Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie sezonu Wkręt-metu Domex AZS Częstochowa

Podsumowanie sezonu Wkręt-metu Domex AZS Częstochowa

Po dwóch latach przerwy, Wkręt-met Domex AZS Częstochowa powrócił na podium mistrzostw Polski. Dość bogatą kolekcję klubowych trofeów, w mijającym sezonie 2007/08, oprócz srebrnego medalu, powiększył także Puchar Polski.

TRANSFERY

Już po ostatnim gwizdku zeszłorocznego finały, rozgorzały dyskusje na temat transferów. Zespoły prześcigiwały się w zakupach nowych zawodników, a działacze częstochowskiego AZSu milczeli. Co prawda od czasu do czasu pojawiały się plotki, ale ciągle brakowało potwierdzonych informacji, a jeśli już się pojawiały, to dotyczyły raczej odejścia zawodnika. Kibice ciągle mieli nadzieję na wzmocnienia, które… nie nadeszły.



Z końcem sezonu 2006/2007 zarząd pożegnał się z trenerem Brokkingiem, a funkcję przejął po nim Radosław Panas. Wydawało się zatem, że kompletowanie składu rozpocznie się od znalezienia do dobrego i doświadczonego trenera. Tymczasem zarząd zaufał Panasowi i pozostawił go na pełnionej do tej pory funkcji.

Z zespołem pożegnał się Bartosz Gawryszewski, który po latach spędzonych na ławce AZSu, postanowił spróbować swoich sił w Radomiu. W jego miejsce sprowadzony został z Metra Warszawa Andrzej Wrona. Z tej samej drużyny do częstochowskiego klubu trafił także Krzysztof Wierzbowski. Z klubu odszedł także Adrian Patucha, którego zastąpił Bartosz Janeczek. W nowym zespole zabrakło miejsca dla Michała Żuka, który przeniósł się do AZSu Nysa. Stawkę zamyka Wojciech Gradowski, który zdecydował się na przejście z Resovii Rzeszów.

Bardzo dobrym posunięciem okazało się także zatrudnienie Ryszarda Boska, jako dyrektora d.s. sportowych. Jak podkreślał później Panas, wyniki zespołu to w dużej mierze jego zasługa.

PUCHAR CEV

Częstochowski AZS występuje w europejskich pucharach od lat. W sezonie 2007/2008 przyszło się im zmierzyć z najlepszymi europejskimi drużynami w ramach Pucharu Cev.

Pierwszym przeciwnikiem było niemieckie evivo Duren. Niespodzianki nie było i AZS pewnie wygrał, najpierw 3:0 na wyjeździe, a następnie 3:1 na własnym parkiecie. Radość ze zwycięstwa miała jednak nie trwać długo – kolejnym przeciwnikiem AZSu miała być Iskra Odnicowo. W roli faworyta stawiano rosyjski zespół, który w swoich szeregach ma takie gwiazdy jak Giba czy Paweł Abramov. Pierwszy mecz potwierdził przypuszczenia i Iskra „zmiotła” na swoim parkiecie częstochowian, w ani jednym secie nie pozwalając na zdobycie więcej niż 20 punktów. Jeżeli przed tym meczem ktoś jeszcze wierzył w awans, po tym spotkaniu z pewnością stracił już wiarę. Najważniejsze, że nie stracili jej sami zawodnicy. „Cud w Polonii” tak można określić mecz rewanżowy. Częstochowianie najpierw zwyciężyli 3:1 w meczu, a następnie 15:13 w złotym secie. AZS pokonał Iskrę i awansował do 1/4 Pucharu Cev.

Kolejny dwumecz miał być tylko formalnością. Przeciwnikiem AZSu był mistrz Rumuni, Tomisa Constanta, w której sezon wcześniej występował Piotr Gabrych. Zawodnicy przestrzegali jednak przed lekceważeniem przeciwników … i sędziów. Pierwszy mecz AZS rozegrał na swoim parkiecie i pewnie zwyciężył 3:0. W nerwowym rewanżu w Rumunii, górą byli gospodarze, zwyciężając 3:1. O awansie ponownie zadecydować miał złoty set. Także i tym razem górą w nim byli zawodnicy częstochowskiej drużyny, zwyciężając 17:15. Wygrana dała awans do rundy Challenge, gdzie stawka została uzupełniona o 4 najlepsze drużyny, które w fazie grupowej Ligi Mistrzów nie zdołały awansować do kolejnej rundy.

Na drodze częstochowskiej drużyny stanęło belgijskie Noliko Maaseik. Zgodnie z tradycją mecz wyjazdowy AZS przegrał (3:1), zwyciężył w rewanżu (także 3:1), a awansie zadecydował złoty set. Niestety, tradycji nie stało się za dość. AZS, choć miał w górze kilka piłek meczowych, nie potrafił zakończyć spotkania. Udało się to jednak Belgom, którzy zwyciężyli 19:17, awansując tym samym do Final Four. Wygrana była na wyciągnięcie ręki i kto wie jak zakończyłby się mecz, gdyby w ostatnich akcjach kontuzji nie nabawił się znakomicie spisujący się Paweł Woicki.

PUCHAR POLSKI

Częstochowianie rozpoczęli zmagania w Pucharze Polski od turnieju finałowego w Poznaniu. W pierwszym meczu, bez najmniejszych problemów, pokonali w trzech setach Płomień Sosnowiec. Prawdziwa walka rozpoczęła się jednak dopiero w półfinale, gdzie doszło do akademickich derbów: AZS Częstochowa – AZS Olsztyn. Zespół z Warmii i Mazur nigdy nie „leżał” częstochowskiej drużynie, ale tego dnia nie wydawało się to mieć znaczenia. Zawodnicy spod Jasnej Góry byli wyraźnie w formie, czego nie można było powiedzieć o przeciwnikach. Po znakomitym meczu, częstochowianie awansowali do pierwszego od lat finału. Czekał tam na nich już zespół Jastrzębskiego Węgla, który w półfinale pokonał obrońcę trofeum – Skrę Bełchatów. W niezwykle zaciętym finale, po znakomitym meczu, częstochowianie zwyciężyli 3:1 i mogli się cieszyć z pierwszego do 10 lat Pucharu Polski. Dzięki wywalczeniu tego trofeum, w przyszłym roku AZS Częstochowa wystąpi w Lidze Mistrzów.

RUNDA ZASADNICZA

Konia z rzędem temu, kto potrafiłby poprawnie wytypować wyniki spotkań ligowych AZSu Częstochowa w sezonie 2007/2008. Zawodnicy spod Jasnej Góry przyzwyczaili już, że z najlepszymi zespołami walczą jak równy z równym, ale potrafią praktycznie oddać mecz bez walki z teoretycznie słabszym przeciwnikiem.

Wielu kibiców miało obawy co do formy zespołu. Wszyscy przeciwnicy wzmacniali się, a skład AZSu pozostał niemal niezmieniony. Obaw z pewnością nie rozwiał pierwszy mecz sezonu, w którym dopiero po tie-breaku AZS pokonał teoretycznie słabszy Jadar Sport Radom. W kolejnym spotkaniu „wszystko wróciło do normy” i częstochowianie pewnie pokonali drużynę z Warszawy. Mecz trzeciej kolejki zakończył się niespodziewanym chyba dla nikogo wynikiem – Delecta Bydgoszcz pokonała w pięciu setach AZS Częstochowa.

Po teoretycznie słabszych przeciwnikach, przyszła kolej na trzy najmocniejsze drużyny ligi. Forma z pierwszych spotkań nie napajała optymizmem, ale częstochowianie stanęli na wysokości zadania. Co prawda w meczu ze Skrą Bełchatów przegrali (2:3), ale w kolejnych już pewnie triumfowali (3:0 z AZS Olsztyn i 3:1 z Jastrzębskim Węglem). W kolejnych dwóch spotkaniach rozpędzeni częstochowianie „zmietli” z parkietu Płomień Sosnowiec i Resovię Rzeszów. Niespodzianka przytrafiła się w Kędzierzynie, gdzie miejscowy klub pokonał AZS. Do historii z pewnością przejdzie wynik drugiego seta, w którym gospodarze triumfowali do… 9! W meczach z drużynami o podobnym poziomie, częstochowianie zdobywali cenne punkty, ale na swoje nieszczęście tracili je w konfrontacjach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami.

W Częstochowie ciągle jednak liczono na dobre miejsce po rundzie zasadniczej, dlatego w meczach rewanżowych zawodnicy AZSu spisywali się już znacznie lepiej. Po trzech pewnych wygranych nad Radomiem, Warszawą i Bydgoszczą, przyszła pierwsza porażka. Było ona jednak „wliczona” w ryzyko, gdyż przeciwnikiem była Skra Bełchatów. W kolejnym spotkaniu częstochowianie pokonali po raz drugi w tym sezonie drużynę Jastrzębskiego Węgla. Sztuka ta nie udała się w spotkaniu z AZS Olsztyn, które zrewanżowało się za porażkę z pierwszej rundy. Podopieczni trenera Panasa zakończyli sezon trzema wygranymi, co dało im drugie miejsce po rundzie zasadniczej.

PLAY – OFF

Pierwszym przeciwnikiem AZSu Częstochowa był Jadar Sport Radom. Zawodnicy spod Jasnej Góry byli zdecydowanymi faworytami spotkania. Tymczasem goście sprawili im w pierwszych dwóch meczach niezwykle wiele problemów, przegrywając dopiero po tie-breakach. Na swoim parkiecie Radomianie nie byli już tak groźni i łatwo ulegli w trzech setach. Był to jedynie rozgrzewka. AZS Częstochowa, jako jedyny z półfinalistów, rozegrał jedynie trzy mecze w ćwierćfinale. Pomiędzy tymi rundami, rozegrany został finał Puchary Polski, który przyniósł częstochowianom pierwsze od 10 lat trofeum w tej imprezie. Nie dziwi zatem, że podopieczni Panasa przystąpili do walki w półfinale uskrzydleni sukcesem.

Przeciwnikiem drużyny spod Jasnej Góry był zespół Jastrzębskiego Węgla, który z pewnością chciał się zrewanżować za porażki z rundy zasadniczej i co najważniejsze za przegraną w finale Pucharu Polski. Częstochowianie udowodnili jednak, że są drużyną w tym sezonie lepszą i po pięciu meczach awansowali do finału. Tam już czekał obrońca tytułu, Skra Bełchatów. Zapowiadało się niezwykle ciekawe widowisko.

Tymczasem AZS w meczach wyjazdowych rozczarował, ulegając dwukrotnie 3:0. O wiele bardziej niż porażka, niepokoiła forma akademików, którzy po znakomitych meczach półfinałowych, zupełnie stracili formę. Trzeci i jak się później okazało ostatni mecz finału, rozegrany został w Hali Polonia. Częstochowianie udowodnili w nim, że nie przypadkiem wywalczyli w tym sezonie Puchar Polski i znaleźli się w finale ligi. Do wygranej zabrakło jednak zimnej krwi w końcówkach setów i po wygranej w tie-breaku, z czwartego z rzędu złota cieszyli się bełchatowianie.

PODSUMOWANIE

Przed sezonem wielu obserwatorów dawało szanse AZSowi w walce z Resovią o 4. miejsce. Tymczasem częstochowianie pokazali, że siatkówka to sport zespołowy. Niemal niezmienionym od 3 lat składem, trener Panas dokonał to, czego nie udało się zrobić jego bardziej doświadczonym i utytułowanym poprzednikom: Edwardowi Skorkowi i Harremu Brokkingowi. Srebrny medal mistrzostw Polski, Puchar Polski, udział w Pucharze Cev, zakończony w Challenge Round (choć awans do Final Four był blisko). Czy ten sezon można uznać za udany? Z pewnością! Nie liczą się same wyniki, ale także forma ich zdobycia. Częstochowianie pokazali w tym sezonie, że siła tkwi w drużynie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved