Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > LSK: Farmutil Piła w finale

LSK: Farmutil Piła w finale

Po sukcesie w Pucharze Polski, w środę Farmutil awansował do finału LSK. Powtórzył sukces sprzed roku. Pilanki o złoto będą walczyć z Muszynianką.

Już godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego, bielska hala była praktycznie wypełniona po brzegi. Zainteresowanie decydującym spotkaniem półfinałowym Ligi Siatkówki Kobiet przerosło wszelkie oczekiwania. Ale nie mogło być inaczej skoro rywalizacją obu ekip interesowali się fani z całej Polski.

Nadal podkreślam nasze wyczerpanie – przyznał przed meczem opiekun Farmutilu, Jerzy Matlak. Wiem, że Wiktor Krebok powiedział w prasie, iż jego podopieczne mogą rozegrać sto meczów w sezonie, ale moje dziewczyny „jadą” na rezerwie. Nie wiem, jak wytrzymamy kondycyjnie to spotkanie.



Wbrew słowom swojego trenera, pilanki rozpoczęły spotkanie z wysokiego „c”. Po kilku minutach wygrywały już 12:4! – Spokojnie, dziewczyny, spokojnie – apelował Wiktor Krebok. – Nie denerwujmy się.

Te słowa jednak niewiele dały. Pilanki nadal grały koncert. Kiedy tablica świetlna pokazywała 11-punktową przewagę przyjezdnych (20:9), kibice w hali zaczęli się zastanawiać, czy nie będzie to najkrótszy set w tym sezonie LSK. I w tym momencie nastąpiło przebudzenie BKS-u. Miejscowe goniły, goniły, ale ostatecznie nie dogoniły. Przegrały tę partię (20:25), jednak skutecznymi akcjami „wróciły do gry”. – Po co nam to? Dlaczego je zapraszamy z powrotem do spotkania? – krzyczał czerwony ze złości Matlak.

I miał rację. Bielszczanki uwierzyły w siebie i w II secie zdemolowały rywala. Bo jak inaczej nazwać wygraną 25:13? Na tym poziomie nie powinny się zdarzać takie sytuacje.

Przy stanie 1:1 w o wiele lepszych humorach był BKS. I co z tego? Znowu ekipę Kreboka nawiedziła stara „choroba” – fatalne przyjęcie zagrywki. I znowu Milena Sadurek musiała przemierzać kilometry, aby rozgrywać piłkę. W miarę wyrównana walka trwała do drugiej przerwy technicznej, jednak w ostatniej części partii Farmutil odskoczył na trzy punkty i przewagi już nie wypuścił.

W IV secie – jak się okazało ostatnim – o wiele lepiej zaprezentował się pilanki. Kontrolowały cały czas wynik spotkania i nie pozwoliły sobie wyrwać awansu do finału LSK. Na spore wyróżnienie zasługuje pilski blok, na który atakujące BKS-u nie miały recepty.

Wycieńczone, ale szczęśliwe – pilanki w takich humorach zakończyły wczorajsze spotkanie. Na dodatek awansem do finału (już w sobotę rozpoczną rywalizację z Muszynianką-Fakro) sprawiły piękny prezent imieninowy swojemu szkoleniowcowi. A bielszczanki? Ze łzami w oczach opuszczały parkiet. Kolejny nieudany sezon.

Po meczu powiedzieli:

Agnieszka Kosmatka (kapitan Farmutilu Piła): Trudno ochłonąć po tym wszystkim. Mecz kosztował nas bardzo dużo sił, ale myślę, że w dużej mierze decydowała też psychika. Zarówno my, jak i zespół z Bielska robiłyśmy bardzo dużo prostych błędów. Po raz kolejny pokazałyśmy, że jesteśmy zespołem, który nie odpuszcza i walczy póki się go nie dobije. Tak dzisiaj zagrałyśmy i jesteśmy w finale.

Milena Sadurek (kapitan BKS-u Aluprof Bielsko-Biała): Porażka boli zwłaszcza, że przegraliśmy na własnym parkiecie. Teraz będziemy walczyć o brązowy medal, mimo, że to nie było naszym celem. Gratuluję zespołowi z Piły awansu do finału.

Jerzy Matlak (szkoleniowiec Farmutilu Piła): To satysfakcja pracować z zespołem, który tak się bije. Przed rozgrywkami nikt na nas nie stawiał, przydzielano nam czwarte miejsce, a tymczasem wygraliśmy Puchar Polski i jesteśmy w finale ligi. Dla mnie są to bohaterki i dziś dokonały czyny, jaki rzadko oglądałem w mojej trenerskiej karierze. We wszystkich pięciu meczach z Bielskiem była straszliwa walka i także bielszczanki grały super. Szczególnie w Pile, kiedy w ostatnim meczu wyciągnęły z bardzo trudnej sytuacji na swoją korzyść. Dzisiaj były bardzo stremowane od samego początku. Widać, że mają większą presję niż my i dlatego tak to się skończyło. Dopiero teraz będziemy się zastanawiać nad Muszyną i zrobimy wszystko, aby przygotować jakiś plan.

Wiktor Krebok (szkoleniowiec BKS-u Aluprof Bielsko-Biała): No cóż, taki jest sport. Gratuluję zespołowi z Piły. Rzeczywiście to, co Jurek powiedział, dziewczyny zaczynają robić niesamowite postępy w grze. U nas zabrakło wojowników, było natomiast spięcie, jakaś nerwówka. Przy takim przyjęciu, jakie mieliśmy dzisiaj byłoby nam z kimkolwiek trudno wygrać. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Dziewczyny są już doświadczone i najsmutniejsze, że właśnie te najbardziej doświadczone wysiadły. Chyba rzeczywiście trzeba mieć trochę młodzieży w zespole, żeby podejmować bardziej zdecydowaną walkę. Przegraliśmy i będziemy walczyć o brązowy medal. W sporcie każdy medal jest dobry i ma swoją wartość. Dzisiaj poziom w sporcie wyrównał się i walczyć trzeba o każde miejsce.

BKS Aluprof Bielsko – Biała – Farmutil Piła 1:3

(20:25, 25:13, 20:25, 22:25)

Składy:

BKS: Sadurek, Bamber, Staniucha-Szczurek, Ciaszkiewicz, Studzienna, Gajgał, Maj (libero) oraz Strządała, Jaszewska, Kucharska.

Farmutil: K. Skorupa, Kosmatka, Kaczorowska, Teixeira, Bednarek, Szełuchina, Kuehn-Jarek (libero) oraz Chojnacka, Sieradzan.

Zobacz również:

Wyniki play-off LSK

źródło: dzienniksport.com, sportowebeskidy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved