Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Finał siatkarek jak sprzed dziewięciu lat

Finał siatkarek jak sprzed dziewięciu lat

Rozpoczęty wczoraj finał mistrzostw Polski siatkarek między zespołami Farmutilem Piła a Muszynianką Muszyna to niemal deja vu finału między Naftą Piłą a Augusto Kalisz sprzed dziewięciu lat.

W siatkówce ponoć niespodzianki zdarzają się rzadko, ale w finale 1999 r. doszło do największej w ostatnich latach. Murowanym faworytem finału było Augusto Kalisz – wspaniały wówczas zespół, nazywany wręcz wundetreamem z takimi siatkarkami jak Małgorzata Glinka, Małgorzata Niemczyk, Iwona Hołowacz, Elżbieta Kulpa czy Ewa Kowalkowska w składzie. Kaliszanki wygrały z Nafta Piła pierwszy mecz na swoim parkiecie, ale potem przegrały kolejne spotkanie w Kaliszu i … posypały się psychicznie. Nafta pokusiła się o ogromną niespodziankę, bo wygranie z Augusto trzy razy z rzędu, w tym dwa razy do zera oraz wyjście obronną ręką z tie-breaku, w którym przegrywa się już z kaliskim wunderteamem 0:6, było wielką sztuką.



Wtedy już na ławce pilskiej drużyny siedział Jerzy Matlak, a w jej składzie grała np. Agnieszka Kosmatka (wtedy Orłowska). Były też Irina Archangielska (dziś AZS AWF Poznań), Beata Strządała (dziś Aluprof Bielsko-Biała) czy niezbyt jeszcze wtedy znana Maria Liktoras.

Dysproporcja sił, możliwości, także budżetów na korzyść Augusto była tak wielka, że wynik finału odebrano jako wielką sensację. I jako głównego jej sprawcę wskazywano charyzmatycznego trenera Jerzego Matlaka. Matlak wspominał, jak w trakcie rywalizacji z Augusto przyszły do niego siatkarki i mówiły: – Trenerze, może to dziwne, ale my czujemy, że możemy to Augusto walnąć. – No to je walnijcie, do diabła! – powiedział Matlak. Od tej pory jest znany jako trener, który potrafi wykrzesać z zawodniczek grę i wyniki, których one same nie spodziewałyby się u siebie znaleźć.

Czy tegoroczna sytuacja nie jest podobna. Wunderteam mamy w Muszynie – tamtejsza Muszynianka ma znacznie większe możliwości i budżet. Matlak z siatkarkami z Piły znów występuje w roli tego, który ma utrzeć nosa faworytowi. I jest wielce prawdopodobne, że jednak to zrobi, bo przeciez Farmutil w ostatnich tygodniach ogrywa faworytów. Pokonał też w półfinale Pucharu Polski Muszyniankę. Ba, starł ją wręcz z parkietu!

Na korzyść Farmutilu przemawia euforia i psychiczny kop, który pcha ten zespół w stronę złota. Na korzyść Muszynianki przemawia zwyczajna potęga i mocny skład plus bardzo dobra forma, w jakiej Muszyna znajduje się ostatnio. Na pewno lepsza niż ta, z Pucharu Polski. To ona jest faworytem starcia, także dlatego że w rywalizacji do trzech zwycięstw ma przewage jednego meczu na własnym parkiecie.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved