Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Dariusz Luks: Nie liczą się nazwiska, tylko zespół

Dariusz Luks: Nie liczą się nazwiska, tylko zespół

fot. archiwum

- Gdy zespół ulega zmianom, zawsze jest sporo niewiadomych. Jednak działamy tak, by nie powtórzyła się sytuacja z ostatnich lat. Wystartujemy walczyć o mistrzostwo Polski - zapowiada Dariusz Luks.

Jak pan wynalazł siatkarki ze Słowacji i Czech: Truchanovą, a wcześniej Lucie Muhlstein? Co wniosą do drużyny?

 

Dariusz Luks : – Oglądałem je podczas turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw Europy. Muhlstein to wiadomo, rozgrywająca, a więc najważniejsze jest rozprowadzanie akcji i potrafi to robić skutecznie. Truchanova natomiast bardzo dobrze przyjmuje. Ten element w naszym zespole trochę kulał. Wierzę, że Słowaczka go poprawi. Poza tym dziewczyny, które zostały w zespole, jak np. Asia Szeszko czy Magda Saad, pokażą jak wiele są warte i przyjęcie będzie u nas na wysokim poziomie.



 

Poza dwójką wymienionych, AZS pozyskał już Izabelę Żebrowską i Annę Manikowską. Co dalej? Ma być jeszcze Agata Karczmarzewska.

 

Przyjście Agaty jest praktycznie pewne. Chodzi o szczegóły w kontrakcie. Wierzę, że ta zawodniczka będzie naszym atutem.

 

To już koniec transferów? Mówiło się o kilku młodych dziewczynach.

 

Na to wygląda, że zamkniemy kadrę. Moglibyśmy pozyskać jakieś młode dziewczyny, jednak pierwszy zespół to nie miejsce na szkolenie. Drużyna, jaką stworzymy, jak sądzę, gwarantuje dobry poziom. Szkolenie jednak musi być. Chcę doprowadzić do sytuacji, gdy w AZS-ie zaczną grać wychowanki z regionu. By babcia mogła przyjść na trybuny i zobaczyć wnuczkę w akcji. Dlatego będziemy otwarci na współpracę z każdym innym ośrodkiem. Ja sam jestem do dyspozycji i mogę służyć radą, o ile ktoś jej zechce, bo sam nie będę się przecież nikomu wtrącał w szkolenie.

 

Co z Aleną Hendzel, którą interesuje się Farmutil Piła?

 

Rzeczywiście coś jest na rzeczy, jednak jestem przekonany, że Lena zostanie w Białymstoku. Jest wciąż naszą zawodniczką. Przede wszystkim dobrą siatkarką, potrzebną naszemu zespołowi. Jak sądzę, nie będzie tu nawet o co i z kim kruszyć kopii i zagra w przyszłym sezonie w AZS-ie.

 

Z pana tonu można wywnioskować, że jest pan naprawdę zadowolony z ruchów kadrowych w zespole.

 

Wiadomo, że nie jesteśmy krezusami, jak Muszynianka czy Bielsko-Biała. Jednak pozyskaliśmy takie dziewczyny, jakie chcieliśmy, a one same chcą grać u nas. Wierzę, że stworzymy tak zgrany zespół, jaki był w końcówce ostatniego sezonu. Zawsze rozmawiając z dziewczynami powtarzam, że nie liczą się w drużynie nazwiska, tylko zespół jako całość, który gra dla ludzi chcących nas dopingować i oglądać. W Białymstoku chciałbym stworzyć taką atmosferę, aby w przyszłości siatkarki same wyrażały chęć gry w naszym klubie.

 

Czyli, choć w sporcie nie można dać gwarancji, to kibice powinni być spokojni, bo wreszcie unikniemy baraży?

 

Gdy zespół ulega zmianom, zawsze jest sporo niewiadomych. Jednak działamy tak, by nie powtórzyła się sytuacja z ostatnich lat. Wystartujemy walczyć o mistrzostwo Polski i z takim nastawieniem wyjdziemy na boisko. Natomiast realnym planem jest zajęcie miejsca w przedziale 5-8, by uniknąć niepotrzebnych nerwów. Jeśli w tym sezonie osiągniemy ten poziom, trzeba potem pójść krok naprzód i zawiesić poprzeczkę wyżej. W ogóle apeluję o to, by zapomnieć o przeszłości, bo różnie w tym klubie bywało. Nie ma co żyć historią. Otwórzmy w niej nową, lepszą kartę. Marzy mi się, by drużyna, trenerzy, kibice, działacze, sponsorzy czy nawet dziennikarze tworzyli w Białymstoku siatkarską rodzinę.

 

Rozmawiał Miłosz Karbowski – Gazeta Współczesna

źródło: Gazeta Współczesna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved