Ten trener to mój dobry kumpel, kiedyś był moim asystentem, gdy pracowałem za naszą zachodnią granicą. Wiem, że potrafi dobrze przygotować zespół, a nie mam pewności, czy naszym wystarczy czasu, by odnaleźć formę. Jestem zaniepokojony tym, co widziałem w Rio. Tym bardziej, że Niemców nie należy się obawiać, ale szanować i doceniać ich trzeba – mówi Andrzej Niemczyk, były trener kobiecych reprezentacji Niemiec i Polski.

Doceniać Niemców trzeba tym bardziej, że w minionym tygodniu dwa razy wygrali sparingi z silną przecież Bułgarią, poważnym kandydatem do olimpijskiego medalu. Poza tym Moculescu to fachowiec, którego kadra wyeliminowała mistrzów Europy Hiszpanów i który doprowadził przeciętne Friedrichshafen do zwycięstwa w Lidze Mistrzów siatkarzy, sprawiając największą sensację ostatnich lat. Teraz deklaruje w niemieckiej prasie: „Cieszę się jak dziecko, że jedziemy na moje pierwsze w życiu igrzyska. To koniec pewnej wspaniałej drogi, bo po Pekinie odejdę z kadry. Chcę, by nasz sukces był jeszcze większy” – mówi Moculescu.

* Żelisław Żyżyński (dziennik.pl)

źródło: dziennik.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved