Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Kryzys Ligi Światowej w Polsce

Kryzys Ligi Światowej w Polsce

fot. archiwum

Przygotowująca się do igrzysk w Pekinie reprezentacja Raula Lozano dwa razy ograła Chińczyków i jest już na czele swojej grupy. Kibice, jak zwykle, nie zawiedli, ale czy wkrótce Liga Światowa ich nie znudzi?

Wszystko wskazuje na to, że siatkarze Lozano utrzymają pierwsze miejsce już do końca fazy grupowej i awansują do finału rozgrywanego pod koniec lipca w Rio de Janeiro. Mecze w Spodku nie napawają jednak optymizmem. Po raz pierwszy zagrała wreszcie niemal żelazna szóstka, do gry wrócił kontuzjowany wcześniej Michał Winiarski , ale gra Polaków stała czasami na bardzo słabiutkim poziomie. Chińczycy – zespół, który w historii siatkówki nic nie osiągnął i jest obecnie w trzeciej dziesiątce światowego rankingu, grał z wicemistrzami świata jak równy z równym. Bywały momenty, gdy z twarzy Azjatów nie schodził uśmiech. W sobotnim meczu w drugim secie goście prowadzili nawet dziesięcioma punktami! I to wszystko zaledwie miesiąc przed igrzyskami.

 

Trener Raul Lozano robił jednak dobrą minę do złej gry. – To był pozytywny weekend dla nas, nie tylko z powodu dwóch zwycięstw, ale powrotu Michała Winiarskiego – mówił Argentyńczyk. Winiarski nieźle wytrzymał dwa sety. Pokazał kilka ciekawych akcji, ale widać było, że jego forma jest jeszcze daleka od najlepszej. – On jest obecnie na pierwszym piętrze, podczas gdy reszta weszła na trzeci poziom – określił stan przygotowania swojego lidera Lozano.



 

Pozostali też grali przeciętnie. Wyrównana większość setów z Chińczykami, bliski tie-breaka mecz numer dwa cieszyły chyba tylko szalonych na punkcie siatkówki kibiców w Spodku. Polacy chcą jechać na finałowy turniej do Brazylii, mimo że może to ich kosztować problemy na igrzyskach. Tak uważa Lozano: – Wiem, że czekają nas kłopoty ze snem, z przyzwyczajaniem organizmu do zupełnie innej pory. Przed nami także kolejne męczące przeloty. Ale my jesteśmy masochistami i chcemy jechać na finał.

 

Przy okazji weekendu w Spodku niektórzy kibice i dziennikarze zaczęli zastanawiać się, czy aby Ligi Światowej w Polsce nie dotknie kryzys. Skąd ten wniosek? W Katowicach był niemal komplet widzów, którzy świetnie się bawili, rozemocjonowani, z trąbkami, tradycyjnie wymalowani na biało fani znów pokazali, że są najlepsi na świecie. Ale po raz pierwszy od wielu lat bilety były w kasach do samego końca, a dziesiątki wejściówek można było znaleźć w serwisie Allegro. Nietęgie miny mieli koniki, którzy zostali z biletami w ręku. Niektórzy kibice narzekali również, że organizacja LŚ stanęła, a działacze do zabawiania tłumu wykorzystują pomysły sprzed dziesięciu lat. W tej edycji jedynym nowym sposobem na zainteresowanie widzów było uporczywe podwyższanie decybeli w głośnikach, które zagłuszały z niebywałą siłą wszystko dookoła.

 

Organizatorzy byli wyraźnie zaskoczeni, gdy na pomeczowej konferencji chiński trener, zamiast pochwalić niesamowitą publikę – tak jak dotychczas to było w zwyczaju – obruszył się, że przez dziesięć minut nikt nie raczył mu przetłumaczyć choćby zdania z wypowiadanych obok komentarzy przez polski sztab. Tylko Raul Lozano zdawał się rozumieć chińskiego kolegę i porozumiewawczo poklepał go po ramieniu. Pozytywną zmianą było to, że w samej hali sprawdziła się testowana po raz pierwszy klimatyzacja. Nie było już znanych z poprzednich lat sauny i piekielnych upałów, a na trybunach powiało chłodem.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved