Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Podsumowanie sezonu siatkarek AZS-u Białystok

Podsumowanie sezonu siatkarek AZS-u Białystok

Siatkarki Pronaru Zeto Astwa AZS Białystok po raz drugi w historii swoich startów w ekstraklasie zajęły dziewiąte miejsce w końcowej klasyfikacji. Pozycja ta została jednak całkowicie odmiennie przyjęta w bieżącym sezonie niż w poprzednim.

Po zeszłorocznym niedosycie związanym z przedostatnim miejscem w elicie, w tym roku lokatę tę uznano za sukces.

Przez cały poprzedni sezon białostoccy kibice mieli rozbudzone apetyty na ogromny sukces. Ostatecznie akademicki „dream-team” po długich męczarniach zapewnił sobie pozostanie w LSK po wygranych barażach z krakowską Wisłą. Pomimo że władze klubu deklarowały, iż chcą przedłużyć umowy ze wszystkimi zawodniczkami i członkami sztabu szkoleniowego, z drużyny odeszli: trenerzy – Marian Kardas i Czesław Tobolski oraz zawodniczki – Marta Pluta (Centrostal Bydgoszcz), Sylwia Pycia (Muszynianka Muszyna), Elżbieta Skowrońska (Energa Gedania Gdańsk), Karolina Kosek (Wisła Kraków) i Kinga Baran (Budowlani Łódź)



Białostocka samba gorsza niż disco polo

Działacze AZS-u, z powodu długiej walki o zapewnienie sobie prawa gry w ekstraklasie na kolejny sezon, późno przystąpili do rozmów transferowych. Najlepsze zawodniczki były już wtedy zajęte. Ówcześni zarządcy postanowili wzmocnić drużynę za granicą. Ich wybór padł na Brazylię. Działacze zatrudnili trenera Osmar’a Pohl’a. On do drużyny dokoptował trzy swoje rodaczki: Sylvię Oliveirę, Isabelę Lopez oraz Larisę Brasileiro. W takim składzie drużyna przygotowywała się do sezonu. Pierwsze mecze sparingowe oraz gry w Pucharze Polski udowodniły, że z zespołem jest bardzo źle. Trener przecenił swoje umiejętności i nie był w stanie przygotować drużyny do sezonu. Ponadto Brazylijki prezentowały bardzo mizerne umiejętności na boisku. Osmar Pohl 19 września postanowił zrezygnować z funkcji szkoleniowca. Wraz z nim odeszły jego rodaczki.

Dwudziestego września obowiązki trenera, w trybie awaryjnym, przejął Czesław Tobolski. Znany szkoleniowiec postanowił rozpocząć od nowa przygotowania do sezonu. Szukał też wzmocnień. Na szczęście dla AZS-u liga z powodu udziału reprezentacji Polski w Pucharze Świata rozpoczęła się dopiero pod koniec listopada. Niestety białostoczankom nie udało się nadrobić zaległości. Transfer Tatiany Hardzeyevej też nie mógł zaspokoić wszystkich potrzeb zespołu. Akademiczki po pierwszych porażkach zostały okrzyknięte głównym kandydatem do spadku z LSK.

Cud de Lux

Po porażce w szóstej kolejce z Energią Gedanią Gdańsk zarząd klubu postanowił podziękować za pracę Czesławowi Tobolskiemu. Temu zasłużonemu szkoleniowcowi nie udało się zdobyć w pierwszych meczach sezonu ani jednego punktu. Jego miejsce zajął Dariusz Luks. Trener znany w męskiej siatkówce był absolutnym debiutantem w żeńskiej odmianie tej gry. Pracę z siatkarkami Pronaru rozpoczął od zgrupowania. Od początku wiedział, że ekipę trzeba wzmocnić tyle, że w styczniu było to już praktycznie niemożliwe. Do AZS-u ściągnięto: Katarzynę Walewander, Mariolę Wójtowicz, Martę Wrzesińską i Olgę Leżankinę. Dariusz Luks szukał optymalnego ustawienia zespołu. Jego praca nie przyniosła rezultatu od razu. W pierwszej rundzie sezonu zasadniczego ekipie z Białegostoku udało się zdobyć zaledwie 1 punkt i 5 setów. Jedyne oczko AZS uzyskał za porażkę 2:3 z MKS-em Dąbrowa Górnicza. W tamtym meczu akademiczki zaprezentowały niecodzienną taktykę na dwie libero. Dłużej nie mogły jednak w ten sposób przechytrzać przeciwniczek. Po dwóch spotkaniach w barwach AZS-u Mariola Wójtowicz opuściła drużynę z powodu urlopu macierzyńskiego.

Kiedy wydawało się, że wszystko jest przeciwko ekipie spod znaku Pronaru nastąpił cud. Białostoczanki na własnym parkiecie pewnie pokonały potentata z Piły 3:1. W ekipie z Podlasia zaczęła wyróżniać się ściągnięta w trybie awaryjnym z AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski Katarzyna Walawender. Także Dominika Koczorowska i Alena Hendzel coraz częściej udowadniały, że są jednymi z najlepszych środkowych w lidze. Poniżej dobrego, ekstraklasowego poziomu, nie schodziły również Magdalena Saad i kapitan zespołu Joanna Szeszko. Później AZS toczył jeszcze wyrównane, ale przegrane boje z BKS-em i Muszynianką. Siatkarki podbudowane postawą w tych spotkaniach wygrały cztery kolejne spotkania z drużynami z dolnej części tabeli (Centrostal 3:2, AZS AWF 3:0, Gedania 3:2, Stal 3:2). W końcówce azetesiaczki dostały jednak zadyszki i w meczu o awans do czołowej ósemki uległy 1:3 MKS-owi Dąbrowa Górnicza. Gdyby zapomnieć o pierwszej rundzie sezonu zasadniczego białostoczanki, uplasowałyby się na piątej pozycji. Jednak za błędy popełnione wcześniej ekipa musiała za karę grać w meczach o utrzymanie się w Lidze Siatkówki Kobiet. Jej wymiar był bardzo wysoki. W meczach o 9. miejsce naprzeciwko akademiczek stanął Centrostal Bydgoszcz, który przed sezonem był wymieniany jako pretendent do medali, zdaniem fachowców najmocniejsza personalnie drużyna z ekip zagrożonych spadkiem. AZS pod wodzą trenera Luks postanowił zaskakiwać po raz kolejny. Białostoczanki wygrały rywalizacje 4:2. W dwóch przegranych po 2:3 meczach azetesiaczki były tylko minimalnie gorsze. W sumie Pronar we wszystkich meczach o dziewiąte miejsce wygrał w setach 16:11 a w małych punktach 592:568.

Ostatnim rywalem w zakończonym w sobotę sezonie był wicemistrz I ligi – Wisła Kraków. Drużyny te już po raz trzeci rywalizują w ostatnich trzech sezonach o miejsce w LSK. Najpierw działacze licytowali się, kto wykupi miejsce w ekstraklasie po Dalinie Myślenice. Dwie następne potyczki miały miejsce na boisku w barażach o prawo gry w LSK. Jak dotąd za każdym razem lepsza okazywała się ekipa z Podlasia. Białostoczanki tylko przez pierwszą godzinę barażowego meczu numer 1 nie były pewne swego. Przegrywały już 0:2 i 9:13 w trzecim secie. Jednak od tego stanu przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść, nie tylko w tym spotkaniu, ale również w dwóch następnych.

Co dalej?

Działacze AZS-u zapowiadają, że wyciągnęli wnioski ze swoich eksperymentów. W nowym sezonie nie poniesie już ich fantazja. Klub jest stabilny finansowo. Jego budżet może zachęcić do gry wiele znanych w Polsce siatkarek. Po zawodniczkach do ofensywy muszą przejść prezesi. Pierwszy bój stoczą o zatrzymanie w Białymstoku Dariusza Luksa. Potem muszą walczyć o zachowanie trzonu zespołu, przede wszystkim Aleny Hendzel, Dominki Koczorowskiej, Magdaleny Saad, Joanny Szeszko i Katarzyny Walawender. Już dzisiaj wiadomo, że ekipę opuści kilka zawodniczek. Jak dotąd oficjalnie z zespołem pożegnała się Olga Palczewska. Rozgrywająca z Białorusi po wypełnieniu dwuletniego kontraktu postanowiła powiększyć rodzinę. Ponadto z kadry AZS-u odejdą: Olga Leżankina, Marta Wrzesińska i Dorota Wierkin.

Po udanym transferze z I ligi Katarzyny Walewander, działacze postanowili skupić się też na wyławianiu młodych, perspektywicznych siatkarek. Jeszcze przed wakacjami w Białymstoku ma się odbyć obóz dla kandydatek do gry w ekstraklasie. Już dzisiaj zaproszenie na niego dostało 11 starannie wyselekcjonowanych zawodniczek. Działacze nie stawiają już wygórowanych zadań przed drużyną. Prezes Antoni Prokop chce tylko, aby drużyna już nigdy więcej nie grała o utrzymanie się w LSK.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved