Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Gwardia Wrocław beniaminkiem Plusligi Kobiet

Gwardia Wrocław beniaminkiem Plusligi Kobiet

Po dwóch przegranych spotkaniach we Wrocławiu, Wisła Kraków stanęła dziś przed ostatnią szansą zostania w grze o LSK. Po dobrym i zaciętym meczu, górą były siatkarki z Wrocławia.

Już pierwsza akcja pokazała, że będzie to niezwykle zacięte spotkanie. Paulina Olszewska atomowym atakiem z 6. strefy przełamała blok rywalek i tym samym zdobyła pierwszy punkt dla swojej drużyny. Chwilę później po długiej wymianie i wspaniałych obronach obu drużyn, punkt dla Gwardii zdobyła Agnieszka Starzyk. Oba zespoły wymieniały się efektownymi atakami i taki obraz gry trwał do wyniku 11:12 dla przyjezdnych. Wtedy to w polu zagrywki pojawiła się Bogumiła Barańska, która swoimi serwisami sprawiła ogromne problemy krakowskim przyjmującym. Piłka raz za razem lądowała bądź po przeciwnej stronie siatki, bądź tuż nad nią, co uniemożliwiało Magdalenie Śliwie skuteczne rozegranie. Trener Krzysztof Mazurek nie czekał długo na rozwój wypadków i już przy stanie 11:15 poprosił o czas. Na niewiele się do zdało, gdyż po powrocie na boisko w antenkę zaatakowała Małgorzata Sikora. Chwilę później w serwis w siatkę posłała Barańska. Wiślaczki ciągle się myliły i nic nie pomogła zmiana Żochowskiej za Sikorę, ani kolejny czas. Dopiero skuteczny atak Karoliny Surmy przyniósł Wiślaczkom 14. punkt, podczas gdy przeciwniczki miały ich na swoim koncie 20. Wydawało się wtedy, że już nic nie jest w stanie odmienić losów seta. Tymczasem trudne zagrywki Małgorzaty Sikory, które chwile wcześniej powróciła na boisko, sprawiły, że krakowianki odrobiły 3 punkty. W końcówce seta gospodynie zbliżyły się jeszcze o 2 „oczka”, ale pozwoliło to jedynie na zmniejszenie rozmiaru porażki (25:19).

Do drugiej partii obie drużyny przystąpiły bardzo spięte, ale także stremowane, co odbiło się na obrazie gry i ilościach popełnianych błędów. Szybko jednak nerwy zostały opanowane. Po stronie Wisły nie do zatrzymania były Sikora i Opalińska, a po przeciwnej stronie siatki Agnieszka Starzyk. Taka wymiana ciosów trwała do stanu 10:10, kiedy to w polu zagrywki pojawiła się Magdalena Śliwa. Serwis kapitan Wisły sprawił ogromne problemy Gwardzistkom, które nie potrafiły przeprowadzić skutecznej akcji. Krakowianki za to znakomicie spisywały się w obronie, przez co wyszły na trzypunktowe prowadzenie (13:10). Chwilę później role się odwróciły i po zagrywkach Marty Solipiwko przyjezdne odrobiły straty i doprowadziły do remisu. Po efektownym ataku Joanny Kaczor, w drużynie Wisły zapanowała nerwowa atmosfera. Dwukrotnie piłkę w aut wyrzuciła Opalińska, a chwilę później, za opóźnianie gry żółtą kartką ukarany został Krzysztof Mazurek. Trener szybko zdjął zawodniczkę z boiska, wprowadzając w jej miejsce Kingę Hatalę. Na niewiele się to zdało, gdyż gospodynie ciągle nie potrafiły poradzić sobie z zagrywkami Barańskiej. Dzięki temu Gwardzistki objęły prowadzenie 18:16. Zmobilizowało to gospodynie, które zaczęły znakomicie bronić. Niemoc w ataku podłamała skrzydła wrocławiankom, które raz za razem popełniały proste błędy. Swoją drużynę do walki starała się poderwać Kaczor, ale przyniosło to zamierzonego efektu i po efektownym ataku Katarzyny Mróz nad blokiem rywalek, Wiślaczki cieszyły się z wygranej 25:20.



Trzecia partia ponownie rozpoczęła się od błędów po obu stronach siatki, przez co gra toczyła się punkt za punkt. Wcześniej inicjatywę przejęła Wisła, która jednak efektowne ataki przeplatała prostymi błędami. Wynik oscylował wokół remisu aż do stanu 9:9, kiedy to w polu zagrywki pojawiła się Joanna Koprowska, która najpierw zaserwowała asa, a następnie kolejną zagrywką na tyle utrudniła Śliwie rozegranie, że Mroczkowska nie miała problemów z zablokowaniem Sikory. Pozwoliło to jej drużynie odskoczyć na dwa oczka, natomiast Wiślaczki straciły resztki koncentracji. Najpierw Sikora posłała atak w aut, chwilę później blok Hataly obiła Ewelina Toborek. Na nic zadały się dwa czasy, o które poprosił trener Mazurek. Jego podopieczne nie radziły sobie w żadnym elemencie, a na tablicy widniał już wynik 17:13 dla przyjezdnych. Wtedy jednak Wiślaczki przebudziły się i powróciły do gry. Tym razem kluczem do zdobycia punktów okazały się nie być efektownie wyglądające ataki, a lekkie kiwki za blok (17:16). Trener Błaszczyk starał się ratować sytuację, przerywając grę czasem na żądanie. Po bloku Kaczor na Kosek, Gwardia „odskoczyła” na trzy punkty i wydawało się, że jest już po secie (20:17). Wtedy punkt zdobyła Sikora, a chwilę później dwa asy zaserwowała Kosek, a w kolejnej akcji pomyliła się Kaczor. Na tablicy widniał wynik 21:21 i zapowiadała się ciekawa końcówka. Tak też się stało. W drużynie z Wrocławia nie do zatrzymania była wspomniana Kaczor, która skutecznie atakowała i blokowała, a po stronie Wisły znakomicie radziły sobie Hatala i Surma. Po długiej grze na przewagi, seta zakończyła Sikora.

Czwartą partię lepiej rozpoczęły gospodynie, które po ataku Mróz i Surmy oraz błędach gospodyń, prowadziły 4:2. Przyjezdne szybko jednak odrobiły straty i kibice ponownie byli świadkami walki punkt za punkt. Śliwa coraz więcej piłek posyłała do swoich środkowych, które odwdzięczały się skutecznymi atakami, natomiast po drugiej stronie siatki ponownie nie do zatrzymania były Koprowska i Kaczor. Taki obraz gry trwał do stanu 18:18, kiedy asem serwisowym popisała się Toborek. Podłamało to wyraźnie Wiślaczki, które zaczęły popełniać masę niewymuszonych błędów. Tego samego nie można powiedzieć o Gwardzistkach, które kończyły wszystkie akcje. Po ataku Mroczkowskiej, Gwardia cieszyła się z wygranej 25:21, a tym samy z tie – breaka.

Początek piątej partii należał do Gwardii, a raczej do Katarzyny Mroczkowskiej, która brylowała w ataku i bloku. Wiślaczki natomiast ciągle popełniały niewymuszone błędy. Na nic także zdały się zmiany (za Hatale – Olszewska, za Sikorę – Żochowska) i czas dla gospodyń. Przyjezdne narzuciły swój styl gry i kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku. Bardzo skutecznie krakowski blok obijała Barańska, z kolei Kaczorowska znakomicie blokowała, co przełożyło się na wysokie prowadzenie Gwardii (7:2). Krakowianki nie potrafiły się już pozbierać po nienajlepszym początku i niemal bez walki oddały seta. W nagrodę za znakomitą grę w partii, rozgrywająca Gwardii ostatnią piłkę meczu posłała do Mroczkowskiej, która obijając blok, zdobyła dla swojej drużyny 15. punkt, który dał Gwardii powrót do LSK.

Wisła po raz drugi z kolei przegrała finał I ligi i o prawo gry w LSK walczyć będzie w barażach z 9. drużyną ekstraklasy.

Wisła Kraków – Gwardia Wrocław 2:3

(19:25, 25:20, 30:28, 21:25, 7:15)

Składy:

Wisła: Kosek, Surma, Mróz, Śliwa, Opalińska, Sikora, Targosz (libero) oraz Żochowska, Hatala, Przybyło

Gwardia: Starzyk, Mroczkowska, Toborek, Koprowska, Barańska, Solipiwko, Jagiełło (libero) oraz Kaczor, Koprowska, Krzos, Kupisz, Efimienko

Stan rywalizacji: 3:0

awans: Gwardia Wrocław

Zobacz również:

Wyniki I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved