Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Nie muszę nigdzie wyjeżdżać

Mariusz Wlazły: Nie muszę nigdzie wyjeżdżać

- To chyba niemożliwe, bym obskoczył wszystkie przewidziane latem imprezy, bez uszczerbku na zdrowiu. Już teraz mam problemy, a co dopiero będzie, kiedy zagram wszystkie eliminacje i Ligę Światową... - mówi najlepszy polski atakujący.

Jarosław Bińczyk: Kadra od tygodnia przygotowuje się do eliminacji do mistrzostw Europy i igrzysk w Pekinie bez Mariusza Wlazłego. Dlaczego?

Mariusz Wlazły: – Jestem chory, mam zapalenie gardła. W poniedziałek jadę na kontrolę do laryngologa i wtedy powinienem dołączyć do drużyny, która jest w Spale.



Za tobą bardzo ciężki sezon ligowy, a przed tobą długi i równie trudny w reprezentacji. Oprócz eliminacji jest jeszcze Liga Światowa i w perspektywie igrzyska. Znów najlepsi siatkarze nie będą mieć wakacji?

– (śmiech) Liga Światowa… Mam nadzieję, że w czasie jej trwania będę mógł zadbać o zdrowie. Najważniejsze są kwalifikacje. Przede wszystkim musimy wywalczyć sobie start w mistrzostwach Europy i w Pekinie. Temu trzeba poświęcić wszystko. Później trzeba będzie popracować nad zdrowiem, zrobić badania, przejść rehabilitację. Jak najlepiej wykorzystać czas, który pozostanie do igrzysk.

Jesteś w mało komfortowej sytuacji, bo jako jedyny w reprezentacji nie masz zmiennika. Wcześniej był nim Grzegorz Szymański, teraz zostali sami przyjmujący.

To tylko teoria. Są inni zawodnicy, którzy doskonale grają w siatkówkę i potrafią poradzić sobie jako atakujący. Na pewno nie jestem niezastąpiony… Ja też czasem mam słabszy dzień, a czasem bardzo zły. Wtedy ktoś inny będzie w stanie wypaść lepiej ode mnie.

Ale w 20-osobowej kadrze jest tylko jeden siatkarz grający po przekątnej z rozgrywającym. Wlazły.

Zapewniam, że są tacy, którzy sobie poradzą. To raczej niemożliwe, żebym obskoczył wszystkie letnie imprezy bez uszczerbku na zdrowiu. Już teraz mam problemy, a co dopiero będzie, gdy zagram wszystkie eliminacje i Ligę Światową? Nie zakładam, że coś mi się stanie, ale mogą zdarzyć się mecze, w których nie będę w stanie zagrać na wysokim poziomie. Powtarzam: może brakuje drugiego atakującego, ale są inni, którzy mają inne atuty.

Rozmawiałeś z Raulem Lozano o swojej przyszłości?

Nie za dużo, bo nie byłem w dobrej formie do rozmowy. Ledwie mogłem mówić, więc nie pogadaliśmy. Usłyszałem, żebym pojechał do domu i się wygrzał. Trener Lozano wie, że zrobię wszystko, by wytrzymać w dobrej formie do końca kwalifikacji.

Czy brak Dawida Murka jest dużym osłabieniem kadry?

Na pewno. Ale trzeba zrozumieć jego decyzję, bo ma problemy zdrowotne. Gdyby mógł, pomógłby reprezentacji, tak jak przed turniejem w Izmirze. Jest niesamowicie waleczny, ale widać, że nie był w stanie grać, dlatego zrezygnował.

A brak Szymańskiego?

Ja nie jestem od powoływania… Ale Grzesiek powinien być w kadrze. Patrzę na cały okres, kiedy grał w reprezentacji. Praktycznie nigdy nie zawiódł, bo w mistrzostwach Europy przecież wszyscy wypadli słabo. Zawsze wchodził w ważnych momentach i nie zawodził, mało tego, dużo wnosił do gry. Ale powtarzam: ja nie jestem od ustalania składu.

Po raz pierwszy od dawna w sezonie ligowym nie łapały cię skurcze. Czy wynikało to z tego, że mniej niż zwykle grałeś w klubie?

Uraz stawu skokowego wyłączył mnie z gry na długi czas. Przez cztery tygodnie praktycznie nie trenowałem, poza lekka siłownią i odbijaniem piłki. Udało mi się odpocząć. Później byłem chory i też miałem pięć dni wolnego. To był dla mnie szarpany sezon, dlatego skurcze pojawiły się później.

Znów sprawdziło się powiedzenie, że „kto ma Wlazłego, ten zdobywa mistrzostwo”.

Jest nieprawdziwe, bo jestem w Bełchatowie cztery i pół roku, a mistrzem byłem tylko czterokrotnie (śmiech). W pierwszym sezonie byliśmy na czwartym miejscu.

Przedłużyłeś o dwa lata kontrakt ze Skrą. Tymczasem Andrea Zorzi, słynny przed laty włoski siatkarz, podczas finału Ligi Mistrzów stwierdził, że się nie rozwijasz.

Każdy ma prawo do własnego zdania. Akurat na tym turnieju miałem wielkie problemy ze zdrowiem, dwa dni nie trenowałem. Nie zamierzam się tłumaczyć, bo nie obchodzi mnie, co ktoś sądzi o moim rozwoju.

Może przyczyną takiej wypowiedzi jest to, że Włosi uważają, iż tylko w ich lidze można się rozwinąć sportowo? A ty grasz w Polsce…

Być może, ale to nie jest takie pewne, bo włoska siatkówka coraz bardziej kuleje. A będzie chyba jeszcze gorzej, bo najlepsi zawodnicy idą tam, gdzie można najwięcej zarobić. Dlatego takim powodzeniem cieszy się Rosja, gdzie są kokosy. Liga włoska będzie coraz uboższa.

Wlazłego nie nęcą rosyjskie kokosy?

Nie, i nie chcę o tym mówić. Mi jest dobrze w Bełchatowie. Jest tu dobry trener, który ostatnio powiedział, że jak wrócimy z Pekinu, to dostanę wolne i będę mógł pojechać na plażę. Bardzo mi się to spodobało. Castellani to całkiem inny szkoleniowiec od tych, których dotychczas poznałem. Do wszystkiego stara się podchodzić z pozycji zawodnika, bo sam świetnie grał w siatkówkę. Oczywiście musi trzymać dyscyplinę, bo byśmy się za bardzo rozwydrzyli. Ja też (śmiech). Jego żona jest psychologiem, więc ma do nas odpowiednie podejście. Drużyna jest coraz silniejsza, klub świetnie zorganizowany, dlatego nie muszę nigdzie wyjeżdżać.

rozmawiał Jarosław Bińczyk – Gazeta Wyborcza

Całość wywiadu w Gazecie Wyborczej

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved