Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michał Winiarski: Nie widzę u siebie chorobowych zmian

Michał Winiarski: Nie widzę u siebie chorobowych zmian

Zaczynał w Chemiku Bydgoszcz. Teraz jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji, na którego bardzo liczy Raul Lozano, a od dwóch sezonów z powodzeniem gra we włoskiej Serie A.

Marek Fabiszewski: Gratuluję złotego medalu z Itas Diatec Trentino. Czy przed sezonem Ty i zespół spodziewaliście sie takiego zakończenia rozgrywek w Serie A?

Michał Winiarski: Dziękuję. To był zupełnie inny zespół niż w ubiegłym sezonie, ale był przecież Bułgar Matej Kazijski, Serb Nikola Grbic. Chcieliśmy dojść jak najwyżej, najlepiej do strefy medalowej. W to, że możemy powalczyć o złoto uwierzyliśmy po wygraniu sezonu zasadniczego. Ta świadomość, że zajęliśmy pierwsze miejsce niosła nas bardzo. W play off nie przegraliśmy u siebie żadnego meczu, a złoto mogliśmy zdobyć już w drugim meczu na parkiecie w Piacenzie. Zabrakło odrobiny szczęścia, ale ostatnie zwycięstwo w Trydencie smakowało jeszcze bardziej.



Łukasz Kadziewicz nie miał tyle szczęścia w Sparkling Milano…

No tak, on sam miał duże kłopoty ze zdrowiem, a jego klub w sumie zbankrutował. Okazuje się, że nawet w Serie A, podobno najsilniejszej lidze na świecie, zdarzają się takie rzeczy.

Michał Winiarski po przejściu z polskiej ligi do Serie A, rok temu i teraz – możesz siebie ocenić, zmiany, postępy?

Trudno jest mi samemu siebie oceniać, ale na pewno czuję się pewniej na boisku. To był ciężki dla mnie sezon. Przez pewien czas miałem kłopoty z plecami. I gdybyśmy nie zdobyli tego złotego medalu, to pewnie bym narzekał. A tak jest wszystko OK i cieszę sie z tego bardzo.

Jesteś zewsząd komplementowany. Ale Twój menadżer, Ryszard Bosek, mówił nieraz, że Tobie akurat „woda sodowa” nie grozi.

I pewnie ma rację. Nie widzę u siebie żadnych chorobowych zmian (śmiech). Cały czas jestem tym samym chłopakiem, który jeszcze dwa lata temu grał w polskiej lidze.

A jak Ci się żyje we Włoszech, zdążyłeś już coś zwiedzić? Jak Twój włoski?

Na pewno zobaczyłem wiecej niż w pierwszym roku pobytu. Mamy z Dagmarą swoje miejsca, gdzie lubimy bywać. W moim zespole grał Kuba Bednaruk, w innych Sebastian Świderski, Marcel Gromadowski, mieliśmy ze sobą kontakt. A z językiem włoskim jest nieźle, nie mam kłopotu z dogadaniem się.

Synek Oliwier urodził się tuż przed zwycięskim półfinałem z Rosją na MŚ w Japonii. Czy rośnie z niego siatkarz?

Trudno wyczuć (śmiech). Ale jest już na tyle duży, że ciężko znosi takie chwile, gdy tatuś musi jechać na mecz lub na zgrupowanie. Nie rozumie dlaczego i wtedy płacze.

Śledziłeś we Włoszech rozgrywki w Polskiej Lidze Siatkówki? Delecta Bydgoszcz, niestety, spadła do I ligi.

Mecze oglądałem od czasu do czasu, gdy nie kolidowało to z moimi meczami. Zaglądałem też do Internetu. Byłem pewien, że Delecta się utrzyma, bo skład miała niezły. Szkoda, że stało się inaczej.

Z Serie A od razu na kadrę. Nie miałeś nawet czasu wstąpić do Bydgoszczy.

No właśnie. Marzę o tym, aby z rodziną wyjechać gdzieś na tydzień, dwa, odpocząć. Nieważne gdzie, byleby było ciepło i nad wodą…

Przed Tobą nowe wyzwania sportowe. Oprócz reprezentacji, z którą walczyć będziesz o ME i igrzyska w Pekinie, kolejny sezon w Serie A i dojdzie Liga Mistrzów.

O Lidze Mistrzów będę myślał później. Teraz kolej na reprezentację, ale trener Lozano dał mi na razie wolne. I dziękuję mu za to. Potrzebowałem chwili oddechu

Rozmawiał: Marek Fabiszewski („Express Bydgoski”)

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved