Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Janusz Sikorski: Wyniki mogłyby być zupełnie inne

Janusz Sikorski: Wyniki mogłyby być zupełnie inne

fot. archiwum

Koniec sezonu to dla każdego trenera czas podsumowań i ogólnej oceny osiągnięć drużyny w rozgrywkach ligowych lub też młodzieżowych. Swoimi refleksjami po sezonie 2007/2008 w wykonaniu Delic-Polu Norwid Częstochowa podzielił się trener Janusz Sikorski.

Fazę grupową II ligi mężczyzn zaliczy Pan chyba raczej do udanych, choć nie zabrakło obok miłych niespodzianek także i rozczarowań.

 

Odmłodziliśmy w tym sezonie znacząco skład i co najważniejsze postawiłem na młodego rozgrywającego – Kamila Kwasowskiego, który nie miał dużego doświadczenia. W drugoligowej drużynie, aby znaleźć optymalnych zawodników na różnych pozycjach, sprawdziłem sobie ponad dwudziestu chłopaków. Spodziewałem się, że każdy mecz może wyglądać inaczej, więc dokonywałem też zmian na pozycjach. Wojtek Dziurkowski na przykład przez większość sezonu w drugiej lidze grał na przyjęciu, a jednocześnie próbował swoich sił w ataku, co później przydało się w obliczu plagi kontuzji w rozgrywkach juniorów. Cechą młodzieży jest, a już w szczególności właśnie juniorów, że nie ma tak zwanej stabilności formy, stąd niespodzianki czy rozczarowania. Chłopcy potrafili dwa razy wygrać z Bzurą Ozorków czy u siebie z Kamienną Górą, a potem przegrać mecz z Wartą Działoszyn, który w dużym stopniu zaważył według na mnie na fakcie, że tych punktów nam ostatecznie brakło. Nawet w tym składzie czwórka była do osiągnięcia, ale sytuacja potoczyła się inaczej.



 

Play-offy z Raciborzem to dwa spotkania o dwóch obliczach.

 

Już chyba od dwóch lat moi zawodnicy nie wygrali z Raciborzem, więc jeszcze przed meczem mieli obawy co do tego, jak to się wszystko ułoży. Wiedząc, że nie weszliśmy do najlepszej czwórki, zrezygnowałem z seniorów i w play-offach wystąpili sami juniorzy. Potraktowaliśmy te pojedynki jako sparingi przed finałem rozgrywek juniorskich. W obu meczach były dwa lub trzy naprawdę dobre sety w wykonaniu naszych chłopaków, ale ostatecznie przegraliśmy. Cały czas szukam nowych rozwiązań personalnych, więc nikt nie ma u mnie ani pewnego miejsca ani zamkniętej drogi. Andrzej Gościniak pierwszą część sezonu miał bardzo udaną, później było nieco słabiej, więc pograli inni.

 

Zajęcie szóstego miejsca to sukces czy swego porażka?

 

Sukces to nie jest na pewno, bo odnieśliśmy dwie porażki, ale na efekt końcowy złożyło się wiele czynników. Pojawiło się parę kontuzji, szczególnie trudnym okresem dla nas był przełom grudnia i stycznia, kiedy nasi seniorzy mieli sesję na uczelni i właśnie wtedy zrobiliśmy największe rotacje składem w kilku meczach. Gdyby chłopcy trochę wcześniej zrozumieli o co chodzi, wyniki mogłyby być zupełnie inne, a czwórka w naszym zasięgu. Sądzę jednak, że o awans byłoby trudno, bo takie zespoły jak Kamienna Góra czy Czarni Rząśnia zagrały niezwykle równo i już pod koniec sezonu miały bardzo wyraźną przewagę punktową.

 

Jednocześnie z rozgrywkami drugiej ligi toczyły się rozgrywki juniorów. Tam również łatwo nie było, choć poradziliście sobie.

 

Zawsze twierdzę, że ze Śląska jest naprawdę ciężko wyjść. Mieliśmy w zespole trzech zawodników ze Spały, więc ekipa łączyła się i tworzyła niezwykle szybko. Powstała nowa drużyna, która rozegrała ze sobą mało spotkań, a zgranie i poukładanie się wymaga czasu, stąd właśnie te niewielkie kłopoty w województwie. Przed swoimi siatkarzami stawiam cele cząstkowe, stosuję taką politykę małych kroczków i w zależności od formy dopiero stawia się te cele główne.

 

Kolejne etapy Mistrzostw Polski poszły już spokojniej.

 

Po przejściu Śląska zajęliśmy pierwsze miejsca w ćwierćfinale w Gorzowie. Następnie w półfinale z MOSem Wola Warszawa u siebie stoczyliśmy morderczy pojedynek, taką małą zapowiedź finału (śmiech). Warszawa to jeden z lepszych zespołów młodzieżowych, który zawsze znajduje się w kręgu medali, więc porażka z nimi po pięciu setach nie była tragedią. Niemiłą niespodzianką dla nas była kontuzja Szymona Piórkowskiego, bo choć nie lubię gdybać, to zapewne mając go na boisku, nie rozegralibyśmy aż tylu setów w finale.

 

A jak ocenia Pan występ drużyny w samym finale?

 

Wydaje mi się, że to, że występowaliśmy u siebie, bardziej spięło chłopaków. Duże oczekiwania stawiane wobec nich i chęć zdobycia medalu zestresowały ich, ale też z drugiej strony kibice bardzo nam pomogli. Publiczność spisała się niesamowicie i tu słowa podziękowania dla nich, naprawdę byli rewelacyjni. Moi zawodnicy pokazali, co tak naprawdę potrafią na boisku i szczęśliwie przeszliśmy przez grupę. W półfinale zagraliśmy bardzo trudne spotkanie z Bydgoszczą, a jeszcze dodatkowo wypadł nam ze składu drugi podstawowy przyjmujący – Marcin Typel. Na szczęście szkolimy siatkarzy wielotorowo, więc udało się uzupełnić szóstkę równie dobrym graczem. Srebro to dla nas duży sukces, dlatego, że rozgrywki młodzieżowe są dla nas priorytetem. Druga liga podporządkowana była przygotowaniem i ograniem chłopców właśnie do walki o medale Mistrzostw.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved