Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Niech Velasco żałuje

Niech Velasco żałuje

Michał Winiarski wyrósł na zawodnika światowego formatu. A jeszcze przed rokiem jeden z najsłynniejszych trenerów świata twierdził, że „Winiar” ma zbyt wiele mankamentów, aby grać we Włoszech!

Michał Winiarski ma wszelkie „papiery”, aby zostać liderem polskiej reprezentacji. Nie Mariusz Wlazły, ale właśnie on jest w stanie poprowadzić biało-czerwonych do medalu w Pekinie. W ciągu dwóch sezonów pobytu w lidze włoskiej przeistoczył się w zawodnika kompletnego.

Tegoroczny, „polski” finał Serie A1 pomiędzy ekipami Itasu Diatec Trentino (Michał Winiarski i Jakub Bednaruk), a Coprą Piacenza (Marcel Gromadowski) przeszedł do historii. Trzecie, decydujące starcie na parkiecie w Trento – w trzech setach – wygrali gospodarze i to oni – po raz pierwszy w historii klubu – sięgnęli po „scudetto”. Co prawda „Winiar” nie zaliczy spotkania numer 3 do udanych, ale to nie zmienia globalnej tezy. Polak zdobył 8 punktów (6 atakiem przy 40% skuteczności w tym elemencie i dwa blokiem). W odbiorze zagrywki rywali spisał się słabo. 33% przyjęcia (w tym 11 perfekcyjnego) Winiarskiego to grubo poniżej normy, jaką Polak prezentował przez większą część sezonu.



Jestem bardzo dumny z syna. Teraz fajnie byłoby zobaczyć go na podium olimpijskim – mówi ojciec siatkarza, Jerzy Winiarski. – Ostatni mecz finałowy oglądaliśmy w telewizji całą rodziną. Mieliśmy jechać do Włoch, ale nie pozwoliły mi na to sprawy zawodowe. O 23.30 Michał zatelefonował do nas, był bardzo szczęśliwy. Przecież działacze stawiali przed siatkarzami cel awansu do półfinału, a oni wygrali złoto.

Ostatnie chwile przed decydującym meczem były nerwowe – przyznaje siatkarz. – Czas dłużył się niesamowicie. Od południa minęło siedem godzin, a wydawało mi się jakby to był cały tydzień. Kiedy wyszliśmy na boisko rywale naskoczyli na nas z całych sił. Serwowali jak natchnieni i przejęli inicjatywę. Na szczęście później negatywne emocje opadły i wygraliśmy w trzech setach.

Polak był w minionym sezonie podstawowym zawodnikiem trydenckiej ekipy. – Itas to zespół budowany z myślą o przyszłości, mający duże ambicje. Michał stał się tam graczem kompletnym – chwali kolegę inny czołowy zawodnik ligi włoskiej Sebastian Świderski (Lube Banca Macerata).

Statystyki ostatniego spotkania sezonu Serie A1 nie zmienią jednak faktu, iż drugi sezon pobytu „Winiara” w najlepszej siatkarskiej lidze świata przyniósł mu historyczny sukces. To nie tylko pierwsze „scudetto” w kolekcji 25-letniego reprezentanta Polski, ale w ogóle pierwszy tytuł mistrzowski polskiego siatkarza w lidze włoskiej kiedykolwiek (warto podkreślić, iż złoty medal w tym roku wywalczył również drugi siatkarz znad Wisły – Jakub Bednaruk – który był rezerwowym rozgrywającym Trentino). A przecież wielu „wielkich”, polskich siatkarzy próbowało w przeszłości wywalczyć mistrzostwo Italii. Najbliżej tego był Sebastian Świderski z Perugią w sezonie 2004/05, gdzie dotarł do finału rozgrywek, ale jemu nie udało się zdobyć „scudetto”, Sisley Treviso okazał się wtedy lepszy.

Michał Winiarski staje się zawodnikiem uniwersalnym. Szybko nadrobił wszelkie zaległości techniczne. Poprawił motorykę. Może być jednym z bohaterów tego sezonu. To obecnie poważny kandydat na lidera polskiej reprezentacji – ocenił były mistrz olimpijski i świata, Ryszard Bosek. I trudno nie zgodzić się z opinią znakomitego kiedyś siatkarza. Przyjmujący kadry Raula Lozano był w tym sezonie ligowym – mimo kontuzji pleców jaka dopadła go pod koniec ubiegłego roku – podstawowym graczem mistrza Włoch. Z powodu absencji w kilku spotkaniach Polaka nie ma w czołówce statystyk i rankingów Serie A, ale nie ulega wątpliwości, że Polak zapracował we Włoszech na status gwiazdy. Takiej jak jego koledzy z Trentino, Nikola Grbić czy Matej Kazijski. Bo tak jak on bez nich, tak i oni bez niego tego ogromnego sukcesu prawdopodobnie by nie osiągnęli. – Winiarski zbliża się do ideału przyjmującego. Niektórzy włoscy trenerzy plują sobie dzisiaj w brodę, że rok temu nie podpisali z Polakiem kontraktu. Sławny Argentyńczyk, Julio Velasco, twierdził wtedy, iż „Winiar” ma poważne mankamenty, by grać w lidze włoskiej. Teraz tego żałuje – przyznał Bosek.

źródło: Przegląd Sportowy, Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2008-05-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved