Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Małgorzata Glinka: Mamy wspólny cel

Małgorzata Glinka: Mamy wspólny cel

- Jedna Glinka nie wystarczy, by wywalczyć olimpijski medal. Każda z nas musi udźwignąć tę presję: jedna za wszystkie, wszystkie za jedną - twierdzi Małgorzata Glinka. - Do każdego rywala podejdziemy z szacunkiem.

Trener Marco Bonitta powołał dwunastkę, która zagra na igrzyskach. Czy nominacje Panią zaskoczyły?

Małgorzata Glinka: – Na zgrupowaniach, które o tym decydowały, nikt się nie oszczędzał. Żadna z nas nie chciała przecież dobrowolnie rezygnować z szansy wyjazdu na olimpiadę. Ostatni raz polska kobieca siatkarska reprezentacja grała na igrzyskach czterdzieści lat temu… Piszemy kolejny rozdział historii tego sportu. Trener musiał więc dokonać wyboru, i na pewno nie było to dla niego łatwe. Wszystkie mamy nadzieję, że nie popełnił błędu.



W kraju pozostaną dwie zawodniczki: Eleonora Dziękiewicz i Anna Woźniakowska. Starałyście się pocieszyć je po ogłoszeniu olimpijskich nominacji?

Przed każdym turniejem jest podobna sytuacja, kiedy ktoś musi odpaść. To trudny moment i bardzo stresujący dla wszystkich, tych odpadających, tych, które zostają, i dla trenera. Oczywiście, gdy taka decyzja dotyczy młodej siatkarki, to może ją podłamać. Ale z drugiej strony młoda musi pamiętać, że będzie miała jeszcze szansę zagrać na następnej olimpiadzie, a starsze koleżanki już nie. W przypadku doświadczonych zawodniczek ten szok jest mniejszy: Lena i Ania grają w siatkówkę już wiele lat i przyjęły decyzję Bonitty spokojnie, chociaż wiedzą, że przez następne cztery lata mogą już nie utrzymać formy, która dawałaby szansę na wyjazd na igrzyska do Londynu. Raczej wiedzą, że to była jedyna taka okazja.

A dla Pani czym będzie występ na igrzyskach?

Ukoronowaniem ciężkiej pracy przez wiele lat. Każda z nas rozpoczynając karierę, myśli o grze w reprezentacji, o występach w mistrzostwach Europy, świata, olimpiadzie. Osiągnęłam w siatkówce już wiele, ale dopiero teraz będę mogła poczuć atmosferę igrzysk, które są czymś wyjątkowym.

Podkreśla się, że sukces naszej reprezentacji w Pekinie w dużej mierze zależy od Pani formy.

Myślę, że nie tylko mojej, ale także pozostałych kadrowiczek. Jedna Glinka nie wystarczy, by wywalczyć olimpijski medal. Każda z nas musi udźwignąć tę presję: jedna za wszystkie, wszystkie za jedną.

Przygotowania do igrzysk trwają już wiele miesięcy. Wspólne zajęcia, wyjazdy, mecze. Czy nie skaczecie sobie czasami już do oczu?

Zdarzają się różne sytuacje, jak w życiu. Szybko jednak zostają wyjaśnione. Mamy wspólny cel i jeśli chcemy go osiągnąć, musimy skupić się na treningach. Zdajemy sobie sprawę, że nie po to harujemy przez wiele lat, by takimi błahymi sprawami jak chwilowy kiepski humor błyskawicznie wszystko przekreślić.

Nie ma zatem śladu po niedawnym konflikcie między niektórymi zawodniczkami a trenerem Bonittą?

Nie ma śladu. Nie macie się o co martwić.

Jak ocenia Pani nasze szanse w meczach grupowych w Pekinie? Wyjdziemy z grupy?

Nie możemy lekceważyć żadnego zespołu, do każdego rywala podejdziemy z szacunkiem. Chcemy powalczyć o jak najlepszy wynik. A wyjście z grupy to cel minimum.

Kto jest Pani kandydatem do olimpijskiego złota?

Kandydatów jest kilku. Na pewno duże szanse mają Włoszki, Brazylijki. Nie bez znaczenia będzie to, że Chinki zagrają przed własną publicznością.

Leszek Jaźwiecki i Rafał Musioł – POLSKA Dziennik Zachodni

Więcej w Dzienniku Zachodnim

źródło: Dziennik Zachodni

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved