Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Podsumowanie sezonu Centrostalu Bydgoszcz

Podsumowanie sezonu Centrostalu Bydgoszcz

Po zakończeniu sezonu Ligi Siatkówki Kobiet pora na podsumowanie osiągnięć poszczególnych zespołów, które występowały w ekstraklasie siatkarek. Cykl artykułów zaczynamy od Centrostalu Bydgoszcz, któremu nie udało się utrzymać w najwyższej klasia rozgrywek.

Sezon 2006/2007 przyniósł rozczarowanie brakiem medalu na 25-lecie klubu. Niestety wbrew oczekiwaniom i zapowiedziom nie udało się pozyskać drugiego strategicznego sponsora, co postawiło pod dużym znakiem zapytania możliwość walki o medale. Skompletowany skład dawał jednak nadzieje na pewne miejsce w środku stawki, a może nawet i pomieszanie szyków mocniejszym zespołom z Kalisza, Bielska, Muszyny czy Piły. Na roczny rozbrat z siatkówką zdecydowała się kapitan zespołu – Ewa Kowalkowska. Odeszły także Karolina Ciaszkiewicz, Agnieszka Śrutowska i Iliana Gocheva. Trenera Piotra Makowskiego zastąpił Jacek Grabowski z Wrocławia.

Do zespołu dołączyła była reprezentantka Polski – Marta Pluta, Dominika Kuczyńska oraz reprezentantka Bułgarii, Petya Tsekova. W zespole pozostały Dominika Leśniewicz, Aleksandra Liniarska, Joanna Kuligowska, Dorota Ściurka czy Alicja Malinowska. Te zawodniczki w uzupełnieniu o bardzo zdolne, młode siatkarki, Mistrzynie Polski Juniorek z 2006 roku (Wysocka, Weder, Naczk, Łunkiewicz) miały dać dobry zespół, mogący pokusić się o niespodzianki.



Drużyna przygotowania do sezonu rozpoczęła w okrojonym składzie, gdyż Dominika Leśniewicz przebywała z kadrą Marco Bonitty na turniejach World Grand Prix, a Aleksandra Liniarska, Dorota Ściurka, Dominika Kuczyńska, Katarzyna Wysocka i Monika Naczk przygotowywały się z kadrą B do Uniwersjady w Bangkoku, z której powróciły ze złotymi medalami. Najpóźniej do zespołu dołączyła Petya Tsekova, która do Bydgoszczy przyjechała w październiku, po Mistrzostwach Europy. Sparingi przedsezonowe były bardzo potrzebne do zgrywania zespołu z nową rozgrywającą, Martą Plutą. Wraz z upływem czasu bydgoszczankom przychodziło grać z coraz trudniejszymi przeciwnikami. Mimo to bydgoszczanki dobrze się spisywały. Pogromcę znalazły dopiero w Bydgoszczy na turnieju z okazji 25-lecia klubu. Był to mistrz Niemiec, zespół SC Drezno.

Puchar Polski – eliminacje

Po sparingach i turniejach towarzyskich przyszedł czas na turnieje eliminacyjne Pucharu Polski. Pierwszy turniej odbył się w Policach, gdzie Centrostal zmierzył się z gospodyniami – Chemikiem, a także z Farmutilem Piła i MKS Muszynianką Fakro Muszyna. Do Bydgoszczy zespół wrócił z jedną wygraną. Dalej wiodło się już lepiej, turnieje w Białymstoku i Bydgoszczy zakończyły się kompletami zwycięstw, czym zespół zapewnił sobie udział w turnieju finałowym. Dobra passa skończyła się w Kaliszu na porażkach z Farmutilem i Aluprofem, ale przede wszystkim z Winiarami Kalisz. Jednak w tym przypadku nie chodziło o samą porażkę, ale o poważną kontuzję kolana Marty Pluty, która jak się okazało wykluczyła zawodniczkę z gry aż do końca sezonu. Centrostal turnieje eliminacyjne zakończył na 5. miejscu w tabeli, tuż za Aluprofem, Winiarami, Muszynianką i Farmutilem.

Puchar CEV

Pierwszym przeciwnikiem bydgoszczanek w europejskich pucharach był zespół brązowego medalisty ligi tureckiej – DYO Karsyiaki Izmir. Obok mniej znanych zawodniczek z Turcji w zespole grały Natalia Mielnikowa z Rosji, reprezentantka Słowacji – Petra Biksadska oraz bułgarska rozgrywająca Ewelina Tsvetanova. W skutek niedopatrzenia działaczy tureckiego klubu wymienione zagraniczne zawodniczki nie mogły zagrać w meczu w Bydgoszczy z powodu braku licencji. Pierwsze starcie odbyło się w hali Łuczniczka, gdzie osłabiona Karsyiaka występująca w „krajowym” składzie nie miała „nic do powiedzenia”. Centrostal grał pewnie, a przeciwnik zdobył zaledwie 40 małych punktów. Rewanż w Turcji zapowiadał się ciekawie, gdyż do składu zatwierdzone zostały Mielnikova, Biksadska i Tsvetanova. Gospodarze zapowiadali złotego seta, jednak to zawodniczki z Bydgoszczy wywiozły z Turcji cenne zwycięstwo i awans do kolejnej rundy.

Tam czekała już Minchanka Mińsk, która awansowała bez gry z powodu walkowera drużyny z Luksemburga. Bydgoszczanki w dwumeczu nie straciły nawet seta, ale w następnej rundzie czekał już znacznie poważniejszy przeciwnik – Samorodek Chabarowsk z Mistrzyniami Świata, Natalią Kulikovą i Mariną Akułową w składzie. W tym momencie rozpoczęły się problemy z powodu odległości jaką zawodniczki Centrostalu musiałyby pokonać by zagrać z Rosjankami, gdyż Chabarowsk leży nad Amurem, tuż przy granicy z… Chinami. Działacze Pałacu nie zgodzili się na wyjazd do Azji, proponując rozegranie spotkania w Moskwie, na co nie zgodził się klub z Rosji. Negocjacje nie zakończyły się powodzeniem i ostatecznie klub z Bydgoszczy zdecydował się wycofać z walki o Final Four. Żal straconej szansy na sukces, jednak sytuacja ta ukazała problem rozgrywania meczów pucharów europejskich poza Europą.

LSK – Runda zasadnicza

Dla bydgoskich kibiców sezon Ligi Siatkówki Kobiet zaczął się od… sporego szoku. Na pierwszy mecz z Energą Gedanią Gdańsk do składu zespołu, z powodu kontuzji Marty Pluty, wróciła Ewa Kowalkowska. Centrostal wygrał ten mecz po tie-breaku, stając się pierwszym liderem nowego sezonu. Bydgoszczanki początek rundy zasadniczej przeplatały z grą w Pucharze CEV, czym usprawiedliwiona była pierwsza porażka w sezonie, w Mielcu. Po zwycięstwie za 3 punkty nad AZS Pronarem Zeto Astwa Białystok można było odnieść wrażenie, że wszystko wraca do oczekiwanej od zespołu „normy”, czyli wygrywania z zespołami sklasyfikowanymi w poprzednim sezonie na miejscach 6-10. W kolejnych spotkaniach czekała bydgoszczanki bardzo ciężka przeprawa. Kolejne porażki z Winiarami Kalisz oraz Farmutilem Piła przyniosły ogromny zawód przede wszystkim z powodu stylu w jakim zostały poniesione. W związku z tym na mecz do Bielska bydgoszczanki wybierały się w złych nastrojach. Z BKS Aluprofem Bielsko-Biała „Pałacanki” zaprezentowały lepszą formę i dużą wolę walki, mimo to trzy punkty pozostały w Bielsku-Białej i na przerwę w rozgrywkach spowodowaną turniejem w Halle Centrostal miał spory materiał do przemyśleń.

Sprowadzono z Białorusi doświadczoną rozgrywającą, Swietłanę Gałkinę, rozegrane zostały sparingi, a celem na mecz z MKS Dąbrową Górniczą było tylko zwycięstwo, najlepiej jak najwyższe. Pomimo wysokiego prowadzenia w meczu, Centrostal przegrał po pięciosetowym boju, co trener Jacek Grabowski przepłacił utratą posady trenera. Zastąpił go Maciej Kosmol, dotychczas II trener zespołu i statystyk. Przegrany mecz z Muszynianką Fakro przyniósł krótkotrwałą poprawę gry, bowiem z wyjazdów do Poznania i Gdańska nie udało się przywieźć choćby jednego punktu. Po tych porażkach zarząd klubu zdecydował się wesprzeć najmłodszego trenera w lidze osobą Piotra Makowskiego. Po blisko dwóch miesiącach przerwy bydgoszczanki mogły się wreszcie cieszyć ze zwycięstwa, pokonując w Hali Łuczniczka Stal Mielec bez straty seta. Do dużej sensacji poszło tydzień później, gdy Centrostal podejmował mistrzynie Polski z Kalisza. Siatkarki Igora Prielożnego ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów jak również i wielu kibiców zeszły z parkietu pokonane, nie mogąc znaleźć sposobu na świetnie dysponowane tamtego dnia gospodynie. Wydarzenie to wlało wiele nadziei do serc kibiców z Bydgoszczy, na to, że awans do play-off zostanie osiągnięty. Niestety Centrostal znów zaczął przegrywać. Szansę miał do ostatniego meczu, już w hali Astorii. Warunek był jeden – zwycięstwo za trzy punkty z AZS AWF Poznań. Tyle punktów z Bydgoszczy wywiozły jednak akademiczki z Poznania i bydgoszczankom po raz pierwszy w historii klubu przyszło zmagać się o utrzymanie w lidze.

Finał Pucharu Polski

Zanim nastała walka o utrzymanie, do rozegrania pozostał turniej finałowy Pucharu Polski w Poznaniu. Przed turniejem doszło do kolejnej roszady na ławce trenerskiej. Piotr Makowski powrócił na stanowisko I trenera, a Maciej Kosmol został II trenerem. Bydgoszczanki, podobnie jak rok wcześniej, o miejsce w półfinale grały z MKS Muszynianką Fakro. Do rewanżu za rok poprzedni nie doszło i to Muszynianka była ponownie górą. Mecz ten mógł się kibicom podobać. Przez większość czasu trwała wyrównana gra i był to prawdopodobnie najciekawszy ćwierćfinał. Marne to było jednak pocieszenie dla zespołu i kibiców z Bydgoszczy, gdyż po turnieju w Poznaniu wielkimi krokami zbliżała się rywalizacja z AZS-em Białystok.

LSK – Baraże

Pałacanki w rywalizacji barażowej miały przewagę własnego parkietu, gdyż mimo najmniejszej liczby (czterech) zwycięstw w lidze, przy pięciu białostoczanek, dzięki włoskiemu systemowi punktacji zdobyły ostatecznie jeden punkt więcej. Początek walki o utrzymanie ułożył się niepomyślnie dla bydgoszczanek, które uległy AZS-owi Białystok, nie pokazując na dodatek zbyt wiele dobrej gry. Następny mecz odbył się na terenie rywala, gdzie bydgoszczanki zaprezentowały się lepiej, ale to wciąż wystarczyło tylko na „ugranie” jednego seta. Sytuacja Pałacu gwałtownie się pogorszyła. Weekendowe starcia w Bydgoszczy zapadną z pewnością w pamięć z powodu swojej dramaturgii. Sobotnie spotkanie mogło być decydujące, gdyż trzecie zwycięstwo siatkarek z Podlasia postawiłoby Centrostal pod ścianą. Podobnie jak podczas pierwszego meczu w rywalizacji, AZS Białystok prowadził 2:1 w setach, ale tym razem bydgoszczanki głównie za sprawą Ewy Kowalkowskiej podniosły się, doprowadziły do piątego seta i zdecydowanie go wygrały. Mecz niedzielny niczym nie ustępował w dramaturgii sobotniemu. Tym razem to Centrostal prowadził 2:1, ale przegrał czwartego seta i kibiców ponownie czekały wielkie nerwy w tiebreaku. Białostoczanki postawiły twardsze warunki i by zwyciężyć trzeba było włożyć wiele wysiłku. Bydgoszczanki wyrównały dzięki temu stan meczów barażowych na 2:2, ale czekała je najtrudniejsza misja w sezonie – wygrać pierwszy raz na wyjeździe. Jedno zwycięstwo w Białymstoku dałoby możliwość walki w siódmym meczu w Bydgoszczy. Dwa zwycięstwa dałyby utrzymanie. Ponownie bardzo ważnym dniem była sobota. Po nierównym meczu w wykonaniu Centrostalu to gospodynie zwycięskie opuszczały parkiet i od 9. miejsca w LSK dzieliła je już tylko jedna wygrana. Mecz niedzielny to kolejne emocje i wielkie nerwy. W tiebreaku tym razem to siatkarki AZS Pronaru Zeto Astwa okazały się lepsze, wygrywając tę partię 16:14 i tym samym zakończyły 16-letni byt Centrostalu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Spadek Centrostalu Bydgoszcz jest z pewnością największą sensacją sezonu. Złożyło się na to wiele czynników m.in złe przygotowanie do sezonu, spóźnione decyzje o ściągnięciu drugiej rozgrywającej po kontuzji Marty Pluty, a także ciągłe roszady trenerskie. Niewiele zabrakło Piotrowi Makowskiemu do uratowania zespołu, czasu jednak okazało się za mało. Finanse również miały duże znaczenie, brak drugiego mocnego sponsora przełożył się na niemożliwość załatania luk w składzie po odejściach Ewy Kowalkowskiej czy Karoliny Ciaszkiewicz. Ważne dla kibiców z Bydgoszczy jest to, że Centrostal zapowiedział dalsze wsparcie dla zespołu na obecnym poziomie finansowym, także miasto pomoże klubowi. Ma to zagwarantować na tyle wysoki budżet (przynajmniej taki jak w obecnym sezonie, w ekstraklasie), który pozwoli zestawić skład tak, by przygoda w I lidze trwała tylko jeden sezon.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved