Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Lloy Ball: Jestem szczęściarzem

Lloy Ball: Jestem szczęściarzem

Lloy Ball na boisku imponuje szybkością oraz dokładnością rozegrania. Prywatnie ujmuje szczerością i poczuciem humoru. Jest jednym z najwybitniejszych rozgrywających w dziejach siatkówki.

W marcu wygrał z Dynamem Kazań Ligę Mistrzów, a kilka dni później przedłużył z tym klubem kontrakt, mimo propozycji z Ufy za milion dolarów rocznie!

Otwarcie pan przyznaje, że przyszedł do ligi rosyjskiej tylko ze względu na duże pieniądze. Giba, który gra w Iskrze Odincowo twierdzi, że zdecydował się na grę w Superlidze ze względu na wysoki poziom rozgrywek oraz wspaniałych zawodników w lidze.



On kłamie! Giba jest moim przyjacielem i znam go bardzo dobrze, podobnie jak Jochana Schopsa i oczywiście Stanleya. Wszyscy oni wybrali ligę rosyjską ze względu na pieniądze i uważam, że nie ma nic złego w mówieniu o tym otwarcie! Przyjechałem do Rosji ze względu na wysoki kontrakt, ale niedawno przedłużyłem umowę z tym klubem na kolejny sezon, ponieważ mamy silną drużynę i stanowimy zgrany kolektyw także poza boiskiem. Gdybym nienawidził Kazania i nie lubił moich kolegów z drużyny – nie zostałbym tam ani minuty dłużej. Ale po raz kolejny jestem szczęściarzem. Ta drużyna jest niesamowita! Wszyscy jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. W tym roku mojej rodziny nie ma ze mną w Kazaniu, więc każdego wieczoru Tietiuchin, albo Bogomołow dzwonią do mnie i zapraszają do siebie na obiad. Starają się, abym czuł się w Kazaniu jak w domu. Gdy już się spotkamy, to zawsze jest mnóstwo śmiechu i świetnie się bawimy. Atmosfera jest lepsza niż w Iraklisie, czy Modenie. Gdy wygrywamy 3:0, idziemy razem zjeść kolację albo wypić piwo, gdy przegrywamy 0:3, to… idziemy razem zjeść kolację albo wypić piwo! Wynik niczego nie zmienia. Drużyna Kazania to świetna grupa ludzi i dlatego tu zostałem. Gdybym jednak powiedział, że głównym powodem mojego przejścia z ligi greckiej do rosyjskiej nie były pieniądze – po prostu bym skłamał.

W jednym z wywiadów wyznał pan, że drużyna Stanów Zjednoczonych nie lubi Brazylii. Co chciał pan przez to powiedzieć?

Mówiąc to miałam na myśli styl gry i stosunek do brazylijskich zawodników. Szczerze mówiąc nie przepadam za większością siatkarzy Brazylii. To chyba normalne, że gdy ktoś cały czas wygrywa, to go nie lubisz. Oczywiście szanuję ich za to co osiągnęli w siatkówce, ale nie szanuję tych zawodników jako ludzi. Dla mnie jeśli jesteś dobrym zawodnikiem, to musisz to udowadniać cały czas, a ja widzę brazylijskich zawodników, którzy w reprezentacji grają fantastycznie, po czym jest sezon ligowy, w którym prezentują się fatalnie. Jest kilku brazylijskich siatkarzy, którzy są wyjątkiem od tej zasady: Giba, którego bardzo lubię i szanuję, Giovane oraz Nalbert. Do tej trójki może dołączyć Gustavo. Co prawda, nie przepadam za nim, ale darzę go szacunkiem. Tylko tę czwórkę widziałem pracującą w klubie tak ciężko, jak w reprezentacji. Pozostali Brazylijczycy idą do klubów, biorą pieniądze i odpoczywają. Po prostu im nie zależy. Dla mnie to brak profesjonalizmu.

Jak przyjęto pana w Kazaniu? Nie jest tajemnicą, że Stany Zjednoczone oraz Rosja za sobą nie przepadają.

Gdy przyjechałem do Rosji długo zastanawiałem się nad tym problemem. Doskonale jeszcze pamiętam czasy, kiedy chodziłem do szkoły w latach 80. Wówczas prezydentem był Ronald Reagan i w stosunkach międzypaństwowych panowała „zimna wojna”. Kiedy więc powiedziałem rodzinie, że podpisałem kontrakt w Kazaniu, to zaczęli się o mnie niepokoić. Tymczasem zostałem przyjęty w Rosji zaskakująco dobrze. Po trzech miesiącach zadzwoniłem do mamy i uspokoiłem ją mówiąc, że Rosjanie niczym nie różnią się od ludzi żyjących w Stanach. Zarabiają, aby utrzymać swoje rodziny i chcą wieść dobre życie podobnie jak Amerykanie. Tę pozornie nieprzyjazną atmosferę między Rosją oraz USA stworzyły dwa rządy, które walczą o pieniądze i władzę. Oczywiście nie mam pewności, co mówią o mnie Rosjanie w swoich domach, ale nigdy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś w Kazaniu krzywo na mnie spojrzał tylko z tego względu, że jestem Amerykaninem. Po wygranym spotkaniu ludzie podchodzą i gratulują. Nie zauważyłem z ich strony żadnej niechęci.

źródło: Super Volley

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved