Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Polscy siatkarze walczą o Igrzyska

Polscy siatkarze walczą o Igrzyska

W Portugalii do walki o awans na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie przystępują polscy siatkarze. Czy w Espinho zobaczymy wicemistrzów świata czy może 11. zespół w Europie? Pierwszy mecz już dziś wieczorem.

Kiedy ogłoszono skład turnieju, wszyscy w kraju odetchnęliśmy z ulgą. Wszak podopieczni Raula Lozano nie trafili na grupę z Niemcami i Kubą, gdzie polegli mistrzowie Europy Hiszpanie. W Espinho trzeba jednak też wygrać trzy mecze, bo tylko zwycięzca ma pewny start w Pekinie. Z kolei w Japonii, gdzie osiem ekip walczy o dwa miejsca (zwycięzca plus najlepszy azjatycki) wcale łatwiej by nie było, bo tam z kolei są Włosi.

Zapomnieć o Estonii



Wszystkiemu winien, oczywiście, turniej eliminacyjny do mistrzostw Europy w Tallinie, gdzie przegraliśmy z nie notowaną w rankingu FIVB Czarnogórą i zajmującą 50. miejsce Estonią. Nie dość, że do września zespół wydłużył sobie ścieżkę awansu (czekają go baraże z Belgią bądź Grecją), to na kibiców padł blady strach. W komentarzach po ostatnim meczu z Estonią Wojciech Drzyzga przytoczył internetową opinię jednego z fanów, że polscy siatkarze nie są wicemistrzami świata, tylko 11. zespołem Europy.

I coś w tym jest, bo przecież mistrzostwa odbyły się już dwa lata temu i nic znaczącego nie udało się kadrze wywalczyć. Także w finale Ligi Światowej, choć po raz drugi byliśmy organizatorem nie udało się odnieść zwycięstwa. A i ten srebrny medal dziś wydaje się jakimś „fatum”, przypadkiem przy pracy. Bo jakoś tak się składa, że w wielu dyscyplinach sportowych, także tych indywidualnych z nielicznymi wyjątkami (np. Robert Korzeniowski, Otylia Jędrzejczak czy Robert Sycz i Tomasz Kucharski) nie udaje się nam powtórzyć sukcesów. Bo na co liczyliśmy wszyscy po MŚ 2006, jak nie na złoto w mistrzostwach Europy?

Portorykański Wlazły

Dziś naszym rywalem jest Portoryko, które w światowym rankingu plasuje się zaledwie trzy miejsca oczka” (8.) niżej od Polski. Największą gwiazdą zespołu jest Hector Soto, grający w Lokomotiwie Nowosybirsk. – Nie czujemy respektu przed nikim i będziemy walczyć o zwycięstwo – zapowiadał przed turniejem. – Jeżeli wywalczymy awans, to zostaniemy narodowymi bohaterami.

Nawet nasze dwunaste miejsce w mistrzostwach świata było w kraju świętowane przez tydzień. Wyniki eliminacji do mistrzostw Europy w grupie, w której grała Polska, przyjęliśmy z dużym zaskoczeniem. Niepowodzenie wicemistrzów świata niech nikogo nie myli. Są oni w dalszym ciągu groźną drużyną, ale my nie boimy się nikogo i interesuje nas zajęcie pierwszego miejsca.

Gra zespołu jest oparta na jego atomowych atakach. W mistrzostwach świata 2006 Soto został najlepiej punktującym graczem turnieju, zdobywając 271 „oczek”, z tego 251 właśnie z ataku. Drugi na liście Ivan Miljković miał tych punktów „zaledwie” 217. Mariusz Wlazły, który spełnia identyczną rolę w zespole był siódmy, a jego konto to 16 pkt. To jednak Polacy w grupie odnieśli zwycięstwo nad rywalami 3:0(22, 22, 23). Także podczas ostatniego Pucharu Świata Soto i jego koledzy sprawili ogromną niespodziankę pokonując po raz pierwszy od 30 lat USA.

Nadzieja umiera ostatnia

Po turnieju w Estonii wszyscy gracze podkreślali, że chcą jak najszybciej zapomnieć o „wpadce” i nikt już na ten temat nie rozmawia. Ze słów z kolei trenera Lozano, który przeprosił kibiców, wynika, że nie bez wpływu na wynik było włączenie do składu wyjściowego trójki graczy, którzy nie wystąpili tydzień wcześniej w Olsztynie, a więc Łukasza Kadziewicza, Pawła Zagumnego i Michała Winiarskiego.

…Chciałem dać im szansę na złapanie rytmu meczowego. Muszą przecież gdzieś znaleźć formę na kwalifikacje olimpijskie w Portugalii. A automatyzmy lepiej wypracować w meczach o mniejszą stawkę niż w tych o czymś decydujących – powiedział w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”

Turniej w Portugalii to nie tylko trzy mecze, o Pekin, to także przyszłość tego zespołu i trenera Lozano. W jego przypadku można być w 100 procentach pewnym, że porażka w ten weekend oznacza zmianę, bo kontrakt podpisany 4 lata temu zakładał awans i walkę o medal na igrzyskach.

Ciągle wierzę, że polscy siatkarze zagrają w Pekinie – powiedział PAP mistrz olimpijski i świata Tomasz Wójtowicz. – Taki wstrząs, jaki mieli … w Tallinie… przyda im się. Najbardziej się boję jakiegoś całkowitego załamania. Wywalczenie olimpijskiego awansu jest znakomitą okazją do rehabilitacji. W Espinho przekonamy się czy zawodnicy mają charakter czy nie. Teraz trzeba wyjść i po męsku walczyć. Zdaniem Wójtowicza porażki w Tallinie na pewno wzmocnią psychikę rywali w Espinho.

Oni teraz myślą, że skoro udało się to Estończykom czy Czarnogórcom, to dlaczego nam miałoby się nie udać i pokonać wicemistrzów świata.

Mimo wpadki w Tallinie na dzisiejszy mecz bukmacherzy obstawiają 1.25 na Polskę i 3.10 na rywali. A więc: Orły do boju! I w ślady koleżanek od Bonitty!

* Autor tekstu Jacek Drozdowski

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved