Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Joanna Mirek: Zagramy na luzie

Joanna Mirek: Zagramy na luzie

- Choć zrealizowałyśmy już cel, to nie składamy broni i walczymy do końca. Po to pracowałyśmy cały sezon, żeby teraz sięgnąć po złoto - mówi przed finałem LSK, Joanna Mirek.

Z takim składem jak Muszynianka mistrzostwo miałbym przyznane z urzędu – uważa Jerzy Matlak, trener Farmutilu. Dłużny nie zostaje Bogdan Serwiński. – W Pile zawodniczki nie grają za miskę ryżu – podkreśla szkoleniowiec Muszynianki.

Oba zespoły walczyły o złoto dwa lata temu. Wtedy górą była Muszynianka. – Wierzę w zespół. Jest w stanie powtórzyć tamto osiągnięcie – mówi Serwiński. – Jednak Farmutil to bardzo dobry zespół, a jego siłą jest obrona. Inna sprawa, że trener Matlak uważa, że ma zespół młodych i niedoświadczonych zawodniczek. To są jednak siatkarki o bardzo wysokich umiejętnościach.



W sezonie zasadniczym Farmutil grał w kratkę i ligę zakończył na czwartym miejscu. Przed Pucharem Polski drużyna złapała jednak wiatr w żagle i zdobyła trofeum. W półfinale wyeliminowała drużynę z Małopolski.

Od tamtej pory sporo zmieniło się także w drużynie z Muszyny. – W naszym zespole drzemie ogromny potencjał, ale wcześniej brakowało nam iskierki. Jednak już w półfinale z Winiarami pokazałyśmy ząb i radość z gry – zapewnia Joanna Mirek, która mistrzostwo Polski zdobyła zarówno z Muszynianką, jak i Farmutilem.

Rozmowa z Joanną Mirek

Piotr Jawor: Denerwuje się Pani przed finałem?

Joanna Mirek: – Oczywiście. Choć zrealizowałyśmy już cel, to nie składamy broni i walczymy do końca. Po to pracowałyśmy cały sezon, by teraz sięgnąć po złoto.

Oglądała Pani decydujący mecz Farmutil – Bielsko-Biała?

Tak, ale obojętne mi było, kto awansuje do finału. Z Bielskiem w tym roku nie wygrałyśmy, a Farmutil pokonałyśmy dwa razy w lidze, ale przegrałyśmy w Pucharze Polski. Trener Jerzy Matlak trafił z przygotowaniem, ale my też gramy trochę inaczej.

Dzięki wygranej Farmutilu macie już pewny awans do Ligi Mistrzów.

Dlatego będzie się nam łatwiej grało w finale. Nie ciąży na nas presja, więc zagramy na takim samym luzie jak rywalki.

Farmutil rzeczywiście złapał wiatr w żagle?

To bardzo dobrze poukładany zespół, połączenie doświadczenia z młodością. Gra ambitnie i z fantazją. Bardzo podoba mi się ta drużyna.

Jak Pani wspomina pracę z trenerem Matlakiem?

Pod jego wodzą grałam cztery lata. Dobrze go znam, razem zdobyliśmy dwa mistrzostwa Polski i Puchar Polski. Bardzo lubię tego szkoleniowca, choć ostro krzyczy na zawodniczki. Do tego można jednak przywyknąć.

Wybuchowy temperament Matlaka nie będzie przeszkadzał jego zawodniczkom?

One są do tego przyzwyczajone. Trener reaguje tak przez cały sezon. Zresztą zawsze powtarzał, że jak krzyczy na którąś zawodniczkę, to znaczy, że mu na niej zależy. A jeśli przestaje się nią interesować, to przestaje krzyczeć. Myślę, że dziewczynom zależy, by na nie wrzeszczał (śmiech).

A Pani często się obrywało od trenera?

Ile ja łez w domu wylałam, to wie tylko mój mąż. Nieraz mówiłam, że nie dam rady, że już nie mogę. Nigdy nie narzekałam na treningach, tylko w domu. Potem wracałam na zajęcia, dalej grałam, a trener dalej na mnie krzyczał (śmiech). No i potem zdobywaliśmy razem medale.

Trener Serwiński ma inny charakter. Podczas przerwy w meczu opowiada Wam nawet dowcipy.

Czasami stosuje niekonwencjonalne metody, ale potrafi też krzyknąć. Chyba wszyscy szkoleniowcy się denerwują. Czasami rozmawiają łagodnie, niekiedy krzyczą, a zdarza się, że wrzeszczą.

Rozmawiał: Piotr Jawor (Gazeta Wyborcza Kraków)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved