Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Ostatnie miejsce w finale nadal wolne

LŚ, gr. A: Ostatnie miejsce w finale nadal wolne

fot. archiwum

W pierwszym meczu grupy A Brazylia wygrała 3:0 z Wenezuelą. W tie-breaku drugiego spotkania Serbowie zdecydowanie pokonali Francję. Sobotni pojedynek tych drużyn zadecyduje, która z nich zagra w finale LŚ.

Brazylijczycy, choć mają już zapewniony udział w turnieju finałowym Ligi Światowej, nie zwalniają tempa. Dziś, grając niemal w najsilniejszym składzie, pokonali 3:0 reprezentacje Wenezueli, zapewniając sobie pierwsze miejsce w grupie A.

 

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki obu drużyn, ale to Brazylijczycy uzyskali niewielkie prowadzenie. Po pojedynczym bloku Andre Hellera , na tablicy widniał wynik 9:7 dla gospodarzy. Wenezuelczycy mają jednak w swoim składzie Ernardo „Harrego” Gomeza , który wziął na swoje barki ciężar ataku w tej części partii. To właśnie po skutecznym ataku tego zawodnika, drużyny schodziły na drugą przerwę techniczną przy jednopunktowym prowadzeniu gości. W końcówce jednak więcej zimnej krwi zachowali Mistrzowie Świata, którzy prowadzeni przez Andre Nascimento , zwyciężyli 25:23 i objęli prowadzenie w meczu.



 

Drugi set w niczym nie przypominał poprzedniej partii. Już na samym jej początku znakomicie spisywał się w polu zagrywki Dante , który zdobył bezpośrednio z zagrywki dwa punkty z rzędu. Pozwoliło to jego drużynie na wyjście na prowadzenie 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. W dalszej części seta znakomicie spisywał się Gustavo . Po trzecim z rzędu skutecznym ataku tego zawodnika (19:13) o czas dla swojej drużyny poprosił Ricardo Navajas . Na niewiele się to jednak zdało i w końcówce nie do zatrzymania byli Brazylijczycy, którzy po ataku Giby cieszyli się z wygranej w tej partii 25:16.

 

Do trzeciego seta obie drużyny przystąpiły w nieco zmienionych składach. W ekipie brazylijskiej na boisku pojawili się Murilo oraz Anderson . Zmiany przyniosły więcej korzyści Wenezuelczykom, którzy przez długi czas prowadzili wyrównaną walkę. Wtedy jednak przypomniał o swojej obecności na boisku Gustavo , którego niezwykle silne serwisy sprawiły ogromne problem Wenezuelczykom. Dzięki temu na drugą przerwę techniczną drużyny schodziły przy prowadzeniu gospodarzy 16:13. Goście nie poddawali sie jednak i odrobili straty, prowadząc w końcówce seta wyrównaną walkę. Ostatecznie jednak po bloku Murilo to gospodarze turnieju finałowego Ligi Światowej cieszyli się z wygranej 29:27, a tym samym ze zwycięstwa w całym meczu.

 

Brazylia – Wenezuela 3:0

(25:23, 25:16, 29:27)

 

Składy zespołów:

Brazylia : Marcelo (1), André Heller (10), Giba (11), André Nascimento (9), Gustavo (13), Dante (9), Sérgio (l) oraz Bruno Rezende, Fuchs (1), Murilo (4) i Anderson (5)

Wenezuela : Valera, Diaz (7), Rojas (1), Gomez (21), Marquez (4), Cedeno (10), Silva (l) oraz Yustiz, Luna (1), Mendez (2) i Blanco (2)

 

Po meczu powiedzieli:

 

Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): Moja drużyna łapie już dobry rytm, ale ciągle popełniamy zbyt wiele błędów. W jutrzejszym meczu dam szansę gry innym zawodnikom .

 

Giba (kapitan reprezentacji Brazylii): Zagraliśmy dziś lepiej niż w zeszłym tygodniu. Wenezuelczycy zmusili nas dziś do większego wysiłku, ale wszystko poszło po naszej myśli .

 

Andy Rojas (kapitan reprezentacji Wenezueli): Zagraliśmy dziś bardzo nieregularnie, a to nie może się zdarzyć jeśli gramy z takim zespołem jak Brazylia. Musimy poprawić naszą grę przed jutrzejszym meczem .

 

Ricardo Navajas (trener reprezentacji Wenezueli): W najważniejszym momencie moja drużyna straciła koncentracje. Drużyna rozwija się i gra co raz lepiej, ale kiedy przychodzi koniec spotkania, zaczynamy popełniać zbyt wiele błędów .

 


 

Wygrana nad Francją była 100. w historii występów Serbii (wcześniej Jugosławii, a następnie Serbii i Czarnogóry) w Lidze Światowej. Jednak nie to było najwyższą stawką tego meczu. Serbowie, jeśli chcieli zachować cień szansy na awans to Final Six, musieli wygrać to spotkanie. Dla Francuzów zwycięstwo oznaczało pewny udział w turnieju w Rio de Janeiro.

 

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już na początku meczu pokazali francuski przyjmującym, że nie będą mieli łatwego życia podczas tego spotkania. Po asie Ivana Miljkovica gospodarze prowadzili już 4:2 i trener Philippe Blain zmuszony był poprosić o czas dla swojej drużyny. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż znakomicie w ataku radził sobie Milos Nikic , a skutecznym blokiem popisał się Andrija Geric . Dzięki takiej grze zespoły schodziły na pierwsza przerwę techniczną przy prowadzeniu gospodarzy. Po powrocie na boisko Francuzi zaczęli grać o wiele bardziej efektywnie, zwłaszcza w ataku (Guillaume Samica ). Zadanie ułatwiali im Serbowie, którzy co raz częściej popełniali niewymuszone błędy. Po autowym serwisie Marko Podrascanina drużyny schodziły na drugą przerwę przy dwupunktowym prowadzeniu trójkolorowych (16:14). Koncentracja z każdą minutą rosła w drużynie francuskiej, czego nie można powiedzieć o Serbach, którzy raz za razem mylili się (szczególnie w zagrywce). Na nic zdały się przerwy, o które prosił Igor Kolaković . Jego podopieczni, choć poprawili skuteczność w ataku, nadal mylili się w zagrywce. Swoją szanse wykorzystali podopieczni trenera Blaina , którzy zwyciężyli 25:23.

 

Podbudowani wygranym setem, Francuzie rozpoczęli kolejną partię od mocnego uderzenia – już w pierwszej akcji asem serwisowym popisał się Jean-Philippe Sol . Serbowie grali co raz bardziej nerwowo i już po chwili na tablicy widniał wynik 4:1 dla gości. Szybko na taki obraz gry zareagował Igor Kolaković , który poprosił o czas dla swojej drużyny. Co prawda po powrocie na boisko Nikola Kovacevic zdobył punkt po skutecznym atakiem, ale koledzy z drużyny nadal nie potrafili uspokoić gry. Na nic zdała się także zmiana Vlado Petkovica za Nikole Grbica . Co więcej, już w pierwszej akcji młody rozgrywający popełnił błąd i zespoły schodziły na przerwę techniczną przy prowadzeniu 8:3 gości. Serbowie ciągle popełniali bardzo dużą ilość błędów, a dodatkowo co raz więcej problemów sprawiało im przyjęcie, a Francuzi bardzo dobrze spisywali się w bloku. Szybko odbiło się to na wyniku: 16:11 na drugiej przerwie technicznej. W dalszej części seta obraz gry nie zmienił się. Gospodarze byli bezradni w ataku, a mylił się nawet filar drużyny, Ivan Milijkovic. Po błędzie tego zawodnika Francuzi zdobyli 25 punkt, a tym samym zwyciężyli w drugiej partii 25:18.

 

Jeśli Plavi chcieli marzyć o zachowaniu choć cienia szans na awans do Final Six, nie mogli pozwolić sobie na przegranie choćby jednego seta. W partii trzeciej Serbowie znacznie lepiej radzili sobie w przyjęciu, ale nie do przejścia na siatce był duet Sol – Pujol . Dlatego na pierwszą przerwę techniczną drużyny schodziły przy jednopunktowym prowadzeniu Francuzów. Po powrocie nadal trwała wymiana ciosów, ale w serbskie szeregi wkradło się rozluźnienie, czego efektem była seria błędów w przyjęciu. Przy stanie 15:12 o czas poprosił trener Kolaković. Okazało się to być znakomitym posunięciem. Jego drużyna wróciła na parkiet odmieniona. Dwukrotnie skutecznym atakiem popisał się Milijković, a jedno oczko dołożył Grbić. Po ataku Moreau , Francuzi zdobyli 16. punkt. Serbowie zaczęli od tego momentu grać o wiele bardziej skutecznie. W ataku niemal nieomylny był Milijkovic, dzięki czemu jego drużyna zwyciężyła 25:21.

 

Zespoły rozpoczęły seta od bardzo nerwowej gry. Zawodnicy obu ekip raz za razem mylili się, a co więcej Serbowie nie potrafili rozszyfrować zamiarów Pierra Pujola , dzięki czemu jego atakujący mieli możliwość ataku na pojedynczym bloku. Dzięki temu to trójkolorowi prowadzili na pierwszej przerwie technicznej. Nadal trwała wymiana ciosów. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na choćby kilka punktów. Wtedy na boisku przebudził się Milijković, z którego atakami zupełnie nie potrafili poradzić sobie podopieczni Blaina. Wyrównana gra trwała do drugiej przerwy technicznej. Po niej Serbowie znacznie poprawili grę w bloku i na tablicy widniał już wynik 23:18. Dodatkowo w końcówce Frnacuzi nie wytrzymali presji i zaczęli popełniać błędy. Dzięki temu Plavi pewnie zwyciężyli 25:19 i doprowadzili do tie – breaka.

 

Do piątej partii obie drużyny przystąpiły bardzo zmobilizowane. Ciężar ataku w obu drużynach rozłożył się na kilku zawodników, ale tuż przed przerwą techniczną dwa punkty blokiem zdobywa Ivan Milijković. Na pierwsza przerwę zespoły schodziły przy trzypunktowym prowadzeniu gospodarzy. Po zmianie stron obraz gry zupełnie się zmienił i trójkolorowi zdobyli zaledwie trzy punkty. Końcówka seta należała do Ivana Milijkovića, który był niemal nieomylny w ataku. Ostatni punkt w spotkaniu Serbowie zdobyli właśnie po jego ataku. Dzięki tej wygranej przedłużyli swoje szanse na awans do Final Six.

 

Serbia – Francja 3:2

(23:25, 18:25, 25:21, 25:19, 15:8)

 

Składy zespołów:

Serbia: Kovacevic (13), Grbic (3), Nikic (12), Geric (2), Milijkovic (21), Podrascanin (9), Samardzic (libero) oraz Bojovic (2), Janic , Petkovic (1), Stankovic (6) i Starovic

Francja: Sol (10), Moreau (15), Samica (10), Tolar (12), Pujol (5), Ragondet (14), Rowlandson (libero) oraz Hardy i Marechal

 

Zobacz również :

Wyniki i tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved