Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Strefowe podsumowanie sezonu Jadaru Radom

Strefowe podsumowanie sezonu Jadaru Radom

Z tegorocznego sezonu drużyna Jadaru Radom z pewnością nie jest zadowolona. Rok wcześniej radomianie zajęli siódmą lokatę w lidze, więc w tym razem apetyty były większe. Skończyło się jednak na zajęciu dopiero ósmego miejsca.

Przed sezonem

Po zajęciu w zeszłym sezonie siódmego miejsca, radomscy działacze zdecydowali się na spore zmiany kadrowe. Pożegnano się z Dallasem Sooniasem, Krzysztofem Makarykiem, Tomaszem Malcikiem, Arkadiuszem Terleckim oraz Krzysztofem Niedzielą. Zakontraktowany został nowy rozgrywający Piotr Lipiński, a także atakujący Marco Liefke, który miał być sporym wzmocnieniem drużyny. Przebudowano także środek bloku sprowadzając do Radomia Adama Nowika i Bartosza Gawryszewskiego. Taki skład miał gwarantować walkę o wyższe niż w poprzednim sezonie cele.



Runda zasadnicza

Już na początku ligowych rozgrywek Jadar był blisko sprawienia niespodzianki i wywiezienia trzech punktów z Częstochowy. Nie udała się jednak radomianom ta sztuka i musieli się zadowolić tylko jednym punktem. W trakcie tego spotkania kontuzji doznał Grzegorz Kokociński, ale nie był to zbyt poważny uraz, gdyż już w następnym spotkaniu, z Resovią Rzeszów, ten zawodnik pojawił się na parkiecie. Ekipie z Mazowsza nie udało się pokonać u siebie rzeszowian, ale postawili przeciwnikowi twarde warunki. W następnej kolejce mieliśmy powtórkę z historii: Jadar w meczu z ZAK S.A. Kędzierzyn zaprezentował momentami kawał niezłej siatkówki, ale ponownie nie był w stanie wywalczyć nawet punktu. Po tej przegranej rezygnację z funkcji szkoleniowca złożył Dariusz Luks. Oficjalnym powodem były względy zdrowotne, ale nieoficjalnie mówiło się, że przyczyną były słabe wyniki i przede wszystkim relacje na linii zawodnicy – trener.

Do momentu znalezienia odpowiedniego kandydata, funkcję pierwszego szkoleniowca przejął asystent Luksa, Mariusz Wiktorowicz. Jego trenerskim debiutem był mecz w Sosnowcu, który kompletnie jego podopiecznym nie wyszedł. Zdziesiątkowani kontuzjami sosnowiczanie pokonali radomian 3:1. Sytuacja Jadaru zrobiła się bardzo nieciekawa, dlatego bardzo ważny był następny pojedynek, z Politechniką Warszawską. U siebie podopieczni Mariusza Wiktorowicza gładko pokonali warszawian 3:0. Nadal jednak nie było wiadomo, kto zostanie nowym szkoleniowcem. Padały różne nazwiska, a najpoważniejszymi kandydatami wydawali się być Grzegorz Ryś oraz Czech Pavel Tresnak. Władze klubu postawiły jednak na Wojciecha Stępnia, byłego zawodnika Czarnych, który do tej pory prowadził drugoligowy zespół Jadaru. Ta zmiana wpłynęła bardzo mobilizująco na zawodników, którzy w spotkaniu w Bydgoszczy pokonali miejscową Delectę 3:0. A już w następnej kolejce miało miejsce wydarzenie, o którym mówiła przez jakiś czas cała siatkarska Polska.

Siódmego listopada do Radomia przyjechała Skra Bełchatów, która była zdecydowanym faworytem tego spotkania. Radomscy siatkarze podeszli jednak do przeciwnika bez pardonu i „sięgnęli nieba”. Wykorzystali jeden ze swoich najmocniejszych atutów, czyli zagrywkę i pokonali w tie-breaku Skrę. Niestety po tym sukcesie przyszedł czas posuchy, gdyż w następnych meczach górą byli wyżej notowani rywale. Radomianie przegrali z Jastrzębiem, AZS Olsztyn i AZS Częstochowa nie urywając im ani seta. Dodatkowo pojawiły się pogłoski, że klub jest na sprzedaż i ma zostać przeniesiony do Kielc. Wszystko to na pewno nie nastrajało zawodników zbyt optymistycznie przed arcyważnym spotkaniem z Delectą. Obie drużyny marzyły o wygranej, by oddalić od siebie widmo baraży. Górą byli goście z Bydgoszczy, którzy wygrali 3:2. Co gorsza, urazu doznał przyjmujący Jadaru, Maciej Pawliński, co wyeliminowało go z gry na dłuższy okres czasu.

Po miesięcznej przerwie spowodowanej turniejem kwalifikacyjnym reprezentacji, pierwszym przeciwnikiem radomian była Resovia Rzeszów. W meczu w Rzeszowie po raz pierwszy do wyjściowej szóstki załapał się Wojciech Żaliński, który dotychczas wchodził na zmiany. Młody zawodnik zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Od tej pory na stałe zastąpił Marco Liefke, którego forma w drugiej części sezonu nieco się obniżyła. Obie ekipy zagrały bardzo zacięte spotkanie, które wygrali gospodarze 3:2. W następnej kolejce do Radomia przyjechała ZAK S.A. Kędzierzyn. Po pełnym błędów meczu górą byli kędzierzynianie, którzy wygrali 3:1. Sytuacja Jadaru mocno się skomplikowała, zwłaszcza, że Politechnice, będącej bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, został przyznany walkower w meczu z Resovią. Radomscy działacze odwoływali się od tej decyzji, ale bezskutecznie.

Radomianom nie pozostało im nic innego, jak wygrać następne dwa mecze z bezpośrednimi rywalami o miejsce w czołowej ósemce. O ile u siebie gładko pokonali Płomień Sosnowiec 3:0, to w Warszawie musieli uznać wyższość gospodarzy, którzy pokonali ich 3:2. Kolejne spotkanie miało być rewanżem Skry Bełchatów za sensacyjną porażkę w pierwszej rundzie. Na swoim boisku bełchatowianie nie pozostawili przeciwnikom żadnych złudzeń, co do tego, kto jest lepszą ekipą. Wojciech Stępień przyznał po meczu: Skra wybiła nam siatkówkę z głów. Jego podopiecznym w tym meczu udało się uzbierać zaledwie 47 „oczek”. W kolejnym meczu Jadar zmierzył się na własnym parkiecie z Jastrzębskim Węglem. Jastrzębianie potrzebowali zaledwie trzech setów, by pokonać przeciwnika. Po tej porażce radomianie nadal nie mogli być w stu procentach pewni, czy załapią się do czołowej ósemki. Na ostatni mecz rundy zasadniczej nie jechali do Olsztyna w roli faworytów, ale wyszli na parkiet na tyle zdeterminowani, że pokonali gospodarzy 3:1. To wystarczyło, by przed play-off zająć siódme miejsce.

Puchar Polski

Przygoda radomian z Pucharem Polski zaczęła się od VI rundy tych rozgrywek. Los skojarzył ich z ekipą KS Poznań i z racji tego, że to Jadar gra klasę rozgrywkową wyżej, mecz odbył się w Radomiu. Gospodarze nie mieli większych problemów z ograniem poznaniaków i po szybkim 3:0 awansowali do Finału Pucharu Polski. Mieli jednak świadomość, że wiele na turnieju finałowym raczej nie zwojują. Jak sam powiedział Wojciech Żaliński: Wiadomo, że w Pucharze Polski jest ciężko o jakikolwiek dobry wynik, bo to jest cel dla potentatów, a my takim nie jesteśmy. Jednak to właśnie ekipa z Mazowsza stworzyła najciekawsze widowisko pierwszego dnia turnieju. W ćwierćfinale los skojarzył ją z AZS Olsztyn, który miał na świeżo w pamięci porażkę z Jadarem. Radomianie zaczęli mecz od mocnego uderzenia pokonując rywala w pierwszym secie do 15, ale w następnych partiach górą byli olsztynianie i to oni awansowali do półfinału.

Play-off

W pierwszej fazie play-off rywalem radomian była ekipa AZS Częstochowa. Radomscy siatkarze w tym sezonie już raz byli blisko sprawienia niespodzianki w hali „Polonia” i tak też było tym razem, gdyż obydwa mecze rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Górą był jednak częstochowski zespół i przed meczem w Radomiu brakowało mu już tylko jednego zwycięstwa, by awansować do półfinałów. U siebie radomianie nie byli już w stanie nawiązać wyrównanej walki z przeciwnikiem, zwłaszcza, że ze składu wypadło dwóch przyjmujących. Zabrakło kontuzjowanego Marcina Kocika i Macieja Pawlińskiego, który musiał się poddać zabiegowi artroskopii kolana. Pozostała więc gra o piąte miejsce. W następnej fazie play-off Jadarowi przyszło się zmierzyć z drużyną ZAK. S.A. Kędzierzyn, która potrzebowała zaledwie sześciu setów, by walczyć dalej o miejsce premiowane udziałem w europejskich pucharach. Tak więc na sam koniec sezonu radomianie musieli stoczyć pojedynek z Płomieniem Sosnowiec o przysłowiową pietruszkę, czyli siódmą lokatę. Pierwszy mecz odbył się w Sosnowcu i tam gospodarze zdecydowanie wygrali 3:0. W międzyczasie z drużyną pożegnał się libero, Premysl Obdrzalek, któremu władze klubu niezadowolone z poziomu gry, dały wolną rękę w poszukiwaniu nowego. Drugi mecz został rozegrany w Radomiu i o ile gospodarze zaczęli to spotkanie bardzo dobrze, to ostatecznie nie udało im się ugrać ani jednego seta. Na pewno wpływ na wynik miała kontuzja Wojciecha Żalińskiego, której doznał w drugim secie. W rezultacie Jadar zakończył rozgrywki na ósmym miejscu.

Podsumowanie

Dla zespołu, który potrafił podczas sezonu pokonać ligowych potentatów, ósme miejsce w sezonie 2007/2008 z pewnością nie jest satysfakcjonujące. Drużyna posiada spory potencjał, ale przez cały sezon grała dosyć chimerycznie, a po dobrym początku play-off nie potrafiła w dalszych meczach utrzymać wysokiego poziomu gry. Ostatecznie słaba dyspozycja w samej końcówce sezonu zatarła nieco dobre wrażenie, jako zostało po meczu z AZS Olsztyn i pierwszych spotkaniach z AZS Częstochowa.

Najmocniejszą stroną radomskiej ekipy była w tym sezonie zagrywka. Zespół zajął w klasyfikacji skuteczności zagrywki wysokie, czwarte miejsce. Jeżeli jednak przyjrzeć się uważnie statystykom i przypomnieć sobie przebieg poszczególnych meczy, to widać, że była to broń obosieczna. Podopieczni Wojciecha Stępnia potrafili tym elementem przycisnąć przeciwnika i wygrać nawet ze Skrą. Ale jeżeli danego dnia zagrywka „nie siedziała” zawodnikom, to był już kłopot. Spośród dziesięciu ekip ekstraklasy, to właśnie oni najwięcej punktów stracili psując serwis. Nieźle też było u radomian ze skutecznością ataku, która wynosiła średnio 50% . Inne elementy siatkarskiego rzemiosła w wykonaniu tej drużyny wyglądały już gorzej.

W Radomiu kibice głośno mówią o tym, że z zespołem pożegna się większość zawodników. Ile w tym jest prawdy, zapewne przekonamy się już niedługo. Jedno jest natomiast pewne. Pomimo krążących plotek, PLS nadal będzie w mieście nad rzeką Mleczną. Radomskim kibicom pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie drużyna ustabilizuje swoją formę i pokaże, że ósme miejsce jest zdecydowanie poniżej jej ambicji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved