Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rostislav Chudik: Namawiają mnie sami zawodnicy

Rostislav Chudik: Namawiają mnie sami zawodnicy

Delecta Bydgoszcz pożegnała się z rozgrywkami PLS-u. Teraz przyszedł już czas na posezonowe refleksje, ale też na nowe umowy z siatkarzami. - Nie chciałbym znowu zawieść działaczy i kibiców - mówi o pozostaniu w Bydgoszczy trener Chudik.

Panie trenerze, Delecta była najsłabszym zespołem w PLS?

Tabela po rundzie zasadniczej i konfrontacja play out o dziewiąte miejsce z AZS Politechniką Warszawa wskazują, że tak było. Uważam, jednak, że nie byliśmy najsłabsi. Pokazaliśmy to w drugiej rundzie, kiedy to pokonaliśmy na wyjeździe Jadar Radom, a u siebie ZAK SA Kędzierzyn i Płomień Sosnowiec. O naszym spadku zadecydował, przede wszystkim, pierwszy tydzień listopada, kiedy to przegraliśmy, i to gładko, trzy mecze z zespołami walczącymi, tak jak my, o utrzymanie. Ale nie tylko. Do dziś nie mogę pogodzić się z walkowerem przyznanym siatkarzom ze stolicy za mecz z Resovią. Ten werdykt zepchnął nas na ostatnie miejsce. Podobna sytuacja wydarzyła się też w meczu w Olsztynie i nie było żadnych reperkusji.



Czy zgadzając się na prowadzenie bydgoskiej drużyny znał pan jej potencjał?

Wiedziałem co reprezentują moi rodacy Sopko i Cerven, słyszałem wiele dobrego o Janczaku, pozostali siatkarze byli dla mnie zagadką. Szybko jednak zorientowałem się, że w zespole brakuje wartościowych rezerw, na miarę PLS.

Na „dzień dobry” urwaliście jednak punkt Jastrzębskiemu, potem Resovii, pokonaliście sensacyjnie, i to na jego terenie, AZS Częstochowa, który później zdobył Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju.

Myślę, że rywale trochę nas zlekceważyli. Nie byliśmy też zespołem jeszcze rozpracowanym, co przy naszym ogromnym zaangażowaniu i ofiarności przyniosło takie efekty.

Co się zatem wydarzyło w listopadowy tydzień?

Pech i jeszcze raz pech, który podciął skrzydła pozostałym zawodnikom. Kontuzja Kacprzaka w meczu z Jadarem, choroba Janczaka, dołek formy Sopki i Cervena spowodowany wcześniejszą grą w reprezentacji, czy też słabsza dyspozycja Hoffmanna na rozegraniu sprawiły, że zespół zatracił wszystkie wartości, jakie prezentował w pierwszych meczach. Zawodnicy z małym, bądź żadnym stażem w PLS (Stępień, Kozioł, Dębiec, Kozłowski, Kaczmarek, Owczarz – przyp. red.) nie byli w stanie przeciwstawić się bardziej doświadczonym rywalom. Szkoda, że wcześniej nie dołączyli do zespołu Oczko i Matusiak. W barażach byliśmy równorzędnym rywalem dla AZS Politechniki, który dysponował znacznie mocniejszym składem. Gdyby byli z nami od początku sezonu, nie rozmawialibyśmy o przyczynach spadku Delecty.

Ten sezon kosztował pana sporo zdrowia. Warto było?

Nie żałuję, że podjąłem się prowadzenia bydgoskiego zespołu. W mojej 10-letniej pracy najpierw zawodniczo-trenerskiej, później trenersko-zawodniczej, a od 4 lat tylko trenerskiej, nie doznałem goryczy spadku. Owszem, w lidze słowackiej przejmowałem zespół, który zajmował ostatnie miejsce w tabeli, lecz w tym przypadku skończyło się… brązowym medalem. Tym razem się nie udało. To bardzo boli i zmusza do refleksji.

Z tego powodu dał pan sobie czas na zastanowienie, czy dalej pracować w Bydgoszczy?

Nie chciałbym ponownie zawieść działaczy, kibiców. Bydgoszcz zasługuje na Polską Ligę Siatkówki, która, co należy podkreślić, z każdym rokiem jest mocniejsza. Ten zespół, jak to określają niektórzy „znawcy” siatkówki nie był taki słaby. Pomysł z powiększeniem ligi nie był zły. Jeżeli uda się działaczom zatrzymać pierwszą szóstkę i uzupełnić skład 2-3 wartościowymi zmiennikami, to za rok Delecta może świętować powrót to elity. Chęć powrotu z Francji deklaruje Stasiu Pieczonka.

Czy od tego uzależnia pan dalsze prowadzenie zespołu?

To jeden z warunków. Jest jeszcze inny: rodzina. Życie na odległość nie jest dobrym rozwiązaniem.

Juniorzy Chemika zostali trzecią drużyną w kraju. Są w tej ekipie kandydaci do ligowego zespołu?

Trenowali już z nami przyjmujący Wojtek Kozłowski i środkowy Łukasz Owczarz. Bardzo podoba mi się atakujący Dawid Konarski oraz libero Sebastian Tylicki. Szkoda, że w minionym sezonie nie udało się pozyskać pieniędzy na występy młodzieży w drugiej lidze. Może tym razem się powiedzie. Muszą jednak wygrać finałowy turniej w Rybniku. Trzymam za nich kciuki.

Rostilava Chudika ponownie zobaczymy zatem na ławce trenerskiej Delecty?

Kusi mnie, by udowodnić swój trenerski fach, że ten zespól zasłużył na siatkarską elitę. Namawiają mnie też, co ciekawe, sami zawodnicy. Niektórzy wręcz uzależniają podpisanie kontraktu od mojej decyzji na tak. Podkreślają, że pieniądze nie są najważniejsze, liczy się również atmosfera w zespole. A my w tym sezonie tworzyliśmy zgrany kolektyw. Nie bez znaczenia jest też dobry klimat dla siatkówki, zainteresowanie ze strony kibiców, a takowe w Bydgoszczy jest.

Kiedy ostateczna decyzja?

Podejmę ją do 5 maja.

* Rozmawiał Kazimierz Fiut – Gazeta Pomorska

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved