Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Bratobójczy pojedynek o finały mistrzostw Europy

Bratobójczy pojedynek o finały mistrzostw Europy

Jeszcze kilkanaście lat temu Czesi i Słowacy tworzyli jeden kraj. Dzisiaj obu męskim reprezentacjom w piłce siatkowej przyjdzie stoczyć bratobójczy pojedynek o finały ME.

W dotychczasowych pięciu meczach kwalifikacyjnych w tabeli grupy A z kompletem zwycięstw przewodzą Słowacy, o jeden punkt mniej mają Czesi i to pomiędzy tymi drużynami rozstrzygnie się awans z pierwszego miejsca do przyszłorocznych finałów mistrzostw Starego Kontynentu w tureckim Izmirze. Drugiej drużynie pozostanie walka we wrześniowych barażach o ostatnie przepustki do europejskiego czempionatu.

Bliżsi awansu są podopieczni Emanuele Zaniniego, którzy przed tygodniem w malowniczo położonym pod Tatrami Popradzie pokonali 3:1 reprezentację Czech. Wtedy było to spotkanie inaugurujące pierwszy turniej kwalifikacyjny na Słowacji, a gra zarówno Czechów jak i Słowaków pozostawała wiele do życzenia. Dzisiaj, kiedy rywalizacja przeniosła się do Pilzna, obie ekipy prezentują się zupełnie inaczej. Czesi grają u siebie, na własnym parkiecie, przed własną publicznością ale także Słowacy mają swoje argumenty.



Jednym z nich jest osoba trenera. Emanuele Zanini fizycznie objął posadę szkoleniowca męskiej reprezentacji na początku maja, a po miesiącu gry w jego zespole widać pierwsze efekty włoskiej myśli szkoleniowej. Zanini wielokrotnie podkreślał, że chce w Słowakach zaszczepić mentalność zwycięzców, chce aby jego drużyna nabrała większej pewności siebie. Włoski trener to niejedyny argument przemawiający za ekipą z Doliny Wagu i Dunaju. Czesi w swoich szeregach mają takie nazwiska jak Rak, Konecny czy Marek Novotny, Słowakom wystarczy Michal Masny.

Właśnie tego nie za wysokiego rozgrywającego, boją się podopieczni Zdenka Hanika jak ognia. Masny jak większość jego kolegów z kadry jest bardzo dobrze znany rywalom. Zanim słowacki rozgrywający zdecydował się na przejście do beniaminka Polskiej Ligi Siatkówki, przez kilka sezonów czarował swoją grą nad Wełtawą. Szybka, kombinacyjna gra, mocna zagrywka oraz niezwykły instynkt w obronie, to tylko niektóre z jego licznych zalet.

Ale wróćmy do meczu… Mimo, że zarówno Czesi, jak i Słowacy zapowiadają zwycięstwo w tym spotkaniu, w ich szeregach nieustannie trwają spekulacje. Jakim wynikiem zakończy się mecz? Ile możemy stracić setów, aby pojechać w przyszłym roku do Turcji? I tutaj okazuje się, że większy komfort mają siatkarze Emanuele Zaniniego. Słowakom do awansu wystarczy porażka 2:3, Czesi, aby zając pierwsze miejsce w grupie koniecznie muszą wygrać w trzech setach. Z kolei jeśli mecz zakończy się wygraną gospodarzy pilźnieńskiego turnieju 3:1, o sprawie pierwszym miejscu w grupie decydować będą „małe punkty”.

Nastroje w obu obozach są naprawdę bojowe. – Wczoraj zagraliśmy bardzo dobry mecz z Ukrainą, także dzisiaj jestem dobrej myśli i wierzę w zwycięstwo – zapowiada w dzienniku Dnes, Zdenek Hanik. Środkowy Michal Rak liczy na pomoc czeskich kibiców – Mam nadzieję, że zjawi się dzisiaj pełna hala kibiców, liczymy na ich wsparcie w trudnych momentach. Także Słowacy, którzy są w Pilźnie bardzo dobrze znani (większość na co dzień grała lub gra w lidze czeskiej – przyp. red.) nie zamierzają „bawić się” w sentymenty. – Przyjechaliśmy to po awans, nikogo nie zamierzamy traktować ulgowo – mówi Michal Masny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Więcej artykułów z dnia :
2008-06-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved