Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Finał WGP: Brazylia i Kuba niepokonane

Finał WGP: Brazylia i Kuba niepokonane

Trzecie zwycięstwo z rzędu w turnieju finałowym Grand Prix odniosły siatkarki Brazylii, pokonując 3:1 Chiny. Kubanki potrzebowały pięciu setów na zwycięstwo z USA. W ostatnim meczu Japonki pokonały reprezentację Włoch 3:0.

Brazylijskie siatkarki nie miały większych problemów z pokonaniem chińskich rywalek. Pierwszą partię rozpoczęły od prowadzenia 8:6 po dobrym ataku Mari Steinbrecher oraz skutecznej grze na siatce Thaisy Menezes and Walewskiej Oliveiry. Przy stanie 13:10 dla Brazylijek trener Chin wprowadził na boisko Yang Hao, która miała poprawi sytuację w bloku. Podczas II przerwy technicznej siatkarki z Ameryki Południowej prowadziły już 16:10, a po bloku Walewskiej na Zhao było 18:11. Dopiero od tego stanu zespół chiński zaczął odrabiać straty, jednak przy tak dużej przewadze przeciwniczki spokojnie doprowadziły do zwycięstwa 25:18.

Na początku kolejnej partii przyjęcie Brazylijek nieco osłabło, co pozwoliło Zhou na zdobycie asa serwisowego. Mimo to Brazylijki dobrze pracowały blokiem, a także skutecznie atakowała Paula Pequeno, po ataku której zespoły zeszły na I przerwę techniczną przy stanie 8:6. Zespół z Ameryki Południowej miał wyraźną przewagę nad rywalkami, a po skutecznej akcji Sheilli Castro prowadził już 14:9. W drugiej partii Brazylijki spisały się jeszcze lepiej niż w pierwszym secie i wygrały do 16.



Trzeci set już od pierwszych akcji był bardzo wyrównany. Mimo to podczas I przerwy technicznej minimalnie prowadziły Brazylijki 8:7. W zespole chińskim bardzo dobrze pracowała Ma Yunwen, której ataki narobiły zamieszania w bloku i obronie rywalek. Wynik jednak cały czas wahał się w okolicach remisu. Na II przerwę techniczną zespoły schodziły przy jednopunktowym prowadzeniu Azjatek. Do samego końca nie było wiadomo kto rozstrzygnie seta na swoją korzyść. Po bloku Ma na Thaisie Chinki wyszły na prowadzenie 21:19. Od tego momentu Azjatki przyspieszyły grę, wykorzystując zamieszanie w obozie rywalek. Ostatni punkt zapewnił Chinkom blok na Pequeno.

W czwartej partii Brazylijki odzyskały pewność siebie i zmusiły Chinki do pierwszego czasu już przy stanie 6:4. Mocny atak Castro dał ekipie brazylijskiej prowadzenie 13:9, a o kolejny czas poprosił trener Chinek. Mimo to rywalki utrzymywały trzy-, czteropunktowe prowadzenie. Od stanu 16:13 Brazylijki zdobyły cztery punkty pod rząd i mogły już spokojnie grac kolejne akcje. Końcówka należała do Walewskiej, która zakończyła seta wynikiem 25:18.

Brazylia – Chiny 3:1

(25:18, 25:16, 21:25, 25:18)

Składy zespołów:

Brazylia: Oliveira Walewska (16), Steinbrecher (19), Pequeno (17), Menezes T. (7), Souza (3), Castro (14), De Oliveira Fabiana (l) oraz Albuquerque, Menezes V. i Claudino (4)

Chiny: Wang Yimei (2), Feng Kun (4), Zhou Suhong (10), Zhao Ruirui (7), Xue Ming (7), Li Juan (12), Zhang Na (l) oraz Yang Hao (11), Liu Yanan, Wei Qiuyue (1) i Ma Yunwen (11)

Po meczu powiedzieli:

Jose Roberto Guimaraes, trener reprezentacji Brazylii: Jestem usatysfakcjonowany zwycięstwem oraz faktem, że moje zawodniczki zdobywały punkty w ważnych momentach. Dwa pierwsze sety zagrały bardzo dobrze, jednak w trzecim Chinki poprawiły grę i nie mogliśmy ich punktować zagrywką. Sądzę, że oba zespoły na dzień dzisiejszy są w stanie dobrze zagrać na Olimpiadzie.

Fofao, kapitan reprezentacji Brazylii: Nie popełniałyśmy żadnych błędów, dlatego mogłyśmy w pełni skoncentrować się na meczu. Dobrze grałyśmy w kontrach. W trzecim secie przestały nam wychodzić kombinacje i dlatego go przegrałyśmy.

Walewska Oliveira: Poprzednio grałyśmy z Chinkami źle i zupełnie nie w naszym stylu. Dziś już nasza gra wyglądała dobrze, odzyskałyśmy nasz poziom i styl gry, dlatego mogłyśmy wygrać.

Chen Zhonghe, trener reprezentacji Chin: Źle zaczęliśmy to spotkanie, zaś Brazylijki grały dobrze w bloku i ataku. W trzecim secie wprawdzie ulepszyliśmy nasz atak, jednak zawodniczki nie grały skutecznie przez cały mecz. Nie punktowały w momentach kiedy miały szansę zdobyć nawet kilka „oczek” pod rząd.

Feng Kun, kapitan reprezentacji Chin: Brazylia to świetna drużyna. Myślę, że po tym zwycięstwie będą jeszcze bardziej pewne siebie. My nie mogłyśmy znaleźć swojego rytmu w tym meczu, a przez niecierpliwość przegrałyśmy.

Zhou Suhong: Brazylijki grały na bardzo wysokim poziomie. My miałyśmy bardzo zły start. Podczas Igrzysk Olimpijskich będziemy grały ze świetnymi ekipami, dlatego do tej pory musimy rozwiązać ten problem.


Po przegraniu pierwszych dwóch setów (22:25, 17:25), Kubanki powróciły do dobrej gry wygrywając kolejne trzy odsłony z Amerykankami (25:18, 25:21, 15:11). Zawodniczki z Ameryki Środkowej zapisały tym samym na swoim koncie trzecie zwycięstwo w turnieju finałowym.

Kubanki rozpoczęły spotkanie od uzyskania przewagi 2:6 i zmuszenia Jenny Lang Ping do poproszenia o czas dla swojego zespołu. Do takiego wyniku w początkach partii przyczyniła się znacznie Zoila Barros, brylująca zarówno w ataku, jak i bloku. Ekipa prowadzona przez Antonio Perdomo uzyskała znaczną przewagę w grze na siatce, co niewątpliwie doprowadziło do jej prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej 8:5. Zespół amerykański powrócił na boisko odmieniony. Zawodniczki znacznie poprawiły atak wywierając tym samym presje na obronie rywala. Derby NORCECA zapewne spodobały się kibicom zgromadzonym w Jokohama Arena, bowiem obydwie drużyny zdobywały punkty efektownymi atakami oraz szybką kombinacyjną grą. Podopieczne Jenny Lang Ping swym mocnym serwisem odrzucały rywalki od siatki, one zaś nie potrafiły odwdzięczyć się tym samym. Przy stanie 19:21 trener drużyny kubańskiej poprosił swą drużynę do siebie. Po niej Logan Tom zablokowała Ramirez, a następnie Santos umieściła piłkę w polu rywalek i prowadzenie USA wzrosło do czterech punktów (19:23). Po obronie pierwszej piłki setowej przez Kubanki, otwierającą odsłonę zakończyła Tom (22:25).

Na pierwszą przerwę techniczną w partii drugiej zwycięskie schodziły Amerykanki (6:8). Słabsza zagrywka Kubanek znacznie ułatwiała zadanie przyjmującym zespołu przeciwnego, przeciwnego, co za tym idzie przewaga ekipy z Ameryki Północnej minimalnie wzrosła. Efektem tego była prośba o czas ze strony Perdomo przy stanie 11:14. Podopieczne Ping były skuteczniejsze w grze przy siatce, a ich rywalki wydawały się być zdekoncentrowane. Świetnie dysponowana Logan Tom kontynuowała swą dobrą passę na zagrywce i tylko indywidualna akcja Ruiz zdołała powstrzymać pomyślna dla Amerykanek serię. Gdy na tablicy ukazał się rezultat 13:21 Calderon została zmieniona przez Kenie Carcaces, a Ramirez próbowała poprzez swoją postawę zmobilizować swoje koleżanki do walki. Chociaż druga partia wydawała się być już przegraną Kubanki zdobyły kilka punktów z rzędu znacznie powiększając swoje morale przed kolejną częścią spotkania.

W setach poprzednich Kubanki oddały swym rywalkom aż osiemnaście punktów, podczas gdy Amerykanki tylko siedem. Podobnie jak i w secie drugim, na pierwsza przerwę techniczną to Amerykanki schodziły prowadząc, głownie dzięki dobrej pracy przy siatce Akinradewo. Po ponownym rozpoczęciu ta dwudziestoletnia zawodniczka zapisała na swoim koncie również punkt zdobyty atakiem, ale to nie pomogła i Jenny Lang Ping poprosiła swe zawodniczki na rozmowę, gdy na tablicy pojawił się wynik 13:10. Kubańska obrona znaczne zacieśniła swe szeregi, dodatkowo zacieśniając współpracę z zawodniczkami blokującymi znacznie utrudniając tym samym zdobywanie punktów Amerykankom. Dodatkowo też Kubanki powróciły do serwisu, jakim nękały swoje rywalki w poprzednich spotkaniach zwiększając presję na przyjmujących drużyny z USA. Sanchez doprowadziła do zdobycia przez swój zespół 21 punktu, a Carcaces kontynuowała dzieło rozpoczęte przez koleżankę. Ta wprowadzona w końcówce poprzedniego seta zawodniczka znacznie przyczyniła się do dużej przewagi wypracowane przez ekipę z Ameryki Środkowej. Kubanki zakończyły ta odsłonę z siedmiopunktową przewagą.

Na początku czwartego seta Kubanki wypracowały sobie przewagę prowadząc 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Sytuacja zmieniła się gdy Akinradewo zmieniła się z Danielle Scott-Arruda, a USA doprowadziło do prowadzenia 14:12. Natychmiastową reakcją na wydarzenia na boisku była prośba o czas przez Antonio Perdomo. Świetna dyspozycja Carcaces spowodowała jednak ponowne wyjście Kubanek na prowadzenie 19:16 i prośbę Ping o czas. Po przerwie Kimberly Glass zastąpiła Haneef-Park. Zmiana ta nie odmieniła gry Amerykanek, gdyż to ich rywalki po ataku Ruiz mogły cieszyć się z wyrównania wyniku meczu.

Pragnieniem Amerykanek była zapewne neutralizacja świetnie grającej dziś Carcaces. Dodatkowo dobra gra bloku kubańskiego spowodowała prowadzenie w tie-breaku 4:2 i chwilę przerwy dla Amerykanek. Przewaga uzyskana na początku przez ekipę z Ameryki Środkowej nie została przez ich rywalki zniwelowana, a przy zmianie stron wynosiła ona już trzy punkty. Podopiecznym Ping udało się jedynie prowadzić zgubną dla nich grę punkt za punkt doprowadzającą do stanu 13:10 i ponownej przerwy. Po niej Amerykanki zdobyły jeszcze jeden punkt, ale kolejne dwa oczka zapisały na swoim koncie mogące cieszyć się ze zwycięstwa Kubanki.

Kuba – USA 3:2

(22:25, 17:25, 25:18, 25:21, 15:11)

Składy zespołów:

Kuba: Ruiz (20 pkt.), Santos (9), Ramirez (12), Sanchez (7), Calderon (4), Barros (12) oraz Mesa (L), Carcaces (20), Silie

USA: Nnamani (12), Haneef-Park (16), Berg, Bown (7), Tom (15), Akinradewo (10) oraz Sykora (L), Scott-Arruda (4), Davis, Barboza, Glass

Po meczu powiedzieli:

Antonio Perdomo (trener Kuby): – To była bardzo trudny mecz. Stany Zjednoczone są zespołem bardzo dobrym technicznie oraz grającym na wysokim poziomie. Bardzo ciężko było dziś wygrać, a jeszcze trudniej utrzymać wysoką koncentrację przez całe spotkanie.

Yumilka Ruiz (kapitan Kuby): – Cieszymy się ze zwycięstwa z tak silnym przeciwnikiem, jakim są Stany Zjednoczone. W pierwszych dwóch setach nie grałyśmy tak jak byśmy tego chciały.

Jenny Lang Ping (trener USA): – To było dość ciężkie spotkanie. Kiedy nasz zespół jest pod presją popełnia błędy w bloku i obronie. Tak było szczególnie w trzecim secie. Możemy grać lepiej, ale na razie musimy jeszcze trenować.

Lindsey Berg (kapitan USA): – To był dobry mecz. Grałyśmy lepiej niż w poprzednich dwóch spotkaniach. Byłyśmy lepsze w dwóch pierwszych setach, ale później zabrakło nam trochę odwagi.


Japonki zaczęły seta ze skromną jednopunktową przewagą na pierwszej przerwie technicznej. Po ataku zawodniczki, którą Włoszki dobrze znają z gry w Vicenzy, Miyuki Takahashi na tablicy widniał wynik 8:7. W drużynie gości szybko swój dorobek punktowy poprawiała Francesca Piccinini, po drugiej stronie siatki dobrze atakowały środkowe Erika Araki i Sachiko Sugiyama. Kiedy z prawego skrzydła zaatakowała Saori Kimura, gospodynie wyszły na prowadzenie 10:7 a szkoleniowiec Włoszek poprosił o pierwszą przerwę. As serwisowy Takahashi wyprowadził Japonki na pięciopunktowe prowadzenie na drugim czasie technicznym. Po wznowieniu gry na boisku pojawiła się Manuela Secolo zastępując Lucie Bosetti a as serwisowy Guiggi zredukował różnicę punktową do trzech punktów. W tym secie to jednak gospodynie kontrolowały grę. Przy stanie 20:15 trener Barbolini znów przywołał swoje zawodniczki na trzydziestosekundową rozmowę. Po powrocie na boisko blok Włoszek sforsowała Takahashi a punkt na 22:16 zdobyła w polu zagrywki Sugiyama. Japonki miały przed sobą perspektywę pięciu piłek setowych przy stanie 24:19 ale jak się później okazało Włoszki jeszcze nie złożyły broni w tej partii. Swój punkt dołożyła Anzanello, dobrym blokiem popisała się Secolo i trener Yanagimoto wezwał swoje zawodniczki po raz drugi w krótkim odstępie czasu ponieważ gospodyniom została już tylko jedna szansa na zakończenie seta (24:23). Z pomocą przyszła Kurihara, która swoim ostrym atakiem zakończyła seta wynikiem 25:23.

W drugiej odsłonie Araki i Sugiyama wciąż naciskały na zespół włoski atakami ze środka i już na pierwszym czasie technicznym gospodynie mogły cieszyć się z trzypunktowej przewagi 8:5. Japońskie ataki sprawiały dużo problemów drużynie z Europy dzięki swej różnorodności i szybkości. Włoszki poprosiły o czas przy stanie 13:8 ale nie dało to spodziewanego efektu bo na drugim czasie technicznym Japonki prowadziły, aż 16:9. Zagrywki Włoszek nie mogły się równać z tymi, które serwowały Japonki ale ich ataki zaczęły przebijać się przez blok rywalek i zaczęły spadać w boisko. Po pięknym ataku Aguero tym razem to gospodynie poprosiły o przerwę przy stanie 19:16 bo Włoszki zaczęły łapać odpowiednie tempo gry i niwelować straty. Japonki musiały przyspieszyć i zrobiły to za sprawą Takahashi, która przebiła się przez „niebieski blok” wysyłając Włoszki na przerwę przy stanie 22:17. Chwilę później Lo Bianco powstrzymała atak Takahashi ale przewaga punktowa gospodyń wydawała się być zbyt duża. Powtórzyła się jeszcze sytuacja z pierwszej partii, Włoszki odrobiły część strat (23:21) i trener Japonii ponownie musiał poprosić o przerwę. Mocny i precyzyjny atak Kurihary dał Japonii zwycięstwo także w drugim secie.

Po dziesięciominutowej przerwie Włoszki rozpoczęły trzeciego seta z większą intensywnością. Siatkarki Japonii zdawały sobie sprawę, że to jest kluczowa część tego spotkania i wiedziały, że muszą nadążyć za drużyną Azzurrich albo zostaną w tyle. Tuż przed przerwą techniczną był remis 7:7 ale później dzięki dobrym atakom Aguero i Piccinini Włoszki wyszły na prowadzenie 9:12. Na drugim czasie technicznym ciągle prowadziły, tym razem 14:16. Chwilę później doskonałą obroną popisała się Paola Cardullo a świetnym atakiem Anzanello. Włoszki prowadziły już 17:20 ale przydarzyło im się to co Japonkom w dwóch pierwszych setach. Dały się dojść gospodyniom na 21:22 i trener Barbolini poprosił o przerwę. Sugiyama zablokowała Aguero i tym samym doprowadziła do remisu 23:23 a publiczność do euforii. Pierwszą piłkę setową dla Włoszek ponownie uratowała dla swojej drużyny Sugiyama, szalę na korzyść Japonii przechyliła Kimura a ostatni punkt zdobyła Araki blokując Aguero i tym samym zapewniła sobie i koleżankom zwycięstwo 26:24 w secie trzecim.

Japonia – Włochy 3:0

(25:23, 25:22, 26:24)

Składy zespołów:

Japonia: Kurihara Megumi(13), Takeshita Yoshie, Takahashi Miyuki(10), Sugiyama Sachiko(14), Araki Erika(8), Kimura Saori (14), Sano Yuko(l) – Sano Yuko, Omura Kanako, Kano Miyuki, Kawai Yuki

Włochy: Anzanello Sara(12), Guiggi Martina(12), Ortolani Serena(2), Piccinini Francesca(11), Lo Bianco Eleonora(2), Bosetti Lucia(1), Cardullo Paola(l) – Croce Paola, Aguero Taismary(10), Barazza Jenny, Secolo Manuela(6), Ferretti Francesca

Po meczu powiedzieli:

Shoichi Yanagimoto (trener Japonii): Kluczem do zwycięstwa było to, że byliśmy w stanie robić to co zwykle nam wychodzi. Byliśmy bardzo dobrzy w przyjęciu zagrywki i w bloku. Zdobyliśmy dużo punktów serwisami i mogliśmy grać jeden za wszystkich – wszyscy za jednego. Nie pokonaliśmy Włoch od Igrzysk Olimpijskich w 1996 roku, jestem bardzo szczęśliwy. Czuję, że moglibyśmy stworzyć Japoński styl gry.

Yoshie Takeshita (kapitan Japonii): Byłyśmy w stanie zagrać dziś bardzo dobrze, niemniej jednak mogłyśmy wygrać wyżej w dwóch pierwszych setach. Chciałabym powtórzyć to jutro, pojutrze i na Olimpiadzie.

Erika Araki: Przegrałyśmy kilka poprzednich spotkań ale dziś udało nam się zwyciężyć i jesteśmy bardzo szczęśliwe z tego powodu. Ze swojej strony chcę zapewnić, że dam z siebie wszystko w następnych spotkaniach.

Massimo Barbolini (trener Włoch): Gratulacje dla drużyny Japonii. Uważam, że dziś tylko trzeciego zagraliśmy na miarę swoich możliwości. W pierwszych dwóch setach grałyśmy dobrze tylko w końcówkach ale w oby przypadkach było już za późno na zwycięstwo. W trzecim secie Japonki zagrały lepiej w ważnych momentach i to był klucz do ich zwycięstwa. Teraz musimy zagrać dobrze dwa pozostałe spotkania ważne nie tylko dla wyniku w finale WGP ale także po to aby udowodnić sobie coś przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich. Dwie porażki z rzędu… minęło już trochę czasu od kiedy nam się to wcześniej przydarzyło. To może być ważne doświadczenie. W porównaniu z wcześniejszym meczem z Japonią w Hong Kongu (wygrana Włoch 3:0) Japonki grały bez Kurihary ale ogólnie rzecz biorąc to był zupełnie inny zespół Włoch. Który grał z zupełnie inną mentalnością. Dziś nie zagraliśmy z taką pasją, która jest niezbędna do pokonania Japonii. Uważam, że Japonia dużo dziś udowodniła zwłaszcza, że wczoraj także zagrały bardzo, bardzo dobre spotkanie przeciwko USA.

Eleonora Lo Bianco (kapitan Włoch): Gratuluję drużynie Japonii. Japonki zagrały dziś dobre spotkanie. Nie potrafiłyśmy osiągnąć takiego poziomu jak Japonia. Cierpliwość była bardzo ważna a my nie potrafiłyśmy pokazać dziś swoich umiejętności. Żałuję, że dziś przegrałyśmy ponieważ wczoraj także uległyśmy drużynie Brazylii.

Francesca Piccinini: Nie pokazałyśmy dziś swojej prawdziwej mocy. Popełniłyśmy dużo błędów i Japonia wygrała wykorzystując nasze słabości.

Zobacz również:

Wyniki i tabela turnieju finałowego Grand Prix siatkarek

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved