Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Brazylia deklasuje, Serbia ostatnim finalistą

LŚ, gr. A: Brazylia deklasuje, Serbia ostatnim finalistą

fot. archiwum

Brazylia zakończyła zwycięstwem fazę grupową tegorocznej Ligi Światowej, pokonując dziś 3:0 Wenezuelę. Ostatnie miejsce w Final Six wywalczyli reprezentanci Serbii, zwyciężając w Niszu po raz drugi3:1 Francję.

Brazylijczycy rozpoczęli spotkanie od bardzo dobrej gry w bloku. Już chwilę po rozpoczęciu partii, gdy na tablicy widniał wynik 5:2 dla gospodarzy, brazylijski trener reprezentacji Wenezueli, Ricardo Navajas , zmuszony był poprosić o przerwę dla swojej drużyny. Przyniosło to zamierzony efekt i jego podopieczni powrócili do gry, niemal całkowicie odrabiając straty (5:6). Był to jednak jedyny moment, kiedy Wenezuelczycy prowadzili tak wyrównaną walkę z Mistrzami Świata. W dalszej części partii gospodarze „odskoczyli” przeciwnikom, głównie dzięki bardzo dobrej grze w bloku oraz błędom własnym podopiecznych trenera Navajasa. Partia zakończyła się pewną wygraną Brazylijczyków, 25:19.

 

Drugi set rozpoczął się od prowadzenia Canarinhos 3:0. Nienajlepszy początek seta zmobilizował Wenezuelczyków, którzy dzięki znakomitej grze w obronie i ataku zdobyli sześć punktów. Odpowiedź Brazylijczyków była natychmiastowa – cztery punkty z rzędu i po bloku Rodrigao na tablicy widniał wynik 10:6 dla gospodarzy. W dalszej części partii gospodarze utrzymywali pięcio – sześciopunktowy dystans, a po ataku Rodrigao cieszyli się ze zwycięstwa w secie 25:20.



 

W trzeciej partii trener Bernardo Rezende zdecydował się wystawić nieco zmienioną szóstkę. Swoją szansę dostali Samuel, Murilo oraz Andre Heller . Nie wpłynęło to negatywnie na obraz gry gospodarzy, którzy szybko objęli wysokie prowadzenie 7:2. Wenezuelczycy niemal zdołali jednak odrobić straty i na pierwszą przerwę techniczna Canarinhos schodzili z zaledwie dwupunktowym prowadzeniem. Gospodarze kontrolowali jednak w pełni przebieg partii i chwilę później zdobyli dwa punkty z rzędu. Na drugiej przerwie technicznej przewaga podopiecznych trenera Rezende wynosiła już pięć punktów (16:11). Ostatecznie seta, a tym samym mecz skutecznym atakiem zakończył Samuel, ustalając wynik partii na 25:17.

 

Brazylia – Wenezuela 3:0

(25:19, 25:20, 25:17)

 

Składy zespołów:

Brazylia: Marcelo (2), Giba (10), André Nascimento (11), Gustavo (4), Rodrigo (8), Dante (7), Sérgio (libero) oraz Bruno Rezende, André Heller (3), Fuchs (4), Murilo (4) i Anderson (3)

Wenezuela : Valera, Diaz (6), Rojas (5), Mendez (1), Gomez (13), Cedeno (5), Silva (libero) oraz Luna (2), Marquez (4) i Blanco (3)

 

Po meczu powiedzieli:

Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): W każdym meczu gramy lepiej niż w poprzednim, ale przed zbliżającym się turniejem finałowym wciąż musimy poprawić grę w wielu elementach .

 

Giba (kapitan reprezentacji Brazylii): Wenezuelczycy zagrali dziś słabiej niż w piątek, za to nasz blok i obrona pracowały dziś równie dobrze jak wczoraj, dzięki czemu łatwo nam przyszła wygrana .

 

Andy Rojas (kapitan reprezentacji Wenezueli): To była dla nas znakomita okazja, aby dwukrotnie zagrać z Brazylią tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi. Nie wygraliśmy dziś, ale mogliśmy dzięki temu meczowi zobaczyć, nad czym musimy jeszcze popracować, przed spotkaniami z najlepszymi zespołami na świecie .

 

Luis Diaz (reprezentant Wenezueli): Gra przeciwko Brazylii jest zawsze ciężka. Zagraliśmy dobrze w obu meczach, ale żeby pokonać ich musielibyśmy zagrać najlepiej jak potrafimy .

 


 

Początek seta należał do Serbów, a w zasadzie do Ivana Milijkovica , który zdobył trzy z czterech punktów dla swojej drużyny (4:1). Francuzi jednak szybko przebudzili się i po atakach Mariena Moreau oraz jego kolegów doprowadzili do remisu 7:7. Po ataku Milosa Nikica , gospodarze schodzili na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem. Po powrocie na boisko Serbowie zdobyli cztery punkty przewagi, którą utrzymali do drugiej przerwy technicznej. Kiedy wydawało się, że nic niespodziewanego nie może się już zdarzyć, Francuzi zaczęli odrabiać straty. Chwilę później na tablicy widniał wynik 20:20. Igor Kolaković postanowił poprosić o czas. Okazało się to być znakomitym posunięciem, gdyż po powrocie na boisko jego podopieczni zdobyli pięć kolejnych punktów. Końcówka seta należała do Ivana Milijkovića , który zdobył ostatni punkt w tej partii.

 

Set drugi rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn. Gospodarzy prowadzili Milijković – Nikić , a po drugiej stronie Samica i Moreau . Na pierwsza przerwę techniczną drużyny schodziły przy dwupunktowym prowadzeniu Francuzów. Po powrocie na boisko rozpoczęła się dominacja gości, prowadzonych przez Samice i Tolara . Trójkolorowemu naporowi starał się przeciwstawić się jedynie Milijković. Powoli jednak jego koledzy zaczęli powoli odrabiać straty, a po asie Marko Podrascanina , wyszli na pierwsze w secie prowadzenie. Przewaga wzrosła do dwóch punktów (19:17) po kolejnym asie, tym razem autorstwa Kovacevicia . Od tego momentu trwała wyrównana walka, ale to Serbowie cieszyli się ze zwycięstwa. 25. punkt dla gospodarzy zdobył skutecznym atakiem Kovacević.

 

Role odwróciły się. W pierwszym meczu to Francuzi prowadzili w meczu 2:0, by ostatecznie przegrać 2:3. Teraz to oni musieli „gonić” przeciwnika. Początek trzeciej partii to w miarę wyrównana walka, ale to Serbowie pierwsi nie wytrzymali narzuconego tempa. Znakomicie w polu zagrywki spisywali się Sol i Samica , dzięki czemu goście zaczęli „odskakiwać”. Katem Serbów okazał się być Mariena Moreau , który popisał się serią zagrywek. Kiedy w końcu gospodarze poradzili sobie z nią, przegrywali już 10:18. Trener Kolaković starał się ratować sytuację wprowadzając rezerwowych zawodników. Na nic jednak to się nie zdało i po bloku Jean-Philippe Sola Francuzi cieszyli się z wygranej 25:12.

 

Po takim secie trudno było przewidzieć, jak wyglądać będzie kolejna partia. Okazało się jednak, że trzeci set był jedynie „wypadkiem” przy pracy Serbów. Podopieczni trenera Kolakovića uporządkowali grę, a skutecznymi atakami popisywali się Milijković i Nikić . Powstrzymać ich atak starał się Moreau , jednak okazało się to być zajęciem niewykonalnym. Na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili już 16:12. W końcówce obraz gry nie zmienił się i to Serbowie kontrolowali przebieg zmagań. Gospodarze dołożyli do tego znakomitą grę blokiem (Miljković -Podrascanin ). Po błędzie trójkolorowych, Serbowie cieszyli się ze zwycięstwa w meczu, a co najważniejsze z awansu do Final Six Ligi Światowej.

 

Podopieczni trenera Kolakovića będą przeciwnikami polskiej reprezentacji.

 

Serbia – Francja 3:1

(25:20, 25:22, 12:25, 25:17)

 

Składy zespołów:

Serbia : Kovacevic (11), Stankovic (10), Grbic (4), Nikic (10), Milijkovic (23), Podrascanin (10), Samardzic (libero) oraz Bojovic (1), Janic, Petkovic i Starovic (1)

Francja : Sol (12), Moreau (20), Samica (17), Tolar (9), Le Marrec (2), Ragondet (9), Rowlandson (libero) oraz Slavev, Hardy (2), Marechal i Pujol

 

Zobacz również :

Wyniki i tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved