Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Pronar coraz bliżej utrzymania się w ekstraklasie

Pronar coraz bliżej utrzymania się w ekstraklasie

Zawodniczki Pronaru Zeto AZS Białystok po pokonaniu Centrostalu Bydgoszcz są w połowie drogi do utrzymania się w Lidze Siatkówki Kobiet. Niedługo zmierzą się z krakowską Wisłą, drugim zespołem I ligi.

Jeśli ktoś w styczniu faktycznie twierdził, że zawodniczki Pronaru Zeto Astwy AZS-u Białystok utrzymają się w ekstraklasie, był niepoprawnym optymistą. Białostoczanki dostawały baty od każdego rywala, jak leci. Trudno było w tym wszystkim znaleźć jakąś iskierkę nadziei. Początkowo nic nie dała nawet zmiana szkoleniowca – wraz z początkiem roku zespół objął Dariusz Luks. Już w pierwszym meczu nowy trener przekonał się, jak trudnego zadania się podjął. Jego podopieczne w kompromitującym stylu w trzech setach przegrały ze Stalą Mielec.

Wtedy dopiero na własnej skórze przekonałem się, ile roboty mnie czeka – wspomina Luks. – Na pewno po tamtym spotkaniu nie byłem jednak zniechęcony do pracy, gdyż ja się tak łatwo nie poddaję. Byłem załamany, ale to wpłynęło na mnie pozytywnie.



Rygorowi treningów poddały się też zawodniczki i wraz z kolejnymi meczami zaczęły tworzyć coraz lepiej rozumiejący się zespół. Chociaż pierwsze spotkanie wygrały dopiero w lutym (pokonały walczącą teraz o mistrzostwo Polski drużynę z Piły), to były nawet niezwykle blisko uniknięcia gry w barażach o utrzymanie. Ostatecznie tak się nie stało, m.in. dlatego, że w końcu nie poradziły sobie z ciążącą na nich odpowiedzialnością. W przedostatniej kolejce rundy zasadniczej przegrały we własnej sali bardzo ważne spotkanie z ekipą z Dąbrowy Górniczej i już nie zdołały opuścić ostatniego miejsca w lidze.

Gdy następnie okazało się, że w pierwszej rundzie walki o pozostanie w lidze przyjdzie białostoczankom zmierzyć się z Centrostalem Bydgoszcz, nie miały wesołych min. Rywalki to bowiem byłe mistrzynie kraju, zdobywczynie Pucharu Polski, zespół, który nieprzerwanie od 16 lat grał w krajowej elicie. Na szczęście białostockie zawodniczki się tego nie przeraziły. Skupiły się przede wszystkim na poprawie własnej gry, a trenerzy na szczegółowej analizie przeciwniczek. Wszystkie te elementy złożyły się na cztery zwycięstwa nad Centrostalem i do decydującej rundy walki o utrzymanie. Białostoczanki pokonały bydgoszczanki, gdyż okazało się, że mają bardziej wyrównany skład. Ciężar gry w poszczególnych meczach brały na siebie różne zawodniczki. W ekipie z Bydgoszczy co prawda była liderka – Ewa Kowalkowska – czy też groźna Dominika Kuczyńska, ale więcej atutów było w sumie po stronie siatkarek AZS-u.

Białostoczanki pierwszy etap walki o utrzymanie się w ekstraklasie mają za sobą. Symboliczną lampką wina uczciliśmy sukces, jakim było wyeliminowanie bydgoszczanek – mówi Rafał Prus, drugi trener akademiczek.

Białostocki zespół miał wczoraj wolne, ale od dziś rozpoczyna przygotowania do kolejnego etapu rywalizacji o „być albo nie być”.

Zapomnieć o zmęczeniu

Mecze z Centrostalem były bardzo wyczerpujące i kosztowały z pewnością sporo sił. Pierwsze mecze z Wisłą już w najbliższy weekend i trzeba szybko zregenerować siły.

Zawodniczki wczoraj przeszły odnowę biologiczną i myślę, że pod względem motorycznym nie będą odbiegać od przeciwniczek. Wisła również stoczyła zacięty bój z Gwardią Wrocław, więc zmęczenie rozłoży się na równi – tłumaczy Prus.

Być może atutem białostoczanek będzie pozytywna energia, która po dobrym wyniku sprawia, że zapomina się o zmęczeniu.

Dziewczyny poddały się ciężkiej pracy i przyszły jej efekty – stwierdza Luks, który dużą wagę przykłada do taktyki. Podczas ostatnich spotkań cały czas stał przy linii boiska z kartkami i pokazywał, na którą z rywalek należy posłać zagrywkę.

Nie mnie oceniać, jak tu wcześniej było, jeśli chodzi o taktykę, ale same dziewczyny mówią, że nie było z tym najlepiej. Zadowolony jestem z tego, że udało mi się nauczyć je pewnych kwestii. Teraz czy jedna, czy druga popełni błąd, sama podnosi rękę, bo wie, że zrobiła coś nie tak, jak powinna. Trwało to trochę długo, ale udało się – cieszy się trener.

Na pewno czujemy się szczęśliwe, ale i trochę wyczerpane ciężką walką. Jest to jednak naturalne, gdy gra toczy się o wysoką stawkę – przyznaje Dominika Koczorowska, która była najsilniejszym punktem białostockiej drużyny w ostatnich meczach. – W niedzielnej konfrontacji mi też zadrżała ręka, więc przede wszystkim należy wyeliminować nerwowość z naszych poczynań – dodaje.

Jest nad czym pracować

To nie jedyny mankament, nad którym trzeba popracować przed kolejnymi spotkaniami. Białostoczanki muszą poprawić przyjęcie i grę na siatce. Sporo do życzenia pozostawia też wzajemna współpraca na boisku. – Fakt, że przyjęcie mieliśmy gorsze, ale trzeba szukać też pozytywów – mówi Prus. – Graliśmy znacznie lepszą zagrywką, co mnie także pozytywnie zaskoczyło, bo obawialiśmy się przewagi w tym elemencie rywali. Poza tym jestem optymistą, bo nasza forma wciąż rośnie. Teraz czeka nas „operacja Wisła”, a zaczniemy od obserwacji ich ostatnich gier, na których zapis czekamy – kończy.

Teoretycznie na pewno jest to słabszy zespół od Centrostalu, ale nie możemy go lekceważyć – przestrzega Dariusz Luks przed meczami z Wisłą. – Ja swego czasu o awans do ekstraklasy męskiej walczyłem z zespołem z Radlina, byłem wtedy grającym trenerem. Wszyscy nas skazywali na porażkę, a my awansowaliśmy. Tak więc nie można przed rozpoczęciem rywalizacji zakładać, że już się utrzymaliśmy w lidze.

źródło: poranny.pl, sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved