Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Finał WGP: Nikt nie zatrzyma Brazylii

Finał WGP: Nikt nie zatrzyma Brazylii

Siatkarki Brazylii rozgromiły reprezentację Kuby i z kompletem zwycięstw są już pewne triumfu w tegorocznej edycji World Grand Prix. Włoszki pokonały 3:1 siatkarki USA a w derbach Azji Chinki pokonały Japonki 3:1.

Reprezentacja Brazylii idzie jak burza przez finałowy turniej WGP. W kolejnym meczu pokonała zespół Kuby 3:0. Brazylijki rozpoczęły od prowadzenia 8:4. W zespole nie było w zasadzie żadnego słabego punktu. Wszystkie zawodniczki skutecznie kończyły akcje. Po bloku Thaisy na Yanelis Santos było już 14:8 dla ekipy brazylijskiej. Tą wysoką przewagę utrzymały do samego końca. Jeszcze przy stanie 18:11 o czas poprosił trener zespołu kubańskiego, lecz nie przyniosło to żadnej zmiany w grze jego podopiecznych. Po ataku Mari Brazylia wygrała 25:14.

Brazylijki wyczuły szansę na szybkie zwycięstwo i drugiego seta rozpoczęły od silnych i skutecznych ataków. Wyszły na prowadzenie 3:1, jednak dosyć szybko, przy dużym udziale Santos, Kubanki doprowadziły do stanu 6:5 dla rywalek. Dopiero od I przerwy technicznej siatkarki brazylijskie zaczęły zdobywać znaczące prowadzenie. Na II przerwę techniczną zespoły schodziły przy przewadze Brazylii 16:11. Świetne ataki Walewskiej doprowadziły do stanu 20:13 i zakończenie seta było już w zasadzie formalnością. Dodatkowo Kubanki popełniały błędy, dzięki czemu Brazylijki wygrały 25:15.



Trzeci set był jedyną w miarę wyrównaną partią. Brazylijki wprawdzie wyszły na dwupunktowe prowadzenie tuż przed I przerwą techniczną, jednak rywalki skutecznie nie pozwalały im na powiększenie tej przewagi. Dopiero po kolejnej przerwie prowadzenie Brazylijek nieco się zwiększyło. Mocne ataki Pequeno i Mari dały Brazylii wynik 19:16, a o czas poprosiły Kubanki. Mimo dosyć niewielkiego prowadzenia ekipa brazylijska doprowadziła do szczęśliwego dla siebie zakończenia seta. Ostatni punkt meczu zdobyła Walewska, a jej zespół wygrał 25:20.

Brazylia – Kuba 3:0

(25:14, 25:15, 25:20)

Składy zespołów:

Brazylia: Oliveira Walewska (7), Steinbrecher (17), Pequeno (8), Menezes T. (14), Souza (1), Castro (10), De Oliveira Fabiana (l) oraz Albuquerque, Claudino i Gonzaga

Kuba: Ruiz (8), Santos (7), Ramirez (3), Sanchez (3), Carcaces (13), Barros (4), Mesa (l) oraz Ortiz i Silie

Po meczu powiedzieli:

Roberto Guimaraes, trener reprezentacji Brazylii: Oczywiście bardzo się cieszę, że wygraliśmy to spotkanie. Nie mam jednak złudzeń odnośnie Igrzysk Olimpijskich, bowiem Grand Prix to zupełnie inna impreza. Na Igrzyskach będzie o wiele trudniej. Dlatego też nie możemy być do końca usatysfakcjonowani z wyników GP. Kubanki nie grały dziś dobrze, ale grały bez dwóch ważnych zawodniczek – Carrillo i Calderon.

Fofao, kapitan reprezentacji Brazylii: Naszą najlepszą bronią dziś była zagrywka. To był klucz do sukcesu w tym meczu. W naszej ekipie widać różnice pokoleniowe, jednak wiemy, że najważniejsza na boisku jest zespołowość. Cieszę się, że osiągnęłyśmy dziś tak dobry wynik przed jutrzejszym, ostatnim spotkaniem.

Antonio Perdomo, trener reprezentacji Kuby: Gratuluję Brazylii zwycięstwa. Brazylijki grały dziś świetnie zagrywką. Przez to nie mieliśmy ani przyjęcia, ani bloku czy ataku. To był bardzo trudny mecz dla nas.

Yumilka Ruiz, kapitan reprezentacji Kuby: Brazylia grała dziś wyśmienicie, dlatego my nie mogłyśmy się rozegrać. Chcę im pogratulować tej wygranej. Nadchodzące Igrzyska są dla mnie piątymi, w których wezmę udział. Będzie to dla mnie ważne wydarzenie, ale to w końcu tylko cześć siatkarskiego życia.


Mistrzynie Europy wyszły na parkiet z mocnym postanowieniem zrehabilitowania się za wczorajszą porażkę z Japonią i już w pierwszych minutach spotkania zadały rywalkom mocny cios. W ataku wyróżniała się Serena Ortolani. Po asie serwisowym Sary Anzanello Włoszki schodziły na pierwszą przerwę techniczną prowadząc 8:3. Po powrocie na parkiet skuteczne akcje Taismary Aguero i Jenny Barazza zwiększyły przewagę włoskiego zespołu do sześciu punktów (11:5). Reprezentacja USA zdołała nareszcie przebudzić się z transu i kolejne dwa punkty zapisała na swoje konto za sprawą krótkiej Heather Bown i ataku z lewgo skrzydła Ogonny Nnamani. Na środku powoli skrzydła zaczęła rozwijać Foluke Akinradewo, lecz Włoszki spokojnie kontrolowały sytuację. Znów skutecznie zaatakowała Ortolani i po gwizdku na drugą przerwę techniczną na tablicy pojawił się wynik 16:9. Kłopoty amerykańskiej drużyny spowodowane były głównie dużymi kłopotami z przyjęciem. Przy stanie 19:11 Anzanello wyszła zwycięsko z pojedynku na siatce z Lindsey Berg, lecz po chwili amerykańska rozgrywająca zrewanżowała się blokując Lucię Bosetti (20:12). Mimo spektakularnych wyczynów w obronie libero Stacy Sykora, reprezentacja Stanów Zjednoczonych nie mogła przełamać dominacji podopiecznych trenera Massimo Barboliniego. Ostatni punkt zdobyła Eleonora Lo Bianco (25:17).

W drugiej partii Amerykanki nadal borykały się z problemami w przyjęciu oraz nieskuteczną zagrywką. Czas wzięty przez trener „Jenny” Lang Ping przy stanie 2:6 nie przyniósł efektów. Cały czas niezawodna w ataku była Ortolani i jak w poprzednim secie na pierwszej przerwie technicznej Włoszki prowadziły już pięcioma oczkami (8:3). Po powrocie na parkiet drużyna amerykańska ruszyła do ataku. Dobra postawa Danielle Scott-Aruda oraz Akinradewo doprowadziła do wyniku 9:12 i wzbudziła zaniepokojenie trenera Barboliniego, który poprosił swoje zawodniczki do siebie. Nie zatrzymało to rozpędzonych siatkarek amerykańskich. Dzięki atakom Nnamani oraz asowi serwisowemu Logan Tom traciły do przeciwniczek już tylko dwa punkty (13:15). Blok Kimberly Glass na Ortolani przyniósł zawodniczkom USA upragniony remis (18:18). Od tej pory zawrzała wyrównana walka. Piłkę setową reprezentacji Italii dał atak Maueli Secolo, lecz Amerykanki natychmiast wyrównały. Następne dwie piłki setowe były po stronie czwartej drużyny w rankingu FIVB, ale tym razem skutecznością w obronie popisały się Włoszki. Ostatecznie o wyniku zadecydował as serwisowy Nnamani. Po pasjonującej końcówce Amerykanki zwyciężyły 28:26.

Tradycyjnie już lepiej seta rozpoczęły siatkarki włoskie i do pierwszej przerwie technicznej „odskoczyły” na cztery punkty. I ponownie po wznowieniu gry „przebudziła” się reprezentacja USA, szybko odrobiła dwa oczka (8:6) i przejęła inicjatywę. Trener Barbollini usiłował zaradzić temu wprowadzając na parkiet atakującą Francescę Piccinini. Amerykanki skutecznie blokowały ataki Aguero. Jednak zbudowanie większej utrudniała mizerna zagrywka, która nie sprawiała włoskim przyjmującym problemów i umożliwiała rozgrywającej Lo Bianco dowolne rozegranie piłki. Na drugiej przerwie technicznej zespól włoski prowadził 16:14. Wreszcie dyspozycję w ataku odnalazła Piccinini, dodała do tego as serwisowy, na środku dobrze prezentowała się Barazza i amerykański zespól tracił do rywalek już cztery punkty (21:17). W końcówce zupełnie „posypała się” gra reprezentacji USA, zwłaszcza w ataku i bez problemów set trzeci padł łupem triumfatorek zeszłorocznego Pucharu Świata 25:19.

Wyglądało, że porażka w trzeciej partii tylko zmobilizowała Amerykanki, bowiem pierwsze momenty czwartej odsłony były ich popisem. Po skutecznym bloku na Aguero prowadziły 4:1. Drużyna włoska pozbierała się szybko i na pierwszej przerwie technicznej przewaga USA stopniała do dwóch punktów (8:6). Obie drużyny świetnie grały w obronie. W ekipie amerykańskiej ciężar gry w ataku wzięła na siebie Glass, natomiast po drugiej stronie siatki zupełnie niewidoczna była Piccinini. Na drugiej przerwie technicznej reprezentacja Stanów Zjednoczonych prowadziła 16:13. Po powrocie na parkiet formą ponownie błysnęła Aguero i tablicy wyników pojawił się remis 18:18. Asem serwisowym popisała się Anzanello, Barazza zatrzymała Akinradewo, kolejny popis Aguero, błąd w ataku Amerykanek i mistrzynie Europy wyszły na prowadzenie 22:18. Końcowe minuty należały do brylującej dziś na parkiecie Aguero. Jej atak dał Włoszkom piłkę setową, blok na Tom zakończył trzeciego seta wynikiem 25:19.

Włochy – USA 3:1

(25:17, 26:28, 25:19, 25:19)

Składy zespołów:

Włochy: Anzanello (11), Aguero (17), Barazza (9), Ortolani (20), Lo Bianco (4), Bosetti (3), Cardullo (l) oraz Croce, Secolo (2) i Piccinini (9)

USA: Nnamani (18), Berg (3), Bown (1), Barboza (3), Tom (12), Akinradewo (18), Sykora (l) oraz Scott-Arruda (9), Haneef-Park, Davis i Glass (7)

Powiedzieli po meczu:

Massimo Barbolini, trener reprezentacji Włoch: Muszę pogratulować mojej drużynie dobrej gry w meczu przeciwko tak silnej drużynie, jaką jest reprezentacja USA. Chciałbym podkreślić, że ja i cała drużyna jesteśmy z Antonellą Del Core – znakomitą zawodniczką i wspaniałą osobowością, która niestety nie będzie mogła być z nami na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Wczorajszego wieczoru dotarła do nas ta wiadomość. Ma problemy, o których poinformują lekarze oraz rzecznik prasowy naszej reprezentacji. Jeśli chodzi o Simonę Gioli, to nie ma jej teraz z nami, ponieważ dostała jeszcze tydzień wolnego, aby spędzić ten czas ze swoim dzieckiem.

Eleonora Lo Bianco, kapitan reprezentacji Włoch: Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego zwycięstwa, ponieważ przyszło wreszcie po dwóch porażkach. Spoglądam z optymizmem w kierunku naszych następnych pojedynków w World Grand Prix. Na Olimpiadę musimy zbudować solidną bazę, opartą na naszych umiejętnościach technicznych.

Francesca Piccinini, atakująca: Bardzo cieszę się z naszego zwycięstwa. Nasza gra była zupełnie inna od tej, jaka prezentowaliśmy w dwóch poprzednich meczach. Również ja nie odczuwałam presji, byłam bardzo spokojna, skupiona, toteż mogłam pokazać swoje możliwości nie tylko w ataku, lecz także w obronie.

Jenny Lang Ping, trener reprezentacji USA: Myślę, że reprezentacja Italii zagrała znakomicie, szczególnie w obronie oraz bloku. Moim zdaniem nasza drużyna popełniła zbyt wiele niepotrzebnych błędów i musimy nad tym popracować, aby w przyszłości uniknąć takich sytuacji. Jestem zadowolona z postawy naszych młodych zawodniczek, szczególnie z Foluke Akinradewo, myślę, że ma ona wielki potencjał. Jednak musimy być cierpliwi i prowadzić ją ostrożnie. Nie miała jeszcze tylu treningów, aby zgrać się dostatecznie z naszą kadrą.

Lindsey Berg, rozgrywająca: Po raz kolejny rozegrałyśmy trudny mecz. Po stronie naszych korzyści możemy zapisać to, że mniej doświadczone zawodniczki w naszym zespole miały dziś szansę pokazać się i nabrać doświadczenia w spotkaniu z tak utytułowaną drużyną jak reprezentacją Włoch. Z pewnością przyda nam się to w budowaniu drużyny. Musimy starać się, aby z meczu na mecz nasza forma rosła. Mam nadzieję, ze jutro z pojedynku z reprezentacją Chin zdołamy odnieść zwycięstwo.


Mistrzynie Olimpijskie Chinki, wygrały swój pierwszy mecz Rundy Finałowej World Grand Prix pokonując w sobotni wieczór Japonię 3:1 (25:17, 28:30, 25:15, 25:21). Japonia natomiast przegrywając w stosunku 1:3, spotka się w niedzielnym meczu z drużyną nr 1 na świecie – Brazylią.

Chinki, zdobywczynie WGP w 2003 roku, rozpoczęły dobrze, prowadząc na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Atakujące gospodyń nie dawały się ciśnieniu jakie wywierał szczelny chiński blok i zdobywały kolejne punkty. Xue Ming kończyła wszystkie kontry. Japonki zeszły na przerwę na żądanie przy stanie 11:5 dla zespołu z Chin. Japońskie atakujące zmagały się, aby minąć blok i znaleźć dziurę w chińskiej obronie, gdzie dobrze radziła sobie libero Zhang Na. As serwisowy Zhou na Takahashi i potężne ataki Zhao, dały wysokie prowadzenie Chin na drugiej przerwie technicznej 16:8. Japonki nie potrafiły zrobić krzywdy przyjezdnym swoją zagrywką i oddały im wiele punktów z tego elementu. Kiedy Chinki stanęły, a ich przewaga stopniała do stanu 20:14, trener Chen wziął czas. Chinki prowadziły już 21:15 i doprowadziły tego seta do końca wygrywając 25:17.

Druga partia zaczęła się od prowadzenia Japonek, w czym duży udział miała Saori Kimura (5:2), a na 6:3 podniosła Kurihara. Japonki, po nerwowym początku wpadły w swój rytm. Kurihara rozbiła ponownie chiński blok, atakując z lewego skrzydła i wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 8:4. Takahashi miała problemy z przebiciem się przez blok przyjezdnych, co skłoniło trenera Yanagimoto do wzięcia czasu, przy trzypunktowej przewadze 10:7. Chinki nie potrafiły poradzić sobie z dobrym atakiem przeciwniczek. Myuki Kano zastapiła na boisku Takahashi, Kurihara natomiast szalała w ataku wyprowadzając swój zespół na dwupunktowe prowadzenie 19:17. Ma Yunwen zablokowała zmienniczkę Takahashi – Kano na 21:20 dla Chin. W końcowej fazie seta Chinki straciły cztery punkty z rzędu, co dało wygraną w tym secie dla Japonek, które tym samym wyrównały stan meczu na 1:1.

W trzecim secie zespół z Chin powrócił do swojej dobrej gry blokiem, dzięki czemu prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8:2. Przebiegłe ataki Feng Kun dodały kolejne oczko na tablicy wyników (9:2), co spowodowało, że Japonki zeszły na pierwszy czas w tej partii. Chinki spokojnie powiększały swoją przewagę w tej odsłonie (13:6, 16:9), doprowadzając seta do końca wynikiem 25:15.

Ostatnia partia tego spotkania to znów prowadzenie zespołu chińskiego 8:6. Wang nie dawała szans do obrony swoimi mocnymi atakami, a jej as serwisowy podniósł wynik seta na 13:9. Kiedy Chiński blok powstrzymał Kuriharę, drużyna gości prowadziła już 16:10. Japonki nie dawały jednak za wygraną i udało im się urwać kilka punktów rywalkom (15:20). Chinki spokojnie doprowadziły spotkanie do końca, wykorzystując czwartą piłkę meczową (25:21), po ataku Zhou. Co dało im zwycięstwo w tym spotkaniu 3:1.

Japonia – Chiny 1:3

(17:25, 30:28, 15:25, 21:25)

Składy:

Japonia: Kurihara (22 pkt.), Takeshita, Takahashi (2), Sugiyama (1), Araki (8), Kimura (20) oraz Sano (L), Omura (5), Sakurai, Kano (4)

Chiny: Feng (4), Yang (10), Zhou (10), Zhao (27), Xue (3), Li (2) oraz Zhang (L), Wang (14), Liu, Ma (8)

Po meczu powiedzieli:

Chen Zhonghe (trener reprezentacji Chin): Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego spotkania, ponieważ wcześniej przegrywaliśmy dobre mecze i nie mogliśmy grac swojej gry. Na swoim terenie Japonki zawsze grają dobrze, np. ich blok i wysoki atak na siatce. Dzisiejsza wygrana jest częścią naszych przygotowań, są jednak problemy, ponieważ nie potrafimy złapać naszego rytmu gry i drobnych szczegółów w naszej grze, więc musimy na d tym popracować. Odkąd Zhao Ruirui przybyła do Japonii nie była w dobrej formie i nie wiem co mogę z tym zrobić. Ale dzisiaj zagrała bardzo dobrze, na swoim poziomie. Zawsze grała dobrze przeciwko Japonii. Ma jest nową twarzą reprezentacji i ma swój własny charakter, jest wysokiej klasy zawodniczką. Mam nadzieję, że będę umiał udoskonalić jeszcze jej grę. Możliwości Chińskiej drużyny nie są jasne i stabilne, ponieważ mamy jeszcze miesiąc do Igrzysk Olimpijskich. Myślę, że moje zawodniczki mentalnie obawiają się, jak grac lepiej na Olimpiadzie. Czują ciśnienie, więc będzie to z pewnością wpływać na ich technikę gry.

Feng Kun (kapitan reprezentacji Chin): Nie jest łatwo wygrać przeciwko Japonii. Poziom ich gry idzie w górą, więc przygotowywałyśmy się bardziej w bloku i w ataku. Słabym punktem zespołu z Japonii jest brak wzrostu, a powodem dzięki któremu wygrałyśmy z tym zespołem jest fakt, ze potrafiłyśmy ustalić swój własny styl gry. Będziemy kontynuować swoje przygotowania do Igrzysk. Mogę udoskonalać grę z wszystkimi atakującymi, z większą ilością czasu do ćwiczeń oraz podczas gry. W Japonii numer 1 i numer 12 grały dziś bardzo dobrze, jednak wiemy dużo o tym zespole, ponieważ są to nasze azjatyckie rywalki.

Wang Yimei: Nasze przyjęcie było dzisiaj dobre, dobrze również zagrała Japonia, więc byliśmy świadkami bardzo dobrej gry. Przygotowywaliśmy się bardzo do spotkania z Japonią, ponieważ wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Umiejętności Japonek w ataku, jak i w przyjęciu podnoszą się. Atakowały bardzo wysoko na siatce. Będę się ciężko przygotowywać do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie i mój cel jest jasny: żeby hymn narodowy Chin został odegrany na ceremonii wręczenia medali. Jestem po kontuzji, więc muszę pracować bardzo ciężko każdego dnia przed Olimpiadą. Chcę odegrać pełną rolę w naszym zespole.

Schoichi Yanagimoto (trener reprezentacji Japonii): Styl japońskiej gry to serwis, przyjęcie i atak, ale dzisiaj nie umieliśmy tego wykonać. Nasze przyjęcie zagrywki nie było dobre w pierwszym secie. Potrzebujemy zmienić system bloku. Nie byliśmy dziś zbyt mocni na środku, więc musieliśmy grac szybkim atakiem ze skrzydeł i mieć dobrą zagrywkę i przyjęcie. Dziś Takahashi nie była w dobrej formie, więc zmieniłam ją. Dodatkowo graliśmy mecz tylko na jedno tempo. W dalszej części gry nasz poziom gry na środku spadł.

Yoshie Takeshita (kapitan reprezentacji Japonii): Popełniłyśmy dzisiaj dużo błędów. Chinki nie popełniały łatwych błędów, więc musiałyśmy się skoncentrować na tym, jak grac w swoim tempie. Było dzisiaj trudno rozgrywać na środek siatki, więc musiałam użyć skrzydeł.

Megumi Kurihara: Popełniałyśmy dzisiaj dużo błędów, także nie mogłam grac najlepiej jak potrafię, kiedy musiałyśmy utrzymać się w meczu. Zastanawiam się nad naszą dzisiejszą grą, aby przygotować się na jutro.

Zobacz również:

Wyniki i tabela turnieju finałowego World Grand Prix

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved